on sie całuje?

Hej:* Bardzo się ciesze ze czekacie na kolejne rozdziały. Bardzo mi jest milo czytac mile komentarze, a pod tą notką jest szczególnie duzo tych milutkich. Bardzo dziękuję Agatce za tak liczne komcie:* Pobiliśmy rekord :P Notka byłaby wczoraj, ale niestety problemy z netem:/ A teraz i tak ‘zmachał’ się kabel zyba od kolorow bo wszytsko widze w rozowych kolorach, a uwierzcie…to dobija…ale postanowiłam ze dzis napisze nocie Jestem wam to winna:P Mam nadzieje ze będzie wiecej komciow :P Okey, nie będę zanudzać tylko może pochwale się 6 z w-fu na koniec:D Przez nią będę miala czerwony pasek (ledwie):D Jeszcze musze się z przyrody, polskiego, angielskiego poduczyc i jutro poprawiam:P Trzymajcie kciuki, ale najgorsze jest to ze baba z przyry niechce mi poprawic, bo zle się zachowywałam na lekcjach i wcale mnie nie obchodzilo… (troche w tym prawdy) :D Ale miałam kłopoty z dostępem do mojego konta…chyba ktos zmienil haslo… już chciałam plakać, robic nowego bloga i wszytsko kopiować od początku (wszytsko dla was):D ale jakos weszłam:P Wyslalam haslo emailem:D No to teraz rozdział (ten wydaje mi się ciekawy, duzo się dzieje i smieszne scenki, mam nadzieje ze wam tez się spodoba)

~*~
W poprzednim odcinku:

Gdy dobiegliśmy do parku powolnym truchtem, Bill stanął z takim lolem jak jeszcze nikt nie widział:D
Już przy otwieraniu puszki zzedła mu mina:D My leżałyśmy na ławkach, tarzając się po nich, otoz, gdy biegł trząsł puszką, a tam tworzył się istny ‘dynamit’ I połowa coli wyprysła na jego piekną buske
Rzuciłam mu chusteczki.
-dlatego chciałam żebyś kupil chusteczki
-o ty zdziro!!
-oo ty gnoju! Nie daruje!!
-ej patrzcie!! To Tom? Co on robi??- powiedział pokazując palcem na ławke za ulicą…

-To Tom?
-No Tom!
-Serio?
-ale jaja…
-on… on się całuje? Zapytała z rozpaczą Kell
-chyba tak! Ide do niego- Bill
-ej strary-chwycił za ramie Toma
-co jest?
-oj sorry, pomyliłem cie z kims…powiedział zakłopotany Bill
-ok. nie ma sprawy
-a tak przy okazji dasz mi autograf –dziewczyna ‘Toma’
-ok. Wyciągnęła z torby zeszyt i długopis. Bill podpisał się i wrocił do nas.
-to nie Tom
-cale szczescie!
-ok. spoko biegajmy!
-ojej …wracajmy już
-no mi tez odechcialo się wiegac
-no to chodzmy do mnie!-zaproponowałam
-nie ja już nie mogę…odprowadzicie mnie??
-ok.
Ruszyliśmy powoli w stronę domu Kell. Po drodze spotkaliśmy Franka wracającego ze szkoly
-Czesc Lilly –spojrzał na mnie promiennie, Billa i Kelly przeleciał zimnym spojrzeniem
-o hej- uśmiechnęłam się
-mogę cie na chwile porwac?
-yy jasne…poczekajcie chwilkę-odeszlam z Frankiem kilka metrow dalej

-ej Kelly kto to jest?- Bill
-spokojnie, jej kolega z klasy…-Kell
-nie jestem spokojny! Wlasnie zabiera mi dziewczyne!
-nie martw się, nic ich nie laczy poza szkolną ławką…
-ojeju jak on mnie denerwuje…jak on się na nią patrzy…
-przestan

-co chcesz?
-o wiesz co, jutro jest kartkowka…przyszykujesz sciągi?
-ok., tylko to chcesz?
-jeszcze chce się ciebie cos zapytac..jesli mogę…
-jasne pytaj
-kto to jest??
-Bill…mój chłopak…
-chłopak?!? –widocznie się zasmucił
-ej co jest?
-no wiesz… bo ja…bo ty… no… podobasz mi się, od dosyc dawna…
-CO?? Wstrząsnęło mnie gdy to usłyszałam…
-ze co?
-no wiesz! JA Cie Kocham!!
-to czemu ciągle to ukrywałes.??
-no bo nie byłem pewien…
-i mowisz mi to teraz?? Kiedy wiesz, ze to już nie ma większego znaczenia?
-dla mnie ma
-ale dla mnie nie…CZESC!!-krzyknelam to i poszlam
-czesc –usiadł na pobliskiej ławce

Wrociłam do chłopaka i przyjaciółki
-Lill jestes moją dziewczyną?
-no tak!
-to pocałuj mnie!
-teraz?
-no tak, pokaz ze mnie kochasz….
-kocham cie!
-to pocałuj proszę!!
-potrzebujesz takich dowodow żeby być pewnym??
-tak!
No dobra przybliżyłam się do niego, Bill mocno mnie objąl w pasie, ja oplotłam swoje rece na jego szyi, przysunęłam głowe , troszke przechyliłam i pocałowałam. Spojrzałam przez sekundę na Franka, patrzył się widocznie na nas bo zerwał się i pobiegł, ale mnie to nie obchodziło…Teraz byłam w objeciu Billa. Nie można było określić słowami co wtedy czułam. Oderwaliśmy się, Bill jeszcze lekko mnie musnął.
-kochasz mnie…widze to po twoich oczach!
-tak?? To dobrze:D a ty mnie?
Bill już chciał znowu całowac
-Chwila! Dobra pozniej mi to udowodnisz!
-oo! Brzmi ciekawie:D
-heh nie wyobrażaj sobie za duzo…
-wcale nie wyobrażam!
-sorki Kell, ale musiałam mu dawac jakies glupie dowody, bo biedak nie wierzył:d
-rozumiem…ale milo się na was patrzy:D
-no dobra, chodzmy-ponaglał Bill

Przy domu Kell
-dzieki za odprowadzenie
-nie ma za co:*
-a ciuchy, to oddam ci przy okazji:D
-nom, nie ma sprawy
-nom, to do jutra
-no hej!
-narQa!!
Zamknęła drzwi. Ruszyliśmy w strone powrotną
-chodzmy teraz do mnie!
-tam Ci będę mogl udowodnić moją milosc do ciebie??
-no chyba tak….juz się boje –szepnełam z uśmiechem
Trzymaliśmy się za reca jak para. Podbiegła do nas gromadka fanek
-czesc Bill dasz nam autografy??-usmiechnela się ‘slodko’ jedna
-wiecie co dziewczyny….
Podniecone jak nigdy, ze Bill powiedział do nich słowko odparły
-taaak?!?
-nie teraz jestem zajety!
Ich wzrok skierował się na mnie
Wsciekły się jak nigdy. Wyglądały jak szatany!!
-a czym?? Tą dziwką??-krzyknela jedna
Poruszyło mnie to, przeszyło mnie nieprzyjemne uczucie…ktos taki nazwał mnie dziwką… Nie straciłam jednak głowy! Bill już chciał cos zrobic, ale go uszczypnęłam nadal trzymając jego reke. Zabolało mnie to, ale nie zamierzałam brudzić sobie rąk. Przeleciałam ją wzrokiem od dołu do gory i zaczełam wojne…wojne słowną… i uśmiechnęłam się ironicznie.
-rozumiem ze chciałaś się przedstawic i zaimponowac Billowi, ale nie wyszlo ci… zle zaczęłaś…
Zrobiła się czerwona jak burak. Koleżanki z tyłu kakrywały rekoma usta żeby powtrzymac smiech
-nie! Chciałam się zapytac Billa dlaczego pokazuję się na miescie z taką dziwką
-nigdzie się nie pokazuje z dziwką, bo z tobą ani nie chodzi, ani nawet nie zna…
-co chcesz mi wmówić…
-sorki ze ci przerwe, ale nic nie chce ci wmawiać bo na takie sprawy nie mam czasu, tylko uświadomić ci, ze jestes zerem..
-uważaj do kogo się zwracasz-wtrącila dziewczyna obok
- i uwazaj co mowisz-powiedziała dzieczyna po lewicy
-wy mi nie radzcie tylko zabierajcie dupy w kroki i zjeżdżajcie z tąd! A mowie jak chce i widze do kogo….do jakiejs grubej…niskiej i brzydkiej jak koszamr dziewczyny, która prubuje być pyskata….
-wiesz ze to jest miss najlepszego gimnazjum z tym miescie!!-powiadomiła mnie jedna z bandy
-aha wlasnie widze… może jest piekna…ale nocą typowy postrach dnia…piękność nocą! Zegnam panie…
-czekaj nie skonczyłam z Tobą-już szykowała piąchy (pięsci)
-ale ja skończyłam
Wyminęliśmy je i szliśmy dalej
-ale…brak mi słow-Bill
-hheh to ją bardziej zabolało niż jakikolwiek wymach z pięsci:D
-nie wątpie… a z kąd znasz te powiedzenie ‘postrach dnia, piękność nocą’
-jak byłam mała, Mary tak o mnie mówiła…koleżankom…
-aa niezłe:D Już chciałem jej przyłożyć
-ja tez, ale mogloby to się dla nas zle skończyć…ale jak mogla tak o mnie powiedziec? Powoli się rozklejałam
-nie martw się! Zazdrość!! Nikt tak nie mysli, a szczególnie ja!
Wróciliśmy do domu po 15
-cze już jesteśmy!
-to dobrze, zjecie cos??
-tak! Jesteśmy bardzo glodni! Co zrobisz będzie nam smakowało!
-dobrze, to zrobie koreczki ok.?
-Oł Jeah! –krzyknelam
-zaraz będą
-ok. my idziemy na gore

Zdjęłam frotki i rozpuściłam włosy. Poszłam do łazienki zmienic ubranie, bo te było za gorące. Nałożyłam rybaczki z jeansu i rozpinaną bluzkę z krotkim rekawem.
Wrociłam do niego zamykając drzwi za sobą.
-Ehm.. no dobra to teraz pokaz jak mnie kochasz
-oo to rozumiem:D
Szybko mnie złapał rzucił nas na łozko zaczał całowac, tak jak jeszcze nigdy. Było tak delikatnie a zarazem ostro. Nie było można tego określić. Całował na perfect. Tak się zaangażował, Az ciarki przeszły mnie po plecach. W pewnej chwili zapukała mama. Szybko się rozdzieliliśmy, ale nadal leżeliśmy na łozku. Mama weszła i położyła talerz na stol. Widac ze się bardzo speszyla. Gdy wyszła Bill przekręcił zamek na klucz. Zaśmialiśmy się i zaczęliśmy znowu się całować. Zdjął bluzkę
-mogę?-zapytał
Pokiwałąm głową Rozpiął i zsunął ze mnie bluzkę. Pierwszy raz nasze ciała się spotkały tak blisko. Na gorze mialam już tylko stanik. Zaczął mnie całować po szyi i coraz niżej. Było tak przyjemnie jak nigdy jeszcze nie było… Rozkoszowaliśmy się naszym (do połowy) gołym ciałem. Był taki cieply…
Bill staczał się coraz nizej, rozpiął mi już spodnie…CDN :D

~!~
W nastepnym odcinku:
*co zajdzie miedzy Lilly a Billem
*Co stanie się na przerwie w szkole…
*Kim będzie Chris , co takiego zrobil…
*Czy Lilly się nawróciła (szkoła)
*Co powiedział Bill dla Toma
Na razie na tyle Mam nadzieje ze się wam podoba Pozdrawiam Andzię, Agatę, Natalkę, Ulkę, Agusię i wszystkich którzy czytają i komentują mojego bloga:P
*********************
Aha i jeszcze wyjaśnienie dla K. banan to w innym znaczeniu wielki uśmiech (od ucha do uchaa) ze szczyptą Lola :D
*********************

poniedziałek, Marzec 8th, 2010 Bez kategorii Brak komentarzy

Obaj jakby na trzy , cztery pocałowali mnie w…. policzek

***W poprzednim odcinku*****
Poszłam do pokoju Toma
-Tom?-powiedziałam grubo żeby bylo jakby to mówił Bill
-wejdź Bill
-Czesć Tom
-co ty tu robisz?
-chcialam cie przeprosic,pzrepraszam
-jasne nie ma sprawy ,ale to ja powienienem cie pzreprosic
-dobra nie ma sprawy, przyjaciele?
-przyjaciele-usmiechnelismy sie
nagle wszedł Bill
-jak miło was posłuchać-zrobił przesłodzoną minę
-coo??podsłuchiwałes, a masz !-walniełam go poduszką i tak zaczela sie wojna na poduszki.Jest mi lżej że pogodziłam sie z Tomem:)

**************************
Oczywiście bitwe wygrałam ja :D Poszłam do domu i napisałam sms do Karoline :
-”Dziś o 19,wpadasz?”
-”no jasne,zajde po ciebie”
Poprosiłam mame o kase i poszłam do sklepu.W końcu to impra dla wszytskich , musze cos kupić.Kupiłam alkochol(no a co innewgo JA mogłam kupić :D )Po drodze spotkałam Marcina.
-o hey.Marcin mam nadzieje ze nie gniewasz sie na mnie , co ??>
-jasne ze nie, no oc ty.Dobra musze już spadać jade do cioci
-ok pa
Schowałam % pod bluzei ruszyłam do domu
-Fiu udało sie-mówiłam wchodząc do pokoju i wsadzając do szafy mój zakup.Gdy nadeszła 18 przyszła do mnie kraoline i szykowałyśmy sie na impre, za 40 wyszłyśmy.Przywitałysmy sie z gośćmi, nawet spoko ludzie :D Rozstawiłyśmy piwa , puściłyśmy muze i zaczęłyśmy tańczyć a inni wzieli z nas przykład.Zatańczyłam z wszystkimi , włącznie z dziewczynami :) Byłam kompletnie pijana ,Tom pociągnął mnie za ręke i zaprowadził do jego pokoju.Rzucił na łózko i zaczął całować po szyi, do niczego nie doszło bo od pokoju wszedł Bill.
-oo czesc..oo.o..no bardzo ładnie Tom, do pokoju , no i razem z Laurą
-O hej Karoline, co porabiasz??-powiedziałam,choc nie iwme czy można to było określic zwykłym “powiedziałam”
-Karoline?-odpowiedział zdezorientowany Bill
-No i co kurwa taki zdziwiony??
Wszyscy, nawet nietrzezwi wybuchnęli śmiechem.
-nie śmiać sie-uciszałam-w kinie nie mozna sie śmiać bo nas wywala !!
-no wlasnie ida smerfy, glosniej !!
-Tom, nie mam na cibeie siły-Karoline-to ty biegasz a nie smerfy
-a no -patrzył sie Tom z rozdziawioną gębą w “ekran” którym tak naprawde była ściana :D
Przez dobrych pare minut wpatrywaliśmy się oprócz Billa w nieistniejący ekran i udzielały się nam wszystkim emocje ;) Bill wszedł i ozbaczył nas w tym stanie co zostawił
-gdy człowiek wypije potrafi byc totalnym downem, hrrr..
Impreza trwała jescze bardzo długo,nocowałyśmy u bliźniaków.Ja i Karoline w pokoju Billa a reszta w dużym.Gdy sie obudziłam i czułam sie jakby ktoś walił w moją głowę młotkiem.
-ale boli mnie łeb,kurwa co ja robiłam?
Zeszłam na dół i zobaczyłam Billa oglądającego TV
-o wstałaś już ??wczoraj to se popiłaś :D
- matko nawet nie wiesz jak pęka mi łeb, naprawde było aż tak źle??
-no,lepiej idz do mojego pokoju i poogladaj tam telewizor:D
Zaczęłam sie śmiać ale tak szczerze to nie wiedziałam o co chodzi
-ale ty nie masz w swoim pokoju tv
-tak dziwne wczoraj uwazalas ze miałem :)
Juz skapowałam,wczoraj musialam coś robić z “telewizorem”.Ale byłam narąbana.
-Oż ty !-wzięłam poduszke z kanapy i rzuciłam nią energicznie w Billa.Wyglądał słodko jak mu się tak cudnie poczochrały włosy :D
-ej a to za co ?-cala kanapka z ketchupem poleciala u na twarz bo wlasnei ja trzymal jak go walnęłam :)
-za to ze sie smiałes z pijanego człowieka-wystawiłam mu język :)
Bill otworzył ketchup i polał go na mnie.
-o ty cholero-wrzasnęłam i pobiegłam do kuchni po majonez :>
Tak sie biliśmy ze później wyglądaliśmy dokładnie jak hot-dogi :>Gdy nagle otworzył drzwi Tom
-ee a wam co..?,nie no Bill od początku wiedziałem ze nie umiesz robić kanapek , ale zeby aż tak ?wyglądacie jak parówy hehe
-oooo …dzikei Tom , tobie też nie brakuje ciała-rzuciałm w niego majonezem, chociaz kazda z nas wie , ze Tom to tak na serio pod tymi iwelkimi koszulkami i spodniami … anorektyk :D :D
-ee..uwaz.. pierzesz,ewidentnie pierzesz!
-Ta jasne,patrz bo -usmiechnelam sie
-no wlasnei zraz zobazcysz
-Sciśnij łydki
-zamknij dupe
-mop :D
-parówa z fryzurą jak wiewiorka
-dobra żadnych wiecej wyzwisk , a jezeli chcesz sie Tom dołaczyc to poprostu biegnij po musztarde :D -Bill
Tom wziął nogi za pas i za chwilke widziałam już go z musztarda :) Po bójce oczywiscie poszliśmy do łazienki , Bill jak to zwykle wepchał sie pierwszy , uchh.. :>
-ej no Bill, damy pierszeństwo-Ja
-no , a jest tu jakaś dama, jak tak to zapraszam bo niezauwazyłem..-powiedział sarkastycznie
-uch.. masz w pierdziel Bill !!-zaczełam wrzeszczeć
*******Po godzinie*****
Ty gościu albo wyłazisz albo bedziesz miał sporo siniaków na tyłku-Tom
-Zamknij swoją konską morde!
-sam masz konską morde!
-a ty konska dupe-Bill
-Ta chciałbyś!
-ja przynajmniej nie nosze na sobie worka
-stop-wrzasnelam,bo zaczeli mnei juz wkurzać-mnie sie podoba styl Toma-Tom puscił buraka :D -nikt z was nie ma końskiej mordy ani dupy, no chyba ze juz mowimy o tolce ;D Nasza trójka wybuchnęła śmiechem
-wlaśnie a propo Tolki,kiedy zaczyna sie wasza trasa?-zapytałam
-a skąd ty o tym wiesz?
-Moze zacznijmy od tego czemu wy mi nie powiedzieliscie , a ja sie dopiero doczytalam w necie!
-eee…no ..bo..-jąkał się Tom-tyle…spraw na łbie
-Jakie np.imprezki takie jak ta??-zapytałam zdenerwowana
Wtedy wyszedł Bill
-Nie bedziemy tu obwijać w aksamit
-chyba bawełne-poprawiłam bliźniaka
-jedna chwała!
-ej to moje powiedzonko!-ja
-uch..czy pozwolisz mi wreszcie odkończyc??
-jasne ..siedze juz cicho-zrobiłam maślane oczka
-nie powiedzieliśmy ci , bo zapomnielismy
-hę,co takiego?o mnie ?
-no tak-dopowiedział Tom
-dobra rozumiem jestem nie ważna-odwróciłam się i udawałam zezłoszczoną i czekałam jak zareaguja :D
-ej no nie złość się-Tom
-sorka-dodał Bill i obaj jakby na trzy , cztery pocałowali mnie w…. policzek oczywiści(toz nie w tyłek :D )Bill w lewy a Tom prawy :>
-No dobra już niejestem zła
-No to chodźmy budzić restze
Weszlismy do salonu i obaczylismy totalne pobojowisko
-z tym nie bedzie łatwo-powiedział Bill

piątek, Luty 26th, 2010 Bez kategorii Brak komentarzy

Nowy teledysk th

Dzis nie dodam notki tylko nowy teledysk th !!! Kto jesscze nie widzial to mam nadzijee zre bedzie wdzieczny :D Dzieki za TYLKO 17 komów . Ludzie postarajcie sie !! No dobze to teraz teledysk do Der letzte tag :D

czwartek, Luty 25th, 2010 Bez kategorii Brak komentarzy

jasne

“Przyjaciele-zapytałam jasne-odpowiedział”
Dzis znalazlam troche czasu na napsianie nowej noci.Mam nadizjee ze docenicie ją dużą ilością komentów.No to zaczynamy:
W poprzednim odcinku:
Przysla do mnie mama…razem z tatą?!Udawałam zadowoloną.Okazało sie , ze podczas mojej nieobecnosci wprowadził sie do nas mój “cudowny” tato,ale siara.
-o hej mamo i ..tato,jaka miła niespodzianka.
-wiem!właśnie chciałem ci ją zrobić!-zabłyśnął
o jezu nie zesraj sie i tak wiem ze ci nie zależy
-Miło mi ze sie cieszysz-powiedziała mama
Chyba sie pogodzili razem z ojcem,przynajmniej oni.W szpitalu odstałam sms od Billa ze nie pogodził sie z Tomem i nie ma zamiaru.Ja bynajmniej nie chciałam ich skłocić,powiedziałam prawdę.Zadbam o to by sie pogodzili,ale najpierw ja musze sie pogodzic z Tomem…
************************************************************
Wychodząc ze szpitala myslalam nad tym, now iecie nad tym żeby pogodzić się z Toemm.No i w końcu zdecydowałam że pierwsza wyciągne do niego rękę.Po powrocie do domu nawet sie nie rozpakowywałam,tylko przywitalam sie z pieskiem,moim kochanym Neronkie,tak dawno już go noie widziałam.
-mamo,ja wychodzę!
-dobrze kochanie,tylko zaraz racaj , musisz w końcu zjeść prawdziwy domowy obiad
-ok-posłałam jej swój uśmiech :D
Tak więc wyruszyłam do domu Kaulitzów.Gdy nagle zobaczyłam jak Tom znów wyrywa nową laske w swoim ogrodzie,napatoczyła sie kurde jakaś:)
-acha,to tak się bawimy!-pomyślałam podeszłam i ..
-słuchaj słońce-zaczęłam-nie warto sie nim przejmować,bo…to mój chłopak,no już, już spadaj!!
Dziewczyna chyba zrozumiała aluzję no i zaczęła “spadać”,a ja miałam niezłą polewkę.
-o co ci chodzi?-zapytał zdenerwowany
-co ty taki nerwowy,uspokój się!-z wielkiem bananem na twarzy :D :)
-spłoszyłaś ją !!
-a co wolałbyś się z nia zabawić??
Tom przez chwile zamilkł i w końcu coś z siebie wydusił
-odczep sie-powiedział cichutko i zaczął się zbliżać ku domowi
-no jasne kochasiu,co tylko zapragniesz-zaczęłam go przedżeźniać(nie znam szczerze mówiąc ortografi tego slowa :D )-goń się leszczu!!
Tom wystawił mi fucka o nie , nie będziesz mi pokazywał takich rzeczy(Przecież sama je pokazujesz:D)Tak więc z moich przeprosin nici.Pójdę do Billa
-Bill?-zapukałam i weszłam do pokoju
Okazało się że Bill ma pokój tam gdzie Tom , a Tom tam gdzie Bill.
-czego ty ode mnie chcesz?
-gówna!pomyliłam pokoje
-no to się wynoś-rzucił we mnie dzbankiem który stał na jego małym stoliczku naszczęście szybko wyszłam
-PALANT!!
Pobiegłam do pokoju Billa z takim bulwersem że aż strach :D
-co to był za huk?-zapytał Bill
-Tom..
-znowu zaczynasz te swoje zagadki?
-tom mnie nie nawidzi,no w sumei to nie nowina bo ja go też
-to nie prawda , on bardz..
-NIE!!on mnie nei nawidzi wiem co mówię,rzucił we mnie dzbankiem
-CO???!!!!,stalo ci sie cos??pokaż , nie krwawisz
-nie naszczęście zdązyłam wyjść
-o nie już ja z nim pogadam, koniec tego!
Bill popchnął mnie żeby wyjść aż upadłam na łóżko(nie za szybko pchasz sie do jego łóżka :D ?)
-no to se poleże-powiedzialam słysząc kłótnie Billa i Toma
Po jakis 10 minutach(oj cos tam za długo byłeś:D)Bill wrócił do pokoju i zaprosił nmnie na imprę(impra po imprze już zaczynam wymiękać:D) pewnie myslał że w takiej chwili z Tomem trudno nam będzie razem sie poruszac na imprze w ostrej kłotni.
-No nie wiem musze sie zastanowić
-daj spokój ,bedzie fajnie
-no ok :) tylko Bill mam jedną prośbę..
-słucham?
-nie zapraszaj żadnej Kate
-ok, nie ma sprawy dla ciebie wszystko Lari :)
-Co??co ty powiedziałeś
-yyy..Lari?
-czytałeś??
-co?
-mój pamiętnik!!
-niee!!
-taak!!
-no dobra tam troche zajżałem raz
-oż ty czopie !!
-ej no bez takich,ziooom :D
-no dobra wybaczam , ale jak jescze raz sie dowiem o takim incydencie to dostaniesz po mordzie :D
-juz sie boje :)
-a powinieneś :D :D
Zaraz Bill odprowadził mnie do drzwi pozegnałam sie tylko i ruszyłam do mojego domu.W progu zastałam tatę
-czesc tato
-no hej córeczko
-pojde do swojego pokoju
-ok ziom
-eee..tato,nie zapominaj się masz 40 na karku -co to miało być “ok ziom”??od kiedy on czegos takiego używa
-no dobzre myślałem że tą bedzie zabawne
-ja spadam do pokoju
No to tak:
1)zaprosić Karoline,Bill pewnei wiedział że mam zamiar ją zaprosić
2)Pogodzić sie z Tomem ,aby impra miała jakiś sens
3)zjeść coś,bo zaras sie zesram z głodu(doprawdy??nikt jeszcze sie nie zesrał z głodu :D )
4)nauczyć tatę poprawnej wymowy 40-latka
5)wyjść z psem na spacer,bo prosi,prosiak jeden :)
OOOO Karoline jest na gg,szybko do niej napisze
-hej slonce
-oo hej Laura
-sluchaj przyszlabys na imprę??
-no jasne,a co ty sie tak szybko pocieszasz?
-a tak jakos,ta impra u Kaulitzów
-nie nie Laura spox,ostra jestes :D
-ThX
-a o ktorej?
-nie wiem napisze ci esa, ok ??
-jasne spox
-zwalam bo cholernie chce mi sie jesc
-jasne papap , żryj sobie jestes stanowczo za chyda :D :D:)
-ha ha bardzo śmieszne,ppapa :*
A no i jescze:
6)spytać sie Billa o której impra
Odeszłam od kompa i zeszłam na dół wróciłam chyba troszke za późno.. mama z tatą oglądali telewizję
-mamuś,muminku,mamiczku??
-Lauro,wiesz ze nie mam w tej chwili pieniedzy
-ale nie mi nie chodzi o to
-o jej co sie stalo,nie chodzi ci o kieszonkowe-uśmiechnęła sie razem z tatą
-ha ha , nastepna posoba sie ze mnie zgrywa?chodzi mi czy zosatlo cos jeszcze z tego co ugotowałas
-jasne,siadaj do stolu, zraz ci naloże
O kurde jesczze nigdy tak sie nie najadlam i nie …poplamilam,kurczak pieczony cala brudna
-Dzieki mamo
-smakowalo?
-no jasne..bylo pyszne:)
Po udanym obiadku udałam sie poleżeć :D W sumie pwoinnam to spalić ale..teraz nalezy sie mi troszke leniuchowania:)Tak se myślałam i myślałam czy ta kłótnia ma w ogole jakis sens.W koncu po długim myśleniu doszłam do wniosku że pwoinnam go przeprosic.Tom jest tym typem faceta który nie przeprosi pierwszy za chiny ludowe :) Ruszyłam wiec ponownie do domu Kaulitzów,otworzyła mi pani kaulitz
-o dziendobry, ty jestes penwie Laura,zaparaszam pokoj Toma jest tam gdzie Billa, a Billa tam gdzie Toma(o jezu jaka rozmowna nawet nie zdążyłam powiedzieć dziendobry:D)
-yyy..dziękuje
~~W DOMU~~
-Tom mi wiele o tobie opowiadał,że jesteś fajna,ładna no i miła i że bardzo ciebie kocha, ojej wygadałam sie miaąłm tego nie mówic
-naprawdę?
-tak kochanie,no to ja cie zostawiam,czy moze chcesz pić,a moze jesć,nie no dobrze dam ci winogronowego skoku,czy moze zwyklej wody?(jezus maria,co za gadatliwość)
-nie dzikeuje ja tylko na chwileczke
-no dobrze,to baw sie u nas miło
-dzikuję
Poszłam do pokoju Toma
-Tom?-powiedziałam grubo żeby bylo jakby to mówił Bill
-wejdź Bill
-Czesć Tom
-co ty tu robisz?
-chcialam cie przeprosic,pzrepraszam
-jasne nie ma sprawy ,ale to ja powienienem cie pzreprosic
-dobra nie ma sprawy, przyjaciele?
-przyjaciele-usmiechnelismy sie
nagle wszedł Bill
-jak miło was posłuchać-zrobił przesłodzoną minę
-coo??podsłuchiwałes, a masz !-walniełam go poduszką i tak zaczela sie wojna na poduszki.Jest mi lżej że pogodziłam sie z Tomem:)

C.D.N
Dzięki za wszytskie komcie,chociaż szczerze mówiac nie było ich duzo.Nie pwoiadomie dużo osób,bo nie mam czasu.Kto będzie pamiętał o tym blogu to napewno wejdzie.Jeżeli chcecie być informowani o notkach to wpiszcie sie do księgi gośći, bo jeżelki tego nie zrobicie nie będziecie informowani.Nie odpowiadam też na komentarze typu”fajne opo wpadnij do mnie.Nie lubie takich komentów i w koncu musi być jakiś ład na tym blogu.No to by było na tyle, pozdrowienia i juz to zyczyłam ale miłych wakacji :D

Zapomniałabym,sorka ze dodaje to dopiero jak juz pare ludzi weszłlo i skomentowało ale sobie przypomniałam co miałam tu wstawić oto co chciałam wstawic :

środa, Luty 24th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

i tak wiem , ze ci nie zależy

“O jezu nie zesraj sie i tak wiem , ze ci nie zależy”
Hey:*Dziękuje za wszystkie komentarze,naprawde jesteście kochani! A teraz musze wam powiedzieć, że niestety nie powiadomie was wszystkich o nowej notce ,poniewż nie mam w ogole czasu.Naszczęście niedługo już wakacje,ja wyjeżdzam do babci ,codzienne wypady nad rzeke.Nie zdąze wszystkich powiadomić,ponieważ na Boże Ciało zmarł mój brat-Rafał.Dzis jade do Olstyna a w poniedziałek będzie pogrzeb.Miał tylko 14 lat:(No to teraz daje nową notke

W poprzednim odcinku:
No słucham miales mi co swaznego do powiedzenia
-wiem ze cie Kate obraziła i strasznie cie za to przepraszam
-cos jeszcze ?
-Masz pierścionek bo chyba ci wypadl-udawal glupiego(jakby taki nie byl :D )
-nie chce go ani ciebie
Szybko pobieglam w strone porzejscia nawet nie zauwazylam ze jest czerwone swaitlo.Słyszałam za sobą głos Toma , który mnie wołał.Gdy nagle sie odwróciłam i….
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam sie juz w szpitalu.Nademna stała mama rozmawiająca z Tomem…

Postanowiłam sie nie odzywać i posłuchac o co chodzi.Tom opowiadał mamie co się stało no i bardzo przepraszał.Mama nie była na niego zła , ale weim że w głebi duszy martwiła się o mnie i to bardzo.Wtedy postanowiłam cos dodać
-Hej-powiedziałam , ale nikt nie usłyszał-Hej-powiedziałam z duzym naciskiem-HEY!!!-krzyknęłam
-O kochanie obudziłaś się-powiedziała mama(ale spostrzegawcza tak mamusiu 10 minut temu :D )
-cześć Laura-powiedział Tom
Nie wiem czy miałam sie cieszzyc ze w końcu się do siebie odzywamy, czy raczej miałam sie smucić.
-to moze ja zapytam lekarza jaki masz obrazenia a wy sobie pogadajcie-powiedziała mama(nie mamo co ty robisz ja nie chce z nim zostać!!Plis!!)
Dupa, poszła.Przez długi czas z Tomem sie nie odzywaliśmy do siebie.
-przepraszam
-za co ?
-no bo to prze ze mnie sie wydarzyło
-co prawda to prawda,wybaczam ci, ale nie licz na to , ze nie jestem zła
-nie ma sprawy,ale ze mnie debil
-NOOOO!!!
-sądze , ze narazie nie powinnismy się spotykać, no wiesz tak jak chłopak i dziewczyna.
-ok, szanuje to , ale mam nadzieje , że potem zmienisz zdanie
-nad tym to ja jeszcze się zastanowie
-a co tam gadała baba
-najbardziej to sie przyczepiła od matmy,oczywiście tylko gadała”Jestemoburzona jej słownictwem i zachowaniem,teraz pewnie wagaruje”
-ok.,ja będe leciał
ja nic nie odpowiedziałam już ledwo z Tomem wstrzymywaliśmy śmiech za tego debila,tak dla powagi sytuacji:DZaraz do mojego pokoju wszedł Bill.
-Hej, jak tam sie czujesz?-zapytał
-może być, ale wszystko mnie boli
-to zrozumiałe w końcu rąbnął w ciebie samochód
-no tak :D
-nie wiem czy chcesz o tym gadać, ale jak to się stało?
Zapadła cisza
-rozumiem,nie chcesz mówić nie mów
-Tom…-nie potrafiłam wydusić z siebi tego co się stało
-Co Tom?
-zdradził…
-Coo?Sorka musze wyjść i z kimś porozmawiać
Już nie zdążyłam go zatrzymać,usłyszałam ich kłótnie
-Ta jeszcze tylko tego mi brakowało…
Naszczęście bliźniacy ksero:D(BLIŹNIACY KSERO POCHODZĄ Z OPOWIADANIA WWW.MOW-MI-LILI.MYLOG.PL WPADAJCIE I CZYTAJCIE BARDZO SUPEROWSKIE OPO)nie przyszli juz do mojego pokoju.Ale zaraz, przecież to co mi sie przytrafiło właśnie mi sie śniło(ale se zrymowałam)O co tu chodzi?Czyżbym miała..nie to niemożliwe-pomyślałam
Wtedy usłyszałam szarpanie za klamkę, kurde ten pokój w ogóle jakiś spieprzony,cały czas sie zacina do cholery.
-Panno Shekler mam dobrą wiadomość,wychodzisz za tydzień!-powiedział sztucznie uśmiechnięty lekarz
-to nie jest dobra wiadomość-szepnęłam
-Słucham?
-nie nie nic,bardzo dziękuje
-ależ nie ma za co
Doktor wyszedł i znów zostałam sama dopóki nie wparował mój dawny chłopak,no tak przecież Tom też już jest moim ex.
-hej, słyszałem od twojej mamy o wypadku
-no hej,czuje sie juz lepiej jakbys chciał zapytać
-słuchaj,ja mam do ciebie sprawę
-jaką?
-no bo…
-no gadaj wreszcie-czy byłabys moją dziewczyną,znów?
Szczeka totalnie mi opadła.Marcin chyba widział ze nie zadał dobrego pytania.
-Marcin,eee..nie wiesz jak potoczyły sie moje wcześniejsze losy..
-więc?
-niee..
-rozumiem nie chcesz,nie musisz to twoja decyzja
Zaraz wyszedł , oczywiście że nie chce potym co zrobił mi Tom.W Polsce gdy go rzucałam to miał dziwną minę.No ale cóż tak potoczyły się losy.Mam nadziej że tylko go po raz kolejny nie zraniłam.Ten tydzień ciągnął się jak kilometrowa żuma do gucia(jak to kiedys przejęzyczył się mój wujek i już tak zostało:D)Nie wiem czemu przez ten czas nawet Bill do mnie nie przyszedł,przychodziły tylko mama i karoline.Wkońcu nadszedł upragniony dzień,dzień mojego wypisu.Przysla do mnie mama…razem z tatą?!Udawałam zadowoloną.Okazało sie , ze podczas mojej nieobecnosci wprowadził sie do nas mój “cudowny” tato,ale siara.
-o hej mamo i ..tato,jaka miła niespodzianka.
-wiem!właśnie chciałem ci ją zrobić!-zabłyśnął
o jezu nie zesraj sie i tak wiem ze ci nie zależy
-Miło mi ze sie cieszysz-powiedziała mama
Chyba sie pogodzili razem z ojcem,przynajmniej oni.W szpitalu odstałam sms od Billa ze nie pogodził sie z Tomem i nie ma zamiaru.Ja bynajmniej nie chciałam ich skłocić,powiedziałam prawdę.Zadbam o to by sie pogodzili,ale najpierw ja musze sie pogodzic z Tomem…

piątek, Luty 12th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

obudziłam sie w szpitalu

“obudziłam sie w szpitalu.nademna stała mama rozmawiająca z Tomem”
No i dzisiaj juz dodaje opo.Sorry ze z takim opoznieniem ale ..duzo spraw na glowie a teraz jestem chora i moglam napsiac.A o to opo :

Wtedy zobaczyłam Toma całującego się z tą idiotką Kate.Byłby wszystko dobrze gdyby nie to że Tom mnie zauważył.
-Laura!To nie tak , ja ci wszystko wytłumacze!
-Nie dzięki, już wszystko wiem.
Tom złapał mnie za rękę.
-Ale to ona zaczęła
-To trzeba było przestać!wiedziałam że z nią kręcisz!
-Ale naprawde powtarzam ci to nie tak !
-A jak?Jesteśmy ze sobą od paru godzin,a ty juz mnie zdradzasz , już ci sie znudziłam?-mówiac to ryknelam placzem(ale beksa)
-A tu masz dowod ze nie chce cie juz nigdy widziec-rzuciłam mu pierscionek w twarz i pobiegłam do domu.Cały czas myślałam ze to tylko sly sen.Bieglam tylko przed siebie chcialam przez malutka chwile zostac sama.Gdy przyszlam do domu bo zrozumialam ze dalsza wloczega nie ma sensu mamy nie bylo w domu zjadlam tylko cos i poszlam do pokoju.Wtedy przypomnialam sobie o sms od MZarcina.Wiedziałam ze ten sms moze mnie dobic ale moze tez poprawic humorek, dobra lub zla wiadomosc.Mimo to zaryzykowalam i odczytalam wiadomosc”słuchaj przyjeżdzam za pare dni do niemczech.Może nie hccesz mnie widzieć, ale odpisz, gdzie mieszkasz?”Sądze ze ta widomosc poprawila mi jumor, przywiezie mi nowinki ze szkoly i w ogole.natychmiast odpisalam “mieszkam na Hausberga 12.Jak bedziesz mial czas to wpadnij:D”Położyłam się na łózku , zaczytalam w lekturze i zasnelam.Snilo mi sie ze wstalam i dostalam sms od Toma , tresci dokladnie nie widzialam tylo do razu wybieglam na ulice do knajpy gdzie sie pierwszy razz spotkalismy.Tom mnie przepraszał gdy nagle sie wróciłam się od niego i wtedy potracil mnie samochod.tom proobowal mnie ratowac al ebylo juz za pozno, umarlam.Obudzilam sie cala zlana potem w tym dusznym, niebieskim pokoju.Była dopiero 19 wiec weszłam na komputer.Dostałam na ICQ wiadomosc od karoline.”Słuchaj co sie stało że tak szybko wybiegłaś ?” “miałam małą kłótnię z Tomem”-natychmiast odpisałam “to zapraszam do mnie:D” “ok.zaraz bede”.Sądziłam ze nie ma mamy i ze sie wymkne ale jak zwykle sie pomylilam.
-Lauro, a ty gdzie ?
-Błagam moge isc do Karoline?!
-No dobrze biegniej tylko nie siedz dlugo
-jestes wspaniala
-wiem:D(zawsze wiedzilam ze rodzina schekler jest strasznie skromna)
Szlam do Karoline przez deszcz , naszczescie nie mieszkalysmy daleko.Wtedy zoabczylam jaks dziewczyne stojaca przed domem blizniakow.Byla tam tez wieksza grupka ale jak zaczal padac deszcz to wszystkie pouciekaly.Twarda ta babka jest:D Natychmiast podeszłam do niej ,a co ma stac skoro zaden z nich i tak nie wyjdzi epredko.Karoline widocznie wyszla bo zauwazyla moja nieobecnosc a be ze mnie ot ona bawic si enie umie (jak zabawowa jestem)Podeszłam do tej dziewczyny bliżej i zagadałam
-Hej
-Dziendobry?
-Nie znas zmnie , chcialam ci tylko powiedziec zebys nie czekala bo maja teraz impre i nie sadze zeby wyszli(chyba ze po procenty)
-acha, dzie… ale zaraz skad ty to wiesz?
-bo ucieklam z tej imprezy
-acha…co?ucieklas z impry kaulitzow , kobieto o czym ty gadasz?(ale szybko kapujaca)
-znam osobiscie caly zespol
-o jezzzu aaaaaaaaaaaa , ale ci zazdroszcze
-no ale wracajc do tej sprawy moglabnys isc do chaty bo coraz bardziej zaczyna padać
-teraz nie moge , zgubilam gdzies klucze, mojej mamy jeszcze nie ma w domu a ja mieszkam dosyć daleko
-no to zapraszam do mojej przyjaciolki mieszka tam-wskazalam palcem na dom Karoline-idziesz ze mną
-Co?nie ja nie chce sie wpraszac
-alez nie wpraszasz ise , karoline napewno chetnie cie pozna
-moze lepiej nie
-Jezu jaka ty jestes uparta,nie masz nic do gadania idziesz ze mna
-no dobra-powiedziala z rezygnacja w glosie
-jestem Laura a ty ?
-ja Lily
-ładnie :) no chodz nie tracmy juz czasu
pociagnelam ja za reke a Karoline wszystko wytlumaczylam gdzie ja znalazlam.karoline sie ucieszyla , ona to uwielbia poznawac ludzi:D Usidlysmy w pokoju Karoline tylko ze tym razem we trzy
-wiesz co Karoline-zaczelam rozmowe-przyjechal do niemiec Marcin
-E tamz Marcinem , gadaj co sie stalo na imprezie
opowiadalam jej wszystko , a wlasciwie im ze szzcegolami ale sprawilo mi ot troche bolu.W końcu Toma naprawde kochalam.
-zaraz zaraz-wyrwala Lily-czy ja dobzre zrozumilam Tom byl twoim chlopakiem?(ale szybko kapujaca)
-no tak uzylas dobrego czasu
-ale mialas szzcescie
-moze imialam ale nie dzis
-no bo wiesz tyle dziewczyn chcialoby byc na twoim miejscu.
Odnosilam wrazenie ze lily nie wiedziala jak sie teraz czuje ale mi wspolczula.Te slowa, pocalunki i pierscionek dla niego nic nie znaczyly ?Po spojrzeniu na zegarekstwierdzilysmy ze musimy juz isc (ale jestesmy blyskotliwe)W sumie Lily miala troche dalej nic ja.Pożegnalysmy sie i rozeszlysmy do domów.Po domu chodzilam strapiona i przygnebiona az w koncu mama nie wytrzymala i zytala
-cos sie stalo coreczko ?
-nie mamo wszystko jest w porzadku
-nie oklamuj mnie zawsze kiedy klamiesz chodza ci nozdrza
-nie prawda-popatrzylam w lustro i wzielam bytle jakei klamstwo, nozdrza sie poruszyly cholera to prawda.Natychmiast zasłoniłam sobie nos.
-no odbzre powiem ci o co chodzi
Opowiedzialam dla mam,y cała histoie wreczenia pierscionka az po zdrade.Mama miala troche skwaszona mine, moze byla zla ze jej nic nie powiedzialam.
-jestes zla?
-nie oczywiscei ze nie
-no i widzisz , co ja mamz robic ?
-po jakims czasie przebacz mu
-to znaczy po jakim ?
-widzisz córeczko to juz sama musisz wiedziec.Człowiek sam wie jaką droge wybiera i czy jest dobra lub zla dla niego samego.Gdy wybierasz droge moze byc tak samo zła jak dobra i tak samo dobra jak zła-mowiac to mama poderwala sie z kanapy.
Troche zastanowila mnie ta wypowiedz , nie wiedzialam co o tym myslec ‘Gdy wybierasz drogę moze byc tak samo zla jak odbra lub tak saamo dobra jak zła”To mialo sens tylko z ja ne umialam go odczytac.Poszłam do swego pokoju i długo nad tym myslac zasnelam.Obudzialm sie w poniedzialkowy ranek.Myslalam zeby nie pojsc na lekcje ale za porada mamy stwierdzilam ze nie ma sie po co ukrywac.Mama potwierdzila ze lepiej by bylo zebysmy soebi wszystko wyjasnili.Tak wiec tego dnia od skzoly szlam sama.nie bylam zbytnio do tego przyzwyczajona.W myśleniu dosżłam do skzoły(jakie ja przemyślenia mam)Przez cały dzien starałam sie omijac Toma.Dwie pierwsze lekcje mielismy w oddzielnych grupach.Jednka trzecia lekcja nadchodzila coraz szybciej.Oczywiscie nie usiadlam z Tomem , no bo nie dałabym rtadyz nim siedziec ale przypadła mi jesszce gorsza osoba a była nią …Kate.Mieliśmy właśnie połączone dwie klasy tylko ze bill gdzies zniknął.Całą lekcje wysmiewala sie ze mnei a bo to jestem taka a bo to Tom mnie nie hcciał bo jestem brzydka i w og óle wyglądam jak krowa(nie no takiej opini to sie nie spodziewalam , czy ktos jeszcze tu tak uwaza?hallo?)W koncu nie wytrzmalam i krzyknelam
-Zamknij morde ty dziwko!!
Wtedy zauwazylam ze cala klasa si ena mnie patrzy i prawie wszyscy sie smieja(no nie dziwie im sie :D )
-o..-tylko to zdolala z siebie wydusic Kate , z “wdziękiem” przytknela reke do ust i udawala wielce obrazoną.
-Lauro natychmaist do dyrektora!-ze tez musialo to sie na matmie stac
-Nigdzie nie ide!
-Natychmiast do dyrektora !
Wybieglam szybko z kalsy, Tom biegł za mną
-Laura poczekaj !
-nie mamy o czym rozmawiac
-owszem mamy
-moze CI sie tak wydaje. Biegłam dalej az tom przestał biec za mną no bo w koncu na lekcje musiał wrócić.Wiedzialam ze moja mam zostanie wezwana do skzoły.Gdy wróciłam do domu wcale sie nie myliłam mama juz odkładała słuchawkę.
-Juz wszytsko wiesz?
-Tak, ale chciałabym to jeszcze raz usłyszec od ciebie
Opowiedziaąlm wszytsko dla mamy
-nie powinnas tak robic
-wiem lae maialm juz jej po dziurkiw nosie
-wytlumacze wszystko twojej pani
-mamo..tylko nie moow jej o tomie,prosze
-oczywiscie ze nie
-ThX
Oglądalam TV i spojrzalam na zegarek , bylo juz po lekcjach.Wtedy dostalam esa od Toma “przyjdź do kawiarenki gdzie sie poznaliśmy , bardzo cie prosze”Mimo ze mnie zranil chcialam sie dowiedziec o co teraz mu chodzi.Nic mu nie odpisywalam tylko załozylam kurtke i poszlam .Tam juz z dalkeo zauwazylam Toma.
-No słucham miales mi co swaznego do powiedzenia
-wiem ze cie Kate obraziła i strasznie cie za to przepraszam
-cos jeszcze ?
-Masz pierścionek bo chyba ci wypadl-udawal glupiego(jakby taki nie byl :D )
-nie chce go ani ciebie
Szybko pobieglam w strone porzejscia nawet nie zauwazylam ze jest czerwone swaitlo.Słyszałam za sobą głos Toma , który mnie wołał.Gdy nagle sie odwróciłam i….
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam sie juz w szpitalu.Nademna stała mama rozmawiająca z Tomem…

C.D.N

mam nadzieje ze opo sie podoba?Jeśli macie jakies uwagi albo cos to pisać wkomentach.A skoro juz mowa o komentzrach to szczerze dziekuje za wszystkie.Pozdrawiam:)

poniedziałek, Styczeń 25th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

Nic ciekawego :)

Jestem lekko chora i dzisiaj nie poszłam do skzoły.Dodałam opisy dziewczyn i UWAGA zobaczycie jedna nową dziewczynę.Bedzie już niedługo w opo.Dowiecie sie wiecej o bohaterkach tego opowiadania.Chłopaków nie dodawalam bo która fanka nic o nich nie wie ??:DTo by było na tyle

JESZCZE TYLKO JEDNA SPRAWA DOTYCZ.ĄCA MOJEJ KOLEŻANKI :

Przepraszam jeżeli moja siostra i jej koleżanki cie uraziły.Ja nie z tego sie śmiałam.i jescze raz przepraszam w ich imieniu.

To kieruje do mojje kol z klasy .Nie wiecie o co chodzi:D new notka moze bezie w niedziele jeszcze zobacze.A co ciekawicie się :) ??Mam nadzije że tak bo w notce bedzie sie troszke działo:D

wtorek, Styczeń 19th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

ty tez mnie nie nawidzisz?

“ty tez jesteś przeciwko mnie,ty tez mnie nie nawidzisz?!!”

To był sms od …Marcina?!
-O boże
-Coś sie stało?-powiedział z troską Bill
Nie chciałam mu kłamać,ale co miałam mu powiedzieć.
-Nie to nic ważnego,później odczytam.
-Ok,A wracając do tamtej sprawy,czyli poprawienie ci humorku to zrobimy imprę.
-No ok
-tak i pamiętaj że to jest świetna okazja aby powiedzieć Tomowi TAK
-Jeszcze nad tym pomyśle
-Zaprosimy jeszcze Georga, Gustava , Kate i Karoline
-Kate?
-To moja kolezanka z klasy
-Acha,a u kogo odbędzie sie ta impreza?
-u nas
-Fajnie,zaproś wszystkich innych a ja zaproszę Karoline
Bill sie zgodził i wyszedł.
PRZEZ TELEFON:
-Karoline przyjdziesz an pewną imprezę?
-Zalezy u kogo
-u Billa i Toma
-No ok, zobacze co da sie zrobić
Położyłam się na łóżko “Czy naprawde się sgodzić ,moze to nie jest miłośc”-myslałam cały czas.Wreszcie podjęłam decyzję,zgodze się.Do imprezy zostały jescze dwa dni.Zastanawialam się co będe robić do tego czasu.Zdecydowałam,że zaproszę Karoline do mnie,porozmawaimy i pomożemy wybrac sobie ciuchy.
-to znowu ja,przyszłabyś teraz do mnie?
-ok będe za chwilkę
Wtedy zrozumiłam ,że musze porozmawaić z mamą o tacie.
-Mamo czy tato tu..nowiesz…będzie mieszkał?
-też tego nie chce,ale nie możemy go zostawić samego
-ale on sobie radził przez tyle lat !-wykczyczałam to
-Córeczko…
-Nie mow tak do mnie!Nienawidze cie ,taty ,wszystkich innych i całego świata!!
Sama nie wiedizałam czemu złoszcze się na mamę przeciez ona nie zrobiła mi nic złego , a jednak potrzebowąłam tego aby poczuć się lepiej.Usłyszałam dzwonek do drzwi
-O hej Karoline
-Co sie stało,czemu płaczesz?
Opowiedziałam jej wszystko
-Nie powinnaś tak krzyczeć na matke-upomniała mnie Karoline
-ty tez jesteś przeciwko mnie,ty tez mnie nie nawidzisz?!!
-to nie prawd.
Nie usłysząłam już tego do końca bo trzasnęłam drzwiami i wybiegłam.Szłam po mieście i rozglądalam się w około.Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Ide powiededzieć Tomowi ze sie zgadzam.O już jestem, to dom bliźniaków.Tom otworzył mi drzwi.
-Tom ja chciałabym z tobą porozmawaic
-Ok wejdź
-Ja chce tylko powiedzieć ,że sie zgadzam,chcę być razem z tobą.
-Tak?To świetnie
-Wiem :)
Mówiac to na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha.Rzuciłam się Tomowi na szyję.
-A wiec dziś jest impreza i na niej będziemy juz razem
-Tak,fajn…Co?dzis?!
-No tak
-OMG,musze biec
Dzisaj impreza,przecież miała byc jutro,a ja nie mam się w co ubrać-pomyślałam-wiem pójdę do Karoline ona napewno mi cos doradzi..kurde przecież sie z nia pokłuciłam,ale moge ją przeprosić.Tak więc ruszyłam do domu Karoline mimo że zostawiłam ja u siebie w chacie.Znam ją napewno powiedziała że czas na nią dla mojej mamy.
-Przepraszam czy jest Karoline?
-Nie przed chwilka wyszła
-Szkoda
-Moze jej cos przekazać?
Nie dziękuje
Tak więc ruszyłam przed siebie.Przechodzilam właśnie obok kina i zoabczyłam ulotkę z jej ulubionum filmem.Teraz już nie miałam wątpliwości że jest w kinie.
-O nie juz sie zaczęło
_tak słucham panienko?
-Ja poprosiłabym bilet na ten film
-Ale seans zaczął się 5 minut temu
-To nic
Weszłam do sali,ale nigdzie nie widizałam Karoline.
-o widze ją-powiedziałam po cichutku
Natychmiast sie do niej dosiadłam,nie poznała mnie wieć zaczęłam ją szturchac łokciem
-Karoline,Karoline musze ci cos powiedzieć
-Słucham?
Wtedy zobaczyłam że to nie żadna Karoline tylko Ricca z 3 liceum.
-O przepraszam
Wtedy usłyszałam:
-Laura?Co ty tutaj robisz? nie lubisz tego filmu
-Przyszłam do cebie,a po drugie mówiłam ci to ten aktor mnie wkurza.
-Ale ona gra główną rolę,występuje w każdej scenie
-Tak?Nie wiedziałam,dobra mniejsza o to,wyłaź z tad
-No doba,ale po filmie
Gdy skończył się film wyszłyśmy przed drzwi kina.
-słuchaj ja bardzo cie przepraszam,poprostu byłam rozdrazniona
-Okej zdaża się
-No dobra a teraz ważniejsza sprawa
-He..dobre sobie ,a to nie była ważna sprawa?
-No była ,ale …no okej dwie sa ważne
-A co sie stało?
-Słuchaj impreza będzie dziś a nie jutro ,zostały nam dokładnie 3 godziny
-No wiesz co,tak informowac człowieka-poklepała mnie po plecach.
Szybko pobiegłyśmy do mego domu
-Słuchaj pożyczę ci ten ciuch ,o który prosiłaś mnie na dyske w szkole,jeszcze w Polsce-posmutniałam troszke
-Polska…wszyscy przyjaciele,chłopak i mój stary dom-powiedziała równie smutna Karoline.
- …i rodzina…
-Ale nie ma co się martwic przeszloscia.cieszmy sie jutrem-uśmiechnęła sie
-Zgadzam się w 100 % ,ale hej… dlaczego ty masz się w co ubrać, a ja nie?
-Znowu się zaczyna-pokręciła głową.
Po tym co powiedizła moja przyjaciółka i ja zaczęłyśmy sie taczać po podłodze ze śmiechu.
-No ok zostały jeszcze 2 godziny,ale cieszę sie że poznam Gustava i Georga.Napewno sa tacy fajni jak mój Bill
-I mój Tom,a skoro już gaamy o bliźniakach to… zgodziłam sie ,jestem z Tomem
-Jeeeeeee wiedziałam że do siebie pasujecie.
-Dobra, dobra nie podlizuj sie:)Słuchaj czy to do siebei pasuje?-wskazałam na spódnicę i pewna bluzkę(nie chce mi sie opisywać :>)
-No jasne,będziemy ślicznie wyglądały:)
-A czy my kiedykolwiek wyglądałyśmu nie ładnie:)?
-Pewnie ,że nie jak mogłaś o tym pomyślec.
I znów zaczełyśmy się taczac po podłodze
-Jeszcze tylko makijaż i…tak wyglądamy cudownie
-A jak,ha..
Tak więc cuuuuuudownie ubrane i wymalowane wyruszyłyśmy na imprezę
NA IMPREZIE;
Siedziałam tylko na kanapie po tym jak zapoznałam sie z wszystkimi.Wtedy Bill sie do mnie doisadł i spytał
-Czy cos się stało?
-Nie Bill wszystko jestw porządku
-Nie oszukuj mnie,co się stało?
-Tom ani razu nie zatańczył ze mną ,ani razu nie pocałował,nic go nie obchodzi tylko cały czas tańczyz tą głupią Kate-powiedziłam jej imie z obrzydzeniem
-Nie prawda,no może,ale wiesz jaki jest Tom szybki do nawiązywania nowych znajomości.
-Masz racje,ąz za szybki,przytul mnie.
Najbradziej lubie rozmowy z Billem,bardzo go kocham jak brata oczywiście.
-Zatańczysz?-zapytał Bill
-jasne
Zatańczyliśmy razem,Tom nawet mną sie nie zainteresował,nawet się na mnie ani razu nie popatrzył.Gdy skończyliśmy zatańczyłam tez z Georgiem i Gustavem potem znów usiadłam na kanapę.Nagle zoabzcyłam jak Tom wychodzi z tą idiotką,grubym tyłkiem,trzydrzwiową szafą itd.Zrozumiłam, że teraz już na serio musze mu pwoiedzieć co mi leży na sercu.Naszczeście ,a moze i nie, drzwi były trochę uchylone i wtedy..

C.D.N

wtorek, Styczeń 12th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

STARTER

- O cholera! Tom! – krzyknął Gustav
- Kurwa mać… On jest naładowany?! – zdziwił się Bill. Samochód zaczął jechać zygzakiem, po kilku sekundach, przyrąbał w drzewo
- Co ty do cholery chciałeś zrobić?! – wydarł się Georg
- Ja, ja tylko chciałem go nastraszyć… – jąkał się Bill
- Ty skurwysynu! – wrzasnął Tom i rzucił się na brata – Chciałeś mnie zabić!!!
- Wcale nie! – protestował Bill bijąc się z Tomem
- Ej, jak to? Tom żyje? – zdziwił się Gustav
- Jasne, że tak! Wycelowałem w podłogę! – warknął Bill i wygrzebał się spod brata
- Który to kurwa strzelił?!! – wydarł się kierowca
- Myślałem, że nie jest naładowany! – tłumaczył się Kaulitz i jeszcze raz spojrzał na dziurę w podłodze. Po kilku minutowej kłótni wszyscy wysiedli, a kierowca próbował ustalić co tak dokładnie przestrzelił Bill.
- No to pięknie!! Po prostu zajebiście!! Ten ćwok, rozwalił połowę podwozia! – wydarł się facet i rzucił czarnymi okularami o samochód – Cholera…
- A tak w ogóle, skąd ty masz tego gnata? – powiedział Georg
- Jak wychodziliśmy z samolotu ten pilot dał mi walizkę z czterema pistoletami i nabojami, powiedział, że to od agencji w razie, gdy będziemy musieli, w ostateczności się sami bronić
- Ej! Ty chamie! Czego nam nie dałeś naszych! – zapytał wkurzony Gustav
- Jakoś zapomniałem – odpowiedział
- Dawaj mi mojego… Odstrzelę ci dupę!! – wrzasnął Tom
- To chyba na lotnisko pójdziecie se piechotą, dzięki waszemu koledze… – warknął kierowca i zaciągnął peta
- Ale jak to? Przecież to beemka! To nie możliwe, żeby przestrzelił! – zdziwił się Georg
- Możliwe, jak to broń od cipy… Obejrzyj se zwłaszcza pociski – odpowiedział i wsiadł do samochodu
- Daj to Bill – powiedział Listing, Kaulitz podał mu gnata.
- Zwykły gnat, tylko cholernie ciężki – mruknął Bill
Georg długo przyglądał się, po czym powiedział:
- Długość 39cm, waga 16 kg, sześć naboi. To pierwszy pistolet, który używa specjalnych naboi, a nie przeróbek 454 od Casulla, a mianowicie pociski to czyste srebro wzmacniane macedoniumem. Ładunek miotający to nitrocelulozowy proch Mabelles NNA9, głowice są wykonane z rtęci. Eksplodujące naboje przeszywające. „Jackal” 13mm, broń uważana za nieludzką, nadająca się do walki z… No właśnie, po co wam taka broń? – zakończył Georg
- A nie wiem, ten idiota Dan robi projekty broni – odpowiedział kierowca
- Dan? – zapytali równocześnie chłopcy
- A co? Znacie go?
- Czy chodzi o tego, skończonego ćwoka, to znaczy miłego palanta… Dana Schwerelosa, tego, co pracuje jako psycholog szkolny i zarazem informatyk na pól etatu? – spytał Georg
- Tak, jego brat, Jens pracuje ze mną w agencji. Ten szczeniak Dan zawsze przyłazi i grzebie w systemie, no, czasem się na coś przyda, to program zrobi, wirusa usunie, pornosa ściągnie, kawki zrobi…. Jest fanatykiem broni i robi projekty dla agencji, jak dla mnie to on się naoglądał za dużo „Dowodów zbrodni” i „Medycyny sądowej”…
- To już wiadomo, dlaczego pomagał dyrektorce i wiedział o wszystkim… – mruknął Bill – Dobra, co robimy?
- Chciałeś przyjechać to Lublina, to masz. Jesteśmy w Lublinie! Zadowolony? – nabijał się kierowca
- To spoko, teraz tylko musimy znaleźć szpital… – uśmiechnął się Bill
- Po jakie gówno?! – wkurzył się Tom
- Zobaczysz. Ty, to znaczy… jak pan się nazywa? Bo nie wiem jak mówić… – powiedział młodszy Kaulitz
- David, David Sorenson – powiedział i podał Billowi rękę – Tak przy okazji, nawet dobrze, że musicie uciekać, bo inaczej miałbym przez najbliższy tydzień dyżury nocne, eh…
- Dobra, ale… w którą stronę ten szpital? – spytał Bill
- Eh em… -odchrząknął David i wskazał gdzieś za Billem. Kaulitz odwrócił się i przerąbał w wielką tablicę. Po chwili wstał i przyjrzał się napisowi
- ‘Szpital – Hospital – Krankenhaus – Hopital’ – odczytał Bill – O, to już trafiliśmy, chodźcie…
Chłopcy ruszyli w stronę drzwi, David stał na parkingu i rozglądał się za czymś
- Idziesz? – zawołał Bill
- Nie… pospieszcie się, a ja w tym czasie skombinuje jakiś środek transportu… – odpowiedział
Chłopaki weszli do budynku, Bill nadal nie powiedział kolegom, w jakim celu tu przyszli. Tak naprawdę to bez przerwy krążyli bez celu
- Może jakbyś się zapytał o to, czego szukasz, to by było prościej… – mruknął Gustav
- Nie, ja se poradzę, spoko… – odpowiedział Kaulitz po chwili spostrzegł, że byli w tym miejscu już dwa razy – No dobra, może raczej nie… Gustav? Gdzie ty…?
- Ta pielęgniarka nam pomoże – powiedział Schäfer, obok niego stała wysoka szczupła blondynka o niebieskich oczach
- O co chodzi chłopcy? – zapytała
- Cześć mała, jestem Tom, może byś mi pokazała… – zaczął Tom, ale Bill popchnął go i powiedział:
- Gdzie jest sala przedoperacyjna?
- Chodźcie za mną, zaprowadzę was… – powiedziała i poszła wzdłuż korytarza, teraz dokładnie było widać jej seksowne nogi i zgrabny tyłeczek
- Nie mogę, od samego patrzenia, mam ochotę pomacać – szepnął Tom. Po chwili doszli na miejsce, Bill uchylił, drzwi chłopcy weszli na salę, na jednym z łóżek leżała Lucyna
- Co ty tu robisz? – spytał zdziwiony Tom
- Jeszcze nie wiem, dlatego potrzebny mi Bill – uśmiechnęła się – Co wy tu robicie? Myślałam, że zadzwonisz, a nie…
- Oj, dobra. Lepiej bezpośrednio, niż przez słuchawkę… możecie nas na chwilę zostawić? – spytał Bill
- Jasne – odpowiedział Gustav, chłopcy wyszli za drzwi
- No to jak myślisz? Lepiej, żebym się zgodziła na te operację? – zapytała Lucyna
- Nie wiem, nie znam się na tym za bardzo… tak w ogóle, dlaczego mnie pytasz o poradę? – odpowiedział
- I tak byś nie uwierzył, jakbym ci powiedziała…
- To powiedz mi, co masz do wyboru? Co będzie jak nie przejdziesz operacji?
- Jeśli nie przeprowadzą operacji, wszystko może być spoko i nadal będą mi wypadały kości, ale mogę też zostać sparaliżowana lub umrzeć.
- A operacja?
- Jest duże ryzyko, że jej nie przeżyję, bo będzie za duży upływ krwi i jakieś tam powiązania, zakażenia itede… – odpowiedziała
- Heh, to wychodzi, że jedno to czekanie na śmierć, a drugie „rosyjska ruletka” – rzekł – Ale wiesz co? Trzeba, żyć chwilą, bo życie jest zbyt krótkie na zastanawianie się. Poza tym dla mnie lepsza jest śmierć niż siedzenie z myślą, że może przyjść w każdej chwili, ja ci radzę, żebyś się zgodziła na operację…
- Dzięki Bill – uśmiechnęła się
- I nawzajem, mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze zobaczymy
- Jeśli będziesz grzeczny to na pewno…
- Na pewno… – powtórzył – Mam takie pytanie, czy ty się boisz śmierci?
- Nie, nie ma czego się bać, to tylko przemijanie i tego się nie zmieni, tak naprawdę to nikt się nie boi śmierci, boimy się tylko bólu… zapamiętaj to – powiedziała i westchnęła – Zawołaj już ich, chcę się pożegnać..
- Mam nadzieję, że nie na zawsze – uśmiechnął się Bill i wpuścił chłopaków
- Tak właściwie, to, co ci jest, bo nie wiele zrozumiałem z tego, co mówiła ta pielęgniarka – powiedział Georg
- Pamiętasz jak na dyskotece mój kolega powiedział: „Biodro ci nie wypadnie”? Mam ruchome stawy, można powiedzieć, że kości mi z nich wypadają – odpowiedziała. Chłopcy nie zadawali już pytań, tylko pożegnali się i wyszli. Przed budynkiem panowało wielkie zamieszanie, kilku pielęgniarzy biegało i krzyczało coś. Nagle podjechała karetka.
- Właźcie, zapakowałem już wasze rzeczy – powiedział facet siedzący za kierownicą, to był David
- Ale jak ty… – zaczął Tom
- Pytania później, ruszcie tyłki! – pośpieszył ich. Chłopcy już bez namysłu wsiedli do środka.
- Co ty wyprawiasz?! Przecież to własność szpitala! – wkurzył się Gustav
- Załatwiam nam transport, poza tym tylko pożyczyłem… – odpowiedział David i wcisnął na gaz
- Cholera! Psy już są! Szybciej! – padaczkował Bill
Karetka ruszyła z piskiem opon, David włączył syrenę.
- Skąd ty wziąłeś tą karetkę? Bo coś za bardzo luksusowa – powiedział Gustav rozglądając się po wnętrzu samochodu. No cóż, barek z alkoholami, skórzane siedzenia i ogólne wykończenie wnętrza to niestandardowy wygląd karetki
- W Polsce wśród lekarzy szerzy się łapówkarstwo i korupcja, gwizdnąłem to jednemu z nich, widać wykorzystywał tę karetkę do własnych celów i trochę zmienił wystrój… – powiedział Sorenson i skręcił gwałtownie w jakąś uliczkę – Jakby co, to od teraz jesteście dyplomowanymi pielęgniarkami
- Nie no spoko, zawsze chciałem nosić biały fartuch, czapeczkę, mieć zgrabny tyłek opięty białą spódniczką i sexy nogi w beżowych rajstopach… – mruknął Tom

poniedziałek, Grudzień 28th, 2009 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

BŁAGAM

BŁAGAM ZAGADUJCIE TO WAS ZAPISZEM BO SIE CZUJE CHOLERNIE OPUSZCZONA BEZ MOJEGO GG (zapomniałam hasła i odpowiedzi na pytanie :P )
I odwiesham bloga :P KOCHAM WAS ! NIEDŁUGO WYSLE DZIEFF I HIPI MOJE RYSUNKI I MAM NADZIEJE ZE WAM SIE SPODOBAJA CHOC SOM BLECH :P
ZAGADUJCIE NA GG !!!!! BŁAGAAAM !

sobota, Grudzień 26th, 2009 Bez kategorii Komentarze są wyłączone
Marzec 2010
P W Ś C P S N
« lut    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031