STARTER

- O cholera! Tom! – krzyknął Gustav
- Kurwa mać… On jest naładowany?! – zdziwił się Bill. Samochód zaczął jechać zygzakiem, po kilku sekundach, przyrąbał w drzewo
- Co ty do cholery chciałeś zrobić?! – wydarł się Georg
- Ja, ja tylko chciałem go nastraszyć… – jąkał się Bill
- Ty skurwysynu! – wrzasnął Tom i rzucił się na brata – Chciałeś mnie zabić!!!
- Wcale nie! – protestował Bill bijąc się z Tomem
- Ej, jak to? Tom żyje? – zdziwił się Gustav
- Jasne, że tak! Wycelowałem w podłogę! – warknął Bill i wygrzebał się spod brata
- Który to kurwa strzelił?!! – wydarł się kierowca
- Myślałem, że nie jest naładowany! – tłumaczył się Kaulitz i jeszcze raz spojrzał na dziurę w podłodze. Po kilku minutowej kłótni wszyscy wysiedli, a kierowca próbował ustalić co tak dokładnie przestrzelił Bill.
- No to pięknie!! Po prostu zajebiście!! Ten ćwok, rozwalił połowę podwozia! – wydarł się facet i rzucił czarnymi okularami o samochód – Cholera…
- A tak w ogóle, skąd ty masz tego gnata? – powiedział Georg
- Jak wychodziliśmy z samolotu ten pilot dał mi walizkę z czterema pistoletami i nabojami, powiedział, że to od agencji w razie, gdy będziemy musieli, w ostateczności się sami bronić
- Ej! Ty chamie! Czego nam nie dałeś naszych! – zapytał wkurzony Gustav
- Jakoś zapomniałem – odpowiedział
- Dawaj mi mojego… Odstrzelę ci dupę!! – wrzasnął Tom
- To chyba na lotnisko pójdziecie se piechotą, dzięki waszemu koledze… – warknął kierowca i zaciągnął peta
- Ale jak to? Przecież to beemka! To nie możliwe, żeby przestrzelił! – zdziwił się Georg
- Możliwe, jak to broń od cipy… Obejrzyj se zwłaszcza pociski – odpowiedział i wsiadł do samochodu
- Daj to Bill – powiedział Listing, Kaulitz podał mu gnata.
- Zwykły gnat, tylko cholernie ciężki – mruknął Bill
Georg długo przyglądał się, po czym powiedział:
- Długość 39cm, waga 16 kg, sześć naboi. To pierwszy pistolet, który używa specjalnych naboi, a nie przeróbek 454 od Casulla, a mianowicie pociski to czyste srebro wzmacniane macedoniumem. Ładunek miotający to nitrocelulozowy proch Mabelles NNA9, głowice są wykonane z rtęci. Eksplodujące naboje przeszywające. „Jackal” 13mm, broń uważana za nieludzką, nadająca się do walki z… No właśnie, po co wam taka broń? – zakończył Georg
- A nie wiem, ten idiota Dan robi projekty broni – odpowiedział kierowca
- Dan? – zapytali równocześnie chłopcy
- A co? Znacie go?
- Czy chodzi o tego, skończonego ćwoka, to znaczy miłego palanta… Dana Schwerelosa, tego, co pracuje jako psycholog szkolny i zarazem informatyk na pól etatu? – spytał Georg
- Tak, jego brat, Jens pracuje ze mną w agencji. Ten szczeniak Dan zawsze przyłazi i grzebie w systemie, no, czasem się na coś przyda, to program zrobi, wirusa usunie, pornosa ściągnie, kawki zrobi…. Jest fanatykiem broni i robi projekty dla agencji, jak dla mnie to on się naoglądał za dużo „Dowodów zbrodni” i „Medycyny sądowej”…
- To już wiadomo, dlaczego pomagał dyrektorce i wiedział o wszystkim… – mruknął Bill – Dobra, co robimy?
- Chciałeś przyjechać to Lublina, to masz. Jesteśmy w Lublinie! Zadowolony? – nabijał się kierowca
- To spoko, teraz tylko musimy znaleźć szpital… – uśmiechnął się Bill
- Po jakie gówno?! – wkurzył się Tom
- Zobaczysz. Ty, to znaczy… jak pan się nazywa? Bo nie wiem jak mówić… – powiedział młodszy Kaulitz
- David, David Sorenson – powiedział i podał Billowi rękę – Tak przy okazji, nawet dobrze, że musicie uciekać, bo inaczej miałbym przez najbliższy tydzień dyżury nocne, eh…
- Dobra, ale… w którą stronę ten szpital? – spytał Bill
- Eh em… -odchrząknął David i wskazał gdzieś za Billem. Kaulitz odwrócił się i przerąbał w wielką tablicę. Po chwili wstał i przyjrzał się napisowi
- ‘Szpital – Hospital – Krankenhaus – Hopital’ – odczytał Bill – O, to już trafiliśmy, chodźcie…
Chłopcy ruszyli w stronę drzwi, David stał na parkingu i rozglądał się za czymś
- Idziesz? – zawołał Bill
- Nie… pospieszcie się, a ja w tym czasie skombinuje jakiś środek transportu… – odpowiedział
Chłopaki weszli do budynku, Bill nadal nie powiedział kolegom, w jakim celu tu przyszli. Tak naprawdę to bez przerwy krążyli bez celu
- Może jakbyś się zapytał o to, czego szukasz, to by było prościej… – mruknął Gustav
- Nie, ja se poradzę, spoko… – odpowiedział Kaulitz po chwili spostrzegł, że byli w tym miejscu już dwa razy – No dobra, może raczej nie… Gustav? Gdzie ty…?
- Ta pielęgniarka nam pomoże – powiedział Schäfer, obok niego stała wysoka szczupła blondynka o niebieskich oczach
- O co chodzi chłopcy? – zapytała
- Cześć mała, jestem Tom, może byś mi pokazała… – zaczął Tom, ale Bill popchnął go i powiedział:
- Gdzie jest sala przedoperacyjna?
- Chodźcie za mną, zaprowadzę was… – powiedziała i poszła wzdłuż korytarza, teraz dokładnie było widać jej seksowne nogi i zgrabny tyłeczek
- Nie mogę, od samego patrzenia, mam ochotę pomacać – szepnął Tom. Po chwili doszli na miejsce, Bill uchylił, drzwi chłopcy weszli na salę, na jednym z łóżek leżała Lucyna
- Co ty tu robisz? – spytał zdziwiony Tom
- Jeszcze nie wiem, dlatego potrzebny mi Bill – uśmiechnęła się – Co wy tu robicie? Myślałam, że zadzwonisz, a nie…
- Oj, dobra. Lepiej bezpośrednio, niż przez słuchawkę… możecie nas na chwilę zostawić? – spytał Bill
- Jasne – odpowiedział Gustav, chłopcy wyszli za drzwi
- No to jak myślisz? Lepiej, żebym się zgodziła na te operację? – zapytała Lucyna
- Nie wiem, nie znam się na tym za bardzo… tak w ogóle, dlaczego mnie pytasz o poradę? – odpowiedział
- I tak byś nie uwierzył, jakbym ci powiedziała…
- To powiedz mi, co masz do wyboru? Co będzie jak nie przejdziesz operacji?
- Jeśli nie przeprowadzą operacji, wszystko może być spoko i nadal będą mi wypadały kości, ale mogę też zostać sparaliżowana lub umrzeć.
- A operacja?
- Jest duże ryzyko, że jej nie przeżyję, bo będzie za duży upływ krwi i jakieś tam powiązania, zakażenia itede… – odpowiedziała
- Heh, to wychodzi, że jedno to czekanie na śmierć, a drugie „rosyjska ruletka” – rzekł – Ale wiesz co? Trzeba, żyć chwilą, bo życie jest zbyt krótkie na zastanawianie się. Poza tym dla mnie lepsza jest śmierć niż siedzenie z myślą, że może przyjść w każdej chwili, ja ci radzę, żebyś się zgodziła na operację…
- Dzięki Bill – uśmiechnęła się
- I nawzajem, mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze zobaczymy
- Jeśli będziesz grzeczny to na pewno…
- Na pewno… – powtórzył – Mam takie pytanie, czy ty się boisz śmierci?
- Nie, nie ma czego się bać, to tylko przemijanie i tego się nie zmieni, tak naprawdę to nikt się nie boi śmierci, boimy się tylko bólu… zapamiętaj to – powiedziała i westchnęła – Zawołaj już ich, chcę się pożegnać..
- Mam nadzieję, że nie na zawsze – uśmiechnął się Bill i wpuścił chłopaków
- Tak właściwie, to, co ci jest, bo nie wiele zrozumiałem z tego, co mówiła ta pielęgniarka – powiedział Georg
- Pamiętasz jak na dyskotece mój kolega powiedział: „Biodro ci nie wypadnie”? Mam ruchome stawy, można powiedzieć, że kości mi z nich wypadają – odpowiedziała. Chłopcy nie zadawali już pytań, tylko pożegnali się i wyszli. Przed budynkiem panowało wielkie zamieszanie, kilku pielęgniarzy biegało i krzyczało coś. Nagle podjechała karetka.
- Właźcie, zapakowałem już wasze rzeczy – powiedział facet siedzący za kierownicą, to był David
- Ale jak ty… – zaczął Tom
- Pytania później, ruszcie tyłki! – pośpieszył ich. Chłopcy już bez namysłu wsiedli do środka.
- Co ty wyprawiasz?! Przecież to własność szpitala! – wkurzył się Gustav
- Załatwiam nam transport, poza tym tylko pożyczyłem… – odpowiedział David i wcisnął na gaz
- Cholera! Psy już są! Szybciej! – padaczkował Bill
Karetka ruszyła z piskiem opon, David włączył syrenę.
- Skąd ty wziąłeś tą karetkę? Bo coś za bardzo luksusowa – powiedział Gustav rozglądając się po wnętrzu samochodu. No cóż, barek z alkoholami, skórzane siedzenia i ogólne wykończenie wnętrza to niestandardowy wygląd karetki
- W Polsce wśród lekarzy szerzy się łapówkarstwo i korupcja, gwizdnąłem to jednemu z nich, widać wykorzystywał tę karetkę do własnych celów i trochę zmienił wystrój… – powiedział Sorenson i skręcił gwałtownie w jakąś uliczkę – Jakby co, to od teraz jesteście dyplomowanymi pielęgniarkami
- Nie no spoko, zawsze chciałem nosić biały fartuch, czapeczkę, mieć zgrabny tyłek opięty białą spódniczką i sexy nogi w beżowych rajstopach… – mruknął Tom

poniedziałek, Grudzień 28th, 2009 Bez kategorii
Grudzień 2009
P W Ś C P S N
    sty »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031