Archive for Marzec, 2010
On z nią?
Hej:* niespodzianka => znalazłam troche czasu na napisanie noci:)) Dluga no nie:D Przy muzyce naprawde lepiej idzie=>> Cio tam sluchac?? ja w poniedzialek mialam urodzinki ale nic specjalnego sie nie wydarzylo xP Nocie przewiduje na za tydzien
moze wczesniej, moze pozniej:)) Nie wiem jakie plany bedą xP A jak tam mijają wam wakacje?? No koncze bo nie mam co ciekawego pisac! A jeszcze jedno! Dziękuję wszytskim wiernym czytelnikom:)) Nie bede konczyc pisac dla was!! Pozdrawiam Agatke Andzie Ule Natalke i zycze wszystkim udanych wakacji:)) A i tak zastanawiam sie czy byscie nie chcieli moje foto:P Jak cos to pisać w komciu xP PozdrOO
~*W poprzednim odcinku:
Znowu sms
Odebrałam i doznałam szoku termicznego…. Przeczytałam 3 razy tą samą wiadomość. W oczach miałam łzy. Rozkleiłam sie na dobre. Zaczełam płakać, rzuciałam komorką, rozpadła sie na tysiąc czesci. Wziełam z szafy kurtkę i wyrwałam jak z procy. Ubrałam sie i na wychodnym krzyknełam
-ide do Kell zapomniałam czegos, zaraz bede…-musiałam cos wymyslic, nie powiedziałabym, ze nie mam gdzie isc…
Treść sms:…
Treść sms: “Moje uczucie do Ciebie wygasło…Juz Cię nie kocham i chce zebys o mnie tez zapomniała… Nie spotykajmy się już…nie dzwon, nie pisz…Nie kocham Cie…wybacz mi…”
-Jak to przecież…to co mi powtarzał ciagle…kłamał? To czemu był zazdrosny? nie wierze mu…ja go kocham…-biłam sie z myslami. Biegłam szybko, padał deszcz, było zimno…Potknełam sie, upadłam. Lezałam jak dluga na trawniku, moje ubranie było przemoczone i brudne, rozbiłam łokcie. Zaszłam do kiosku. Kupiłam zapalniczkę. Skierowałam sie w strone parku. Tam usiadłam. Wyciagnelam z kieszeni zapalniczkę.
-kurwa jak boli-darłam sie. Zaczełam przepalać nadgarstek ogniem (nigdy tego nie probujcie!)
Potem czułam tylko ulgę. Reke miałam osmaloną i gorącą. Wyciagnełam ją przed siebie zeby ją ochłodzic deszczem. Zaczełam sie zastanawiać jak mozna znienawidzić osobę ktora sie tak kochało-i nadal kocha w tak krotkim czasie?!? Czułam mieszane uczucia…starch, gniew, smutek, tesknota… W jednej chwili uswiadomilam ze to jest koniec…przeciez on sie ze mną pozegnal…powiedzial ‘zegnaj’ jak dobrze pamietam…Nie potrafiłam sobie poradzić z bezczynnoscią. Wstałam i z takim impentem rzucilam zapalniczką ze az ‘wybuchła’. Pobiegłam do Kell-tylko w niej znajde teraz wsparcie…
Zapukałam kołatką w mosięzne drzwi. W nich ukazała sie mama Kell
-dzie…dobrywieczor, przepraszam za najscie…jest Kelly??
-tak jest, wejdz
-dziekuje
Pani Rachel zaprowadzila mnie do pokoju corki, zapytala czy chce cos do picia, pomachałam przecząco głową, poczym odeszła. kell przyszła po chwili.
-Czesc-krzyknela radosnie, szybko jej mina zrzedła.
-co jest kochanie? nie płacz ! Niewazne co to jest nie jest warte ani jednej twojej łzy!
-Bill…nie jest wart?
-co? chodzi o Billa?? co jest?
-zerwał ze mną-rzuciłam sie w ramiona przyjaciolce i wybuchłam płaczem
-jak?
-napisał mi sms
-nie płacz…wszytsko bedzie ok
-co?? On mnie nie kocha!! A ja nie moge bez niego żyć…:((
-wiem…ale to nie mozliwe ze sie tak szybko odkochał…ktos musiał go do tego namowic…lub cos innego sie wydarzylo o czym my nie wiemy…nie placz
-niewiem…ale ja juz musze isc…rodzice bedą sie martwic i musze to wszytsko przemyslec…
-odprowadzic cie?
-nie, dam sobie rade…
-napewno??
-jasne-wymuszony usmiech
-ok, jak chcesz
-przyjdziesz jutro do mnie??
-tak, napewno
-dzikei-przytulilysmy sie, odprowadziła mnie do wyjscia
-jestem-krzyknelam bez zadnego entuzjazmu i szybko pobiegłam do pokoju zeby rodzice nie zdazyli mnie ‘zaatakowac’ . Udało sie. Nie miałam wiecej sily…Zasnełam..z nadzieją ze jutro sie nie obudze…
***
A jednak…obudziłam sie…przeklinam dzien w ktorym sie urodzilam…Patrze na zegarek…cholera 3 nad ranem :/
Jeszcze było ciemno.Postarałam sie włączyc kome. Klapka wisiała na ostatnim wlosku =>>
-musze sobie kupic nowy telefon-pomyslalam, ale jeszcze na ostatku ten działał. Dwie wiadomosci…jedna od Kelly druga od…Billa. Wiadomosci jeszcze ze wczoraj…
1 tresc: Sorry Lilluś ale nie moge jutro do Ciebie przyjsc…jade z rodzicami do babci:/ musze :/
(przykro mi ..
2 tresc: Mam nadzieje ze szybko o mnie zapomnisz, ale nie mysl sobie ze nic dla mnie nie znaczylas…
Znowu sie rozbeczałam i wkoncu zasnelam…w bolu…
Tym razem obudziła mnie mama
-coreczko wstawaj
-cholera!! czego???
-nie unos sie tak…jedziemy z tatem do Polski, w poniedzialek bedziemy
-dobra jedz!
-tylko nie zapomnij o szkole
-dobra nara-po cichu (bylam strasznie zdenerwowana)
-a po co tam jedziecie??
-a zalatwic sprawy…niespodzianka
-aha to czesc tylko zostawcie mi pieniadze…=>
-dobrze, bedą w kuchni
-dobra pa
-no pa
Mama mnie ucałowała :/ pozegnalam sie z tatą i pojechali…Po godzinie wylegiwania sie poszłam do pokoju Mary (jeszcze nic tam nie ruszano) Zaglądnełam do jej plecaka. W najmniejszej przegrodce znalazłam w małej torebeczce zioła i lófkę. Zeszłam na doł. Moje nerwz puscilz… Wyieam y barzku najmocniejszy alkohol i zaczełam pic…z gwinta. Gdy juz mi sie wkrecilo w glowie mysli mialam nieczyste siegnełam po torebeczke…zaczełam brac….pobiegłamdo wc. Zwymiotowałam. w torebeczce były jeszcze 2 kolorowe cukierki…
-jak niewinnie wygladają-powiedzialam pol przytomna. Wsadziłam do geby…były bez smaku…dopiero pozniej skapowałam sie ze to pewnie ecstasy… polozylam sie na kanape i siegnełam po pilot…nie mogłam go dostac…Cała sie trzesłam…w głowie mialam cos czego nie da sie opisac…straciłam nad sobą kontrole….
Otworzyłam oczy…ciemnosc….nie kontaktowałam, ruszyc sie takze nie dałam rady…został mi sen…
-Lilly!! Lilly!! Obudz sie!!-zbudził mnie znajomy glos, ktos mnie natarczywie szturchał. Otworzyłam oczy…
-musze do wc-pisnełam nie zwracając uwagi na postac stojącą nade mną
Wziął mnie za reke i optoczyła za swoją szyje. Doczłapalismy sie do kibla. Otworzyłam i z impentem bleeee…. Zwymiotowałam. Spusciłam wode i umyłam rece, przepłukałam buzie. Ledwie stałam na nogach
-CO?? To Ty??
-Tak, chciałem porozmawiać…
-o czym?
-co ci sie stalo?
-a nic takiego, to wszytsko przez…
-przez Billa? -dokonczyl
-yyy..nie przez to ze wyjechali rodzice-skłamałam
-ta jasne patrz bo uwierze…
-no dobra, moze Bill ma cos wspolnego, ale to prze ze mnie….:((
-prosze cie, nie zrzucaj winy na siebie…ale co sie tak naprawde zdarzyło?? Bill chodzi od wczoraj struty, nic nie chce robic, nic nie mowi, nie je, ciagle sie czepia, wiec pomyslalem ze ty cos wiesz…
-tak…chyba tak..Tom, chodzmy do salonu
-ok
-chcesz wiedziec o co chodzi??
-no jasne
Wziełam komorke i rzuciłam Tomowi
-czytaj sms
-ee
-nie krepuj sie…
Po przeczytaniu Tom otworzył szeroko jape
-on tak ci napisał??
-jak widzisz…:((
-to nie prawda, ze cie nie kocha! miejsca nie moze sobie od wczoraj znalezc…
-mozesz mi dac komorkę?
-tak jasne
Wyciagnełam reke siegając po telefon
-ej….a co to jest :/??
-hmm..wiesz….
-co ty sobie do cholery zrobiłas??
-wiesz, to tylko tak…
Dotknął rany
-Ałaa!!
-sory, czym to zrobilas??
-…
-no czym??
-yy…zapalniczką…
-ty jestes chora?? Chodz musicie porozmawiać!! Wyjaśnic wszytsko sobie!!
-NIE!
-nie pozwole zebys sie ranila przez tego downa!!
-co mnie to obchodzi?? Ide spać ! A jaki dzis dzien?? Ktory dzis??-miałam ostrego kaca
-dzis chyba sobota..
-co?? przespałam 1 cały dzien…
-duzo pilas??
Pkazałam na stolik gdzie stały dwie puste litrowki czystej jedna po koniaku, winie i tequili.
-ulala i do tego cpalas??
-troche…:)
-co ty bys beze mnie zrobila??
-niewiem =>
-widac ze kochasz Billa całym sercem…
-co to ma za znaczenie jak on juz mnie nie?!?
-no co ty. Wmowił ci to zeby było ci latwiej, pewnie o com mu chodzi…-ale i tak nigdzie nie ide!! Zrobimy jeszcze po kieliszku??
-co ty bredzisz, chodz sie polozysz…
Wział mnie na rece i zaniosl do mojego pokoju. Polozył do lozka i pocalował w policzek
-Tom…
-tak?
-ja pamietam…
-ci… -przyłozył mi palec do ust
-ja tez, ale to moj brat
-ale ja juz dla niego nic nie znacze…
-nie napewno tak nie jest, wierz mi..
-naprawde??
-tak
-to zrobmy to!!
-co?!?
Idz spać… przyjde jutro…tylko juz nic nie bierz…
-dobra nara jak nie chcesz to spadowa
odwrociłam sie na drugi bok . Nie mogłam zasnąc to wziełam tabletki od bolu głowy i nasenne.
***
Otworzyłam oczy…znajdowałam sie na bardzo znanej mi polanie. Ptaki swiergotały. Spojrzałam przed siebie. Znow doznałam szoku…Bill całował sie z…. Kell! Siedzieli tam, gdzie ja z Billem na pierwszej randce…
-BILL!! KELL!!-krzyknełam budząc sie z wrzaskiem. Cała byłam oblana potem…przestraszona…
-Kelly z nim?? a jak to prawda??-myslalam głosno. Przeciez pojechała do babci…nie mogła do mnie przyjsc…a jak ona sie potajemnie z nim spotyka??
( Spoglądnełam na zegarek…11.15
-Uhuuhu to sobie pospałam…
Sciskał mnie brzuch z głodu a glowa od trunkow…Zeszłam na doł i zrobiłam sobie nalesniki z sosem klonowym (było juz wszytsko przyszykowane przez mame) Przy okazji wysypałam cukier i zbiłam w salonie wazon ze sztucznymi kwiatami. Postanowiłam ze zadzwonie do Kell…
-pi pi pi pi-nie odbierała
telefon do Billa z zastrzezonego oczywiscie=>
Nie odbierał…na mysl zaczeło mi sie nasuwac-a jak spedzili ze sobą noc? ja nie chciałam to oni to wykorzystali… Znowu rzuciłam komorą(=>) trafiłam w zegar nascienny ktory spadł z wielkim hukiem. Zdemolowałam mieszkanie doszczetnie…
Zeszłam na dol do lazienki. Złapałam za zyletke zaczełam kaleczyc prawą reke bo na lewej nie mialam juz miejsca.. 2 płynne ruchy i krew lała sie strumieniem. Potok krwi zlewał sie u ujsciu z moimi łzami, ktore wypalaly moje serce… Usłyszałam pukanie do drzwi. Nawet sie nie ruszyłam. Drzwi skrzypnely-czyli ktos wszedl… przestraszylam sie troche…Otworzył drzwi za ktorymi siedziałam ja trzymając sie za reke. Stał w nich zdezorientowany Tom!
-o matko-szepnął Szybko wziął mnie na rece i gdzies niosl xP
-Tom pomoz mi umrzec w spokoju…zostaw mnie!!
-nie pozwole!! Gdzie masz bandaze??
Polozył mnie na kanapie. zdjął ‘bluzke’ => i przyłozył do mojej reki
-downie pobruidzisz!!
-no i dupa ;>
-trzymaj ide po bandaz
-w kuchni na polce chyba….
-ok jest-krzyknąl. Wrocił i opatrzył mi reke. Najpierw przemył wodą utlenioną pozniej zabandazował. ale wczesniej przykładał chusteczki zeby zatamowac
-Tom?? Czemui?? wolalam…
-nic nie wolalas, dobrze ze przyszlem na czas:D popelnienie samobojstwa to tchorzostwo…
-moje serce popelnilo juz samobojstwo, teraz czas na mnie…
-wcale nie!! Wiem o co chodzilo Billowi!! Gadałem z nim…
-tak? i co?
-poczekaj powiem ci tylko zmyję te plamy w lazience i korytarzu…
-nie trzeba…
-trzeba-poszedl i rzeczywiscie umyl:D Posprzątał rozsypany cukier. Wytarł wode i zamiotł pozostałosci po wazonie
-jestes prawdziwym przyjacielem=>>
-wiem =D bedzie ci to potrzebne, gdy uslyszysz co Bill ma do powiedzenia…
-on tu przyjdzie?!?
-nie, nagrałem to co mowil gdy zapytałem dlaczego zerwał z tobą
-to super!! puszczaj
-to słuchaj
Tom włączył tasme z nagraniem
CDN =>>
~*W nastepnym odcinku:
-o to tak naprawde chodzi Billowi
-do kogo zadzwoni Lilly
-kto zadzwoni do Lill
Dzisiejsza notka jest podwojna, w zeszycie mialam dwa oddzielne:)) Ale krotka wydawala sie to połączyła, jesli pod tą nocią bedzie duzo komci to znowu polącze, jesli nie, bedzie krotsza o 3 kartki xP Uwielbiam szantazowac xP Sorki ale mi duzą przyjemnosc robią mile i wiele komciow od czytelnikow xP Pozdro:** =>
Zaczełam sie dusić
Hej kochani :* Bardzo was przepraszam za to ze dopiero dziś dodaje tą notke, ze nie komentuje i ze poprzednia notka byla bardzo krotka. A to wynika z tego: Bardzo mało czasu, wielkie problemy z windowsem potem z netem, dwaj bracia-ktorzy wiecznie siedzą na kompie i zajecia dodatkowe -np tance :> I doszlo jeszcze jedno…bal=> a o tym w skrocie opowiem wam moze na koncu noci =) A najwiekszy problem to haslo… niechciało mi wejsc … wysylalam pare razy na email. Zmienialam juz pare razy… ale juz doprowadzilam do porządku. Wiem zaniedbałam bloga…Ale teraz postaram sie pisac systematycznie i dlugo:> Mam nadzieje ze spodoba wam sie to:) A i do komciow poprawiacie sie troszke :> Wielkie dzieki:) Milo mi bardzo jak komus podoba sie to co robie, a w koncu robie to co lubie, inaczej bym tego nie robila:P Pozdro dla wszytskich czytających!!
~*~
W poprzednim odcinku
Zdjął bluzkę
-mogę?-zapytał
Pokiwałąm głową Rozpiął i zsunął ze mnie bluzkę. Pierwszy raz nasze ciała się spotkały tak blisko. Na gorze mialam już tylko stanik. Zaczął mnie całować po szyi i coraz niżej. Było tak przyjemnie jak nigdy jeszcze nie było… Rozkoszowaliśmy się naszym (do połowy) gołym ciałem. Był taki cieply…
Bill staczał się coraz nizej, rozpiął mi już spodnie…
-Bill… to za szybko…
-co? przeciez my sie kochamy…
-ale ja jeszcze nie jestem gotowa na tak wielki krok…
-a no tak…mialas mi dac znak..
-no wlasnie…
-ale bylo tak fajnie…
-to fajnie, ale jak bede gotowa bedzie jeszcze fajniej:P
-no…-wyjąkal od niechcenia
Zjedlismy koreczki
-ej…Kell mi cos wspominała ze grasz na gitarze…
-ojeju ale gaduła!
-nom…zagrasz mi cos?
-no jasne:D
-naprawde?!?
-NIE!:D
-oooooo no wesss
-niech ci bedzie, ide po sprzet
Zeszlam na doł i wziełam z salonu (bo tam ostatnio gralam) kupe zelastwa (to byla gitara elektryczna) wciagnelam i zaczelam podlaczac kabelki. Nastroiłam i zaczelam grac melodie ”rette mich”. Bill połozył sie i słuchał z zaciekawieniem wkoncu zaczal cichutko spiewac. Na poczatku nie wychodziło mi dobrze, ale sie wprawiłam.
-dobra, koniec tego dobrego…
-jak ty pieknie grasz, tak jakk Tom
-rozsmieszyles mnie wiesz? Tom gra wieki a ja zaledwie 4 lata
-no to co ale masz talent i grasz slicznie! Jestes wprost idealem…
-dobra zamknij dupe…hehe np jakie?:D
-no: gitara, spiew, taniec….całowanie, pyskowanie takze:D -zasmial sie. -urok osobisty, wyglad, charakter…mozna tak wymieniac bez konca
-gdzies slyszalam ze idealy są nudne…
-haha to najgłupsza rzecz ktora slyszalem!
-o juz wiem…chyba trolka…
-a poczekaj… ta jedna z tego dennego zespolu b27?
-no chyba tak… z gowna 27…
-heh no no to ja juz musze leciec…
- o juz? tak sybko?
-jeszcze mam jakies lekcje
-a no tak, zapomniałam jutro szkola! przeciez czwartek jutro…
-no na ktorą masz?
-8.50
-aha to przyjde po ciebie:D
-a ty tez nasz na 9?
-no chyba tak:D a w piatek?
-10.20 a ty?
-9.30
-szkoda
-cos sie wymysli!
-no to pa do jutera!
-pa kochanie:*
Pocałowal mnie na pozegnanie, uscisnelismy sie i odprowadziłam go do drzwi. Jakos pozniej nie chcialo mi sie nic robic tylko sie wykąpałam i zasiadłam do kompa. Odczytałam poczte. Juz pare dziewczyn do mnie pisze:D Mialam taką polewke z niektorych. Znowu odezwal sie ten Kasmus =D (LOL) ale nie mialam ochoty z nim gadac. Chciał moje foto, to mu je wysłałam:D On mi takze. Był bardzo ladny.Styl Toma, dlugie wielkie spodnie, bluza-worek do kolan. Powiedział ze moja ksywka (sweety girl) nie klamie i ze jestem naprawde sloodka. Wreszcie udało mi sie go spławić. Wylaczylam kompa, słałam łozko i szykowałam sie spac
Hello Moto-rozległ sie głosny dzwiek w pokoju-sms Odczytuję tresc: Dobranoc kochanie:*:*:* spij słodko:* Kocham Cie=*
-ah ten Bill-westchnelam Odpisałam mu: I love you so much:* see you!! I need you:D
Po otrzymaniu raportu poszałam spac.
*Nazajutrz*
-wstawaj Lill!-tato tykał mnie palcem po ramieniu
-zaraz poczekaj 5 minut…-zakryłam sie po glowe kądrą
-teraz! Juz 8!!
-a tam… COO? o kurka nie wyrobie sie!!
-no to szybko sniadanie juz czeka
-dzieki jestes kochany-wstałam pocałowałam tate w policzek i slamazarnie zeszłam po schodach. Przygotował cos nowego. Bardzo mi smakowało, lubie pikantne rzeczy…. Po sniadaniu poslzam sie umyc uczesac umalowac i na koncu sie ubrac:P
Ding dong-rozległ sie dzwonek do drzwi
Tato otworzył i chyba gadał dopoki nie zeszłam.
-hejka-krzyknełam jeszcze z gory
-czesc, jak sie spalo??
-krotko:((
-nom, podzielam twoje zdanie…Tom wczoraj porwał mi bluzke:(-zasmucił sie Bill
-jaką?
-no znaczy to nie byla calkiem bluzka…siateczka…
-heh dobry jest! a dlaczego??
-bo chcialem dzis w niej isc do szkoly…:>
-no i dobrze-pomyslalam
-a szkoda, fajna byla
-troszke skłamałam:P
-to chodz idziemy do szkoly, spoznimy sie!
*W szatni*
-chodz juz na gore musze do toalety…
-ok, to chodz bo zaraz lekcja, poczekaj chwilkę tylko zlapie Toma, wlasnie idzie…
-ok to przyjdziesz, ja ide
-ok
Poszłam na gore do kibla. Był zamkniety z powodu prostego-odnawiali go. Na pierwszym pietrze dziewczyny spisywały prace domowe, nie chciałam im przeszkadzac… Poszłam na drugie pietro. Wlazłam do srodka, całe szczescie ze nikogo nie bylo =>. Zamknełam kabinę w ktorej spokojnie zaspokoiłam potrzeby. Zadzwonil dzwonek. Nałozyłam gatki, chce juz wychodzić i…. nie moge! Zacieło sie. Pcham, kopie i zdzieram gardło. Po pieciu minutach poczułam nieprzyjemny zapach spalenizny…potem zobaczyłam dym. Domyslilam sie ze cos sie pali (ale jestem inteligentna) Włączył sie alarm. Zaczełam sie dusić. Na zewnątrz słyszałam wrzaski. Wszyscy pewnie uciekali a ja tu zostane i sie spale, cholera jasna!! Darłam sie ale nikt nie słyszał. Zrobiło mi sie gorąco.
-ratunku!! Jestem tutaj !! Niech ktos mnie uwolni! ratunku!! Pomocy!!-wydzierałam sie ale nikt nie usłyszał, albo nie chciał tego słyszec… Powoli zsunełam sie po sciance z wykonczenia. Usłuszałam jakies walenie…film sie urwał…zemdlałam…
Obudziłam sie w jakims małym pomieszczeniu. Ktos trzymał mnie za ręke, po dlugim wpatrywaniu sie w tą osobe, uswiadomiłam sobie ze to nikt inny tylko… Bill
-jak sie czujesz??-zapytał z troską w głosie
-gdzie ja jestem? Co ja tu robie??
-jestes w karetce, nasza szkola sie palila, drugie pietro pamietasz??
-nie…
-a jak to sie stało ze akurat poszlas na samą gore do kibla??
-nie wiem, nie pamietam…
-aha a ja cie szukalem… nie zdązyłem przeszukac ostatnieo pietra…zapalilo sie, wszytskich wyganiali…
-to jak mnie znalazles??
-to nie ja…-zasmucil sie
-a kto?
-jakis chlopak, zauwazyłem cie jak wychodził ze szkoly z tobą na rekach
-aha, a gdzie jest ten chlopak??
-on stoi na zewnatrz, chyba
-chodz juz z tąd
- a dobrze sie czujesz??
-tak
-mozemy juz isc-zapytal Bill doktora
-a nie jest ci slabo?-zapytal mnie doktor
-nie
-a nie kreci ci sie w glowie?
-nie..chyba nie
-no to ruszajcie
-a jak pan mysli, przychodzic jutro do szkoly?
-nie chyba nie-zasmial sie
-aha dziekuje, dowidzenia
-dowidzenia
Wyszlismy. Przed szkoła stał tłum gapiow.
-Chris-krzyknął Bill
Odwrocił sie wysoki brunet, poczym ruszył w naszą strone
-czesc jestem Chris
-Hej Lilly dzieki za pomoc:)
-nie ma za co, a jak sie czujesz??
-yy.. spoko jest:))
-to dobrze:P
-to moze skoczymy na lody?
-dobry pomysł
-czemu nie:P
-no to chodzcie do ”Saffi” tam podają najlepsze lody i gofry!
-nom
Ruszylismy w stronę kawiarni. Była dosc nie daleko. Przy okazji dowiedzielismy sie cos o nim. Jest z USA, niedawno sie tu przeprowadził. Jest w naszym wieku. Totalnie przeciwny wszytskim moim zasadom: Lubi sie uczyć i chodzic do sQl. Nie lubi kuchni włoskiej tylko babcine obiadki:P Ma bardzo mało znajomych bo jak to mowi ciągle czyta. Jednak lubi to co ja lubie najbardziej- konie. Uwielbiam jazde konną. Dopiero wtedy przekonałam sie jak mało wiem o koniach…
Zamowiliśmy lody truskawkowe z bitą smietaną chociaz byla juz wczesna zima:P POtem jesczez po herbacie z cynamonem ktora nas rozgrzała
-ej co robicie jutro?
-hmm… ja bym poszla na jakies zakupy
- ja moge isc z Tobą-zaproponował
-nie dzikei, ide z przyjaciolką
-aha a pozniej?
-musze sie pouczyc, bo zaniedbałam szkole-wykrecałam sie
-moge z tobą-natret!!
-bedziemy sie uczyc razem…-wtrącil sie Bill
-aha… ok
-to ja juz bede lecial-Chris
-nom my tez
Pozegnalismy sie. Bill odprowadził mnie do domu.
-wanna come in?? -zasmiałam sie
-nie, nie bede przeszkadzal, a tak propo mam probe z chlopakami…
-aha szkoda…dzieki ze mnie odprowadziles
-nmzc…przeciez jestesmy….
-co?
-nie juz nic
-a spotkamy sie jutro?
-niewiem, zadzwonie…
-ok, jak chcesz
-no to zegnaj
-yy pa misieQ :*
Podszedł pocałował mnie odwrocił sie i poszedł…a ja weszłam do domu
-co tak krotko??-zapytał zdziwiony tata
-a bo nie bylo…historii sztuki, w-fu i wos-u
-aha, co ci nauczyciele sobie myslą…
-niewiem
-chcesz cos jesc?
-nie… ide do siebie
Pobiegłam na gore. Zamknełam drzwi od pokoju na klucz i zaczełam sie na serio uczyc =P Zaniedbałam szkole-to fakt. Odrobiłam lekcje. Była godzina 14. Poswieciłam połtorej godziny na ksiązki-za duzo =D Teraz usiadłam do kompa. Nie otwierałam ICQ tylko sprawdziłam dwie poczty i gg. Zajrzałam na moją strone i moich kolezanek. Gadałam z kumpelami z Polski z ktorymi jeszcze utrzymuje kontakt. Chodzilam z nimi do podstawowki. jedna napisała mi ze moj dawny ex z przed 4 lat chce ze mną pogadac podała mi jego numer gg i powiedziala zebym sie odezwala. Zapisałam go ale nie dałam znaku zycia… po co? Było juz grubo po 16, słuchałam muzyki i pisałam piosnke. Nie wychodziło mi nic, a nawet nie miałam pomysłu na temat… Dostałam sms od Kelly tresc: ‘Hej:) Nie powinnam ci tego mowic, ale słyszałam rozmowe Toma z Billem, bo akurat bylam u Toma jak przyszedl Bill i chcial z nim pomowić. Twoj kochany powiedział ze do siebie chyba nie pasujecie…i chce cos z tym zrobić…tylko jeszcze nie wie co…’
-co?!? jak to nie pasujemy?-przeszło mi przez mysl
-pewnie chodzi mu o konie…moze powinnam skonczyc z nimi… Zeszłam na dol. Mamy jescze nie było. Z kuchni dobiegał przyjemny zapach. Zapach pieczonego miesa. Usiadłam przed tv i ogladałam film na RTL Wreszcie przyszła mama. Było po 18. Przywitałysmy sie i tata ogłosił ze kolacja bedzie za 5 min. Byłąm juz głodna…jednak doczekałam sie posilku. Zjadłam ze smakiem, pogadalismy troche, a potem podziekowałam i pobiegłam na gore. Zagłebiłam sie w ciekawej lekturze. Znowu sms
Odebrałam i doznałam szoku termicznego…. Przeczytałam 3 razy tą samą wiadomość. W oczach miałam łzy. Rozkleiłam sie na dobre. Zaczełam płakać, rzuciałam komorką, rozpadła sie na tysiąc czesci. Wziełam z szafy kurtkę i wyrwałam jak z procy. Ubrałam sie i na wychodnym krzyknełam
-ide do Kell zapomniałam czegos, zaraz bede…-musiałam cos wymyslic, nie powiedziałabym, ze nie mam gdzie isc…
Treść sms:… CDN =>
Heh uwielbiam konczyc w takich momentach=D Przykro mi:))
~**~W nastepnym odcinku:
-tresc sms:D
-gdzie poszła Lill
-co zrobiła…
-gdzie pojadą rodzice Lill
-dlaczego Lill zrobi taką straszną rzecz…
I przypominam!! Gdy bedzie malo komentarzy to nastepna czesc bedzie ostatnią… Bo mam wrazenie ze nikogo za bardzo nie obchodzą losy Lill… i nikt tego nie czyta…a ja trace swoj jakze cenny czas xP n pisanie tego na blogu.
a Tak propo mam nadzieje ze podobała sie wam ta czesc:)) I nie zasneliscie przy jej czytaniu:P Pozdrawiam:) O i jescze niespodzianka xP wstawie kilka fotek:)) pieknego Billa i Toma
)
Do tych fotek mam totalną słabość!! =D
Najpierw Bill:
1
-te zdjecie to normalnie jest totalny odlot!!! Rozpływam sie!! xP
2
3
-piekny autograf…za taki oddalabym wszytsko=>
4
-sliczne!!
5
-rozplywam sie
6
-to jest dobre:D Ah jaki on sliczny jak sie umiecha…
7
-i jak mozna go nie kochac?? xP
8
-juz nie mam pomysłu na komentarze … piekna fota:D
9
-male zdjecie, ale za to tak piekne-perfekt!!
10
-to zapewne skan z jakiejs niem. gazety:D
Teraz Tom:D
1
-sliczne!!
2
-cudoo!!!
3
On jest naprawde sliczny!! Jak go nie kochac??
4
-cukiereczek
5
-tego całusa Tom sle do mnie i mo moich friends-Andzi i Uli :*
6
-rozpływam sie jak czekolada w 40 stopniowym upale:D
7
-jak pieknie i sczerze patrzy:*
8
piekna fota, zapewnie z rozdania nagord ECHO ale troshke przerobiona =>
9
male zdjecie Toma, tak samo jak Billa:D Ale sloddki! ![]()
10
co to za glupia dziewczyna??
Te fotki to moje przeprosiny za to jak długo nie pisałam i ze poprzednia notka byla starsznie krotka:)) Razem 20 fotek:D Postaralam sie!! To i wy tez sie postarajcie xP POzdrOO !! a i jescze jedno!! glosujecie na mnie
on sie całuje?
Hej:* Bardzo się ciesze ze czekacie na kolejne rozdziały. Bardzo mi jest milo czytac mile komentarze, a pod tą notką jest szczególnie duzo tych milutkich. Bardzo dziękuję Agatce za tak liczne komcie:* Pobiliśmy rekord
Notka byłaby wczoraj, ale niestety problemy z netem:/ A teraz i tak ‘zmachał’ się kabel zyba od kolorow bo wszytsko widze w rozowych kolorach, a uwierzcie…to dobija…ale postanowiłam ze dzis napisze nocie Jestem wam to winna:P Mam nadzieje ze będzie wiecej komciow
Okey, nie będę zanudzać tylko może pochwale się 6 z w-fu na koniec:D Przez nią będę miala czerwony pasek (ledwie):D Jeszcze musze się z przyrody, polskiego, angielskiego poduczyc i jutro poprawiam:P Trzymajcie kciuki, ale najgorsze jest to ze baba z przyry niechce mi poprawic, bo zle się zachowywałam na lekcjach i wcale mnie nie obchodzilo… (troche w tym prawdy)
Ale miałam kłopoty z dostępem do mojego konta…chyba ktos zmienil haslo… już chciałam plakać, robic nowego bloga i wszytsko kopiować od początku (wszytsko dla was):D ale jakos weszłam:P Wyslalam haslo emailem:D No to teraz rozdział (ten wydaje mi się ciekawy, duzo się dzieje i smieszne scenki, mam nadzieje ze wam tez się spodoba)
~*~
W poprzednim odcinku:
Gdy dobiegliśmy do parku powolnym truchtem, Bill stanął z takim lolem jak jeszcze nikt nie widział:D
Już przy otwieraniu puszki zzedła mu mina:D My leżałyśmy na ławkach, tarzając się po nich, otoz, gdy biegł trząsł puszką, a tam tworzył się istny ‘dynamit’ I połowa coli wyprysła na jego piekną buske
Rzuciłam mu chusteczki.
-dlatego chciałam żebyś kupil chusteczki
-o ty zdziro!!
-oo ty gnoju! Nie daruje!!
-ej patrzcie!! To Tom? Co on robi??- powiedział pokazując palcem na ławke za ulicą…
-To Tom?
-No Tom!
-Serio?
-ale jaja…
-on… on się całuje? Zapytała z rozpaczą Kell
-chyba tak! Ide do niego- Bill
-ej strary-chwycił za ramie Toma
-co jest?
-oj sorry, pomyliłem cie z kims…powiedział zakłopotany Bill
-ok. nie ma sprawy
-a tak przy okazji dasz mi autograf –dziewczyna ‘Toma’
-ok. Wyciągnęła z torby zeszyt i długopis. Bill podpisał się i wrocił do nas.
-to nie Tom
-cale szczescie!
-ok. spoko biegajmy!
-ojej …wracajmy już
-no mi tez odechcialo się wiegac
-no to chodzmy do mnie!-zaproponowałam
-nie ja już nie mogę…odprowadzicie mnie??
-ok.
Ruszyliśmy powoli w stronę domu Kell. Po drodze spotkaliśmy Franka wracającego ze szkoly
-Czesc Lilly –spojrzał na mnie promiennie, Billa i Kelly przeleciał zimnym spojrzeniem
-o hej- uśmiechnęłam się
-mogę cie na chwile porwac?
-yy jasne…poczekajcie chwilkę-odeszlam z Frankiem kilka metrow dalej
-ej Kelly kto to jest?- Bill
-spokojnie, jej kolega z klasy…-Kell
-nie jestem spokojny! Wlasnie zabiera mi dziewczyne!
-nie martw się, nic ich nie laczy poza szkolną ławką…
-ojeju jak on mnie denerwuje…jak on się na nią patrzy…
-przestan
-co chcesz?
-o wiesz co, jutro jest kartkowka…przyszykujesz sciągi?
-ok., tylko to chcesz?
-jeszcze chce się ciebie cos zapytac..jesli mogę…
-jasne pytaj
-kto to jest??
-Bill…mój chłopak…
-chłopak?!? –widocznie się zasmucił
-ej co jest?
-no wiesz… bo ja…bo ty… no… podobasz mi się, od dosyc dawna…
-CO?? Wstrząsnęło mnie gdy to usłyszałam…
-ze co?
-no wiesz! JA Cie Kocham!!
-to czemu ciągle to ukrywałes.??
-no bo nie byłem pewien…
-i mowisz mi to teraz?? Kiedy wiesz, ze to już nie ma większego znaczenia?
-dla mnie ma
-ale dla mnie nie…CZESC!!-krzyknelam to i poszlam
-czesc –usiadł na pobliskiej ławce
Wrociłam do chłopaka i przyjaciółki
-Lill jestes moją dziewczyną?
-no tak!
-to pocałuj mnie!
-teraz?
-no tak, pokaz ze mnie kochasz….
-kocham cie!
-to pocałuj proszę!!
-potrzebujesz takich dowodow żeby być pewnym??
-tak!
No dobra przybliżyłam się do niego, Bill mocno mnie objąl w pasie, ja oplotłam swoje rece na jego szyi, przysunęłam głowe , troszke przechyliłam i pocałowałam. Spojrzałam przez sekundę na Franka, patrzył się widocznie na nas bo zerwał się i pobiegł, ale mnie to nie obchodziło…Teraz byłam w objeciu Billa. Nie można było określić słowami co wtedy czułam. Oderwaliśmy się, Bill jeszcze lekko mnie musnął.
-kochasz mnie…widze to po twoich oczach!
-tak?? To dobrze:D a ty mnie?
Bill już chciał znowu całowac
-Chwila! Dobra pozniej mi to udowodnisz!
-oo! Brzmi ciekawie:D
-heh nie wyobrażaj sobie za duzo…
-wcale nie wyobrażam!
-sorki Kell, ale musiałam mu dawac jakies glupie dowody, bo biedak nie wierzył:d
-rozumiem…ale milo się na was patrzy:D
-no dobra, chodzmy-ponaglał Bill
Przy domu Kell
-dzieki za odprowadzenie
-nie ma za co:*
-a ciuchy, to oddam ci przy okazji:D
-nom, nie ma sprawy
-nom, to do jutra
-no hej!
-narQa!!
Zamknęła drzwi. Ruszyliśmy w strone powrotną
-chodzmy teraz do mnie!
-tam Ci będę mogl udowodnić moją milosc do ciebie??
-no chyba tak….juz się boje –szepnełam z uśmiechem
Trzymaliśmy się za reca jak para. Podbiegła do nas gromadka fanek
-czesc Bill dasz nam autografy??-usmiechnela się ‘slodko’ jedna
-wiecie co dziewczyny….
Podniecone jak nigdy, ze Bill powiedział do nich słowko odparły
-taaak?!?
-nie teraz jestem zajety!
Ich wzrok skierował się na mnie
Wsciekły się jak nigdy. Wyglądały jak szatany!!
-a czym?? Tą dziwką??-krzyknela jedna
Poruszyło mnie to, przeszyło mnie nieprzyjemne uczucie…ktos taki nazwał mnie dziwką… Nie straciłam jednak głowy! Bill już chciał cos zrobic, ale go uszczypnęłam nadal trzymając jego reke. Zabolało mnie to, ale nie zamierzałam brudzić sobie rąk. Przeleciałam ją wzrokiem od dołu do gory i zaczełam wojne…wojne słowną… i uśmiechnęłam się ironicznie.
-rozumiem ze chciałaś się przedstawic i zaimponowac Billowi, ale nie wyszlo ci… zle zaczęłaś…
Zrobiła się czerwona jak burak. Koleżanki z tyłu kakrywały rekoma usta żeby powtrzymac smiech
-nie! Chciałam się zapytac Billa dlaczego pokazuję się na miescie z taką dziwką
-nigdzie się nie pokazuje z dziwką, bo z tobą ani nie chodzi, ani nawet nie zna…
-co chcesz mi wmówić…
-sorki ze ci przerwe, ale nic nie chce ci wmawiać bo na takie sprawy nie mam czasu, tylko uświadomić ci, ze jestes zerem..
-uważaj do kogo się zwracasz-wtrącila dziewczyna obok
- i uwazaj co mowisz-powiedziała dzieczyna po lewicy
-wy mi nie radzcie tylko zabierajcie dupy w kroki i zjeżdżajcie z tąd! A mowie jak chce i widze do kogo….do jakiejs grubej…niskiej i brzydkiej jak koszamr dziewczyny, która prubuje być pyskata….
-wiesz ze to jest miss najlepszego gimnazjum z tym miescie!!-powiadomiła mnie jedna z bandy
-aha wlasnie widze… może jest piekna…ale nocą typowy postrach dnia…piękność nocą! Zegnam panie…
-czekaj nie skonczyłam z Tobą-już szykowała piąchy (pięsci)
-ale ja skończyłam
Wyminęliśmy je i szliśmy dalej
-ale…brak mi słow-Bill
-hheh to ją bardziej zabolało niż jakikolwiek wymach z pięsci:D
-nie wątpie… a z kąd znasz te powiedzenie ‘postrach dnia, piękność nocą’
-jak byłam mała, Mary tak o mnie mówiła…koleżankom…
-aa niezłe:D Już chciałem jej przyłożyć
-ja tez, ale mogloby to się dla nas zle skończyć…ale jak mogla tak o mnie powiedziec? Powoli się rozklejałam
-nie martw się! Zazdrość!! Nikt tak nie mysli, a szczególnie ja!
Wróciliśmy do domu po 15
-cze już jesteśmy!
-to dobrze, zjecie cos??
-tak! Jesteśmy bardzo glodni! Co zrobisz będzie nam smakowało!
-dobrze, to zrobie koreczki ok.?
-Oł Jeah! –krzyknelam
-zaraz będą
-ok. my idziemy na gore
Zdjęłam frotki i rozpuściłam włosy. Poszłam do łazienki zmienic ubranie, bo te było za gorące. Nałożyłam rybaczki z jeansu i rozpinaną bluzkę z krotkim rekawem.
Wrociłam do niego zamykając drzwi za sobą.
-Ehm.. no dobra to teraz pokaz jak mnie kochasz
-oo to rozumiem:D
Szybko mnie złapał rzucił nas na łozko zaczał całowac, tak jak jeszcze nigdy. Było tak delikatnie a zarazem ostro. Nie było można tego określić. Całował na perfect. Tak się zaangażował, Az ciarki przeszły mnie po plecach. W pewnej chwili zapukała mama. Szybko się rozdzieliliśmy, ale nadal leżeliśmy na łozku. Mama weszła i położyła talerz na stol. Widac ze się bardzo speszyla. Gdy wyszła Bill przekręcił zamek na klucz. Zaśmialiśmy się i zaczęliśmy znowu się całować. Zdjął bluzkę
-mogę?-zapytał
Pokiwałąm głową Rozpiął i zsunął ze mnie bluzkę. Pierwszy raz nasze ciała się spotkały tak blisko. Na gorze mialam już tylko stanik. Zaczął mnie całować po szyi i coraz niżej. Było tak przyjemnie jak nigdy jeszcze nie było… Rozkoszowaliśmy się naszym (do połowy) gołym ciałem. Był taki cieply…
Bill staczał się coraz nizej, rozpiął mi już spodnie…CDN
~!~
W nastepnym odcinku:
*co zajdzie miedzy Lilly a Billem
*Co stanie się na przerwie w szkole…
*Kim będzie Chris , co takiego zrobil…
*Czy Lilly się nawróciła (szkoła)
*Co powiedział Bill dla Toma
Na razie na tyle Mam nadzieje ze się wam podoba Pozdrawiam Andzię, Agatę, Natalkę, Ulkę, Agusię i wszystkich którzy czytają i komentują mojego bloga:P
*********************
Aha i jeszcze wyjaśnienie dla K. banan to w innym znaczeniu wielki uśmiech (od ucha do uchaa) ze szczyptą Lola ![]()
*********************
