Archive for Maj, 2010

Czy ktoś może, mu pomóc się wysłowić?

Tę notkę dedykuję Kasi,dlatego że jej komęt tak mnie zmobilizował do działa że aż kalwiatura nie nadąża^^. Pozdrawiam:*
***
Po “spacerze”z chłopakami nie wróciłam do szkoły, skierowałam się prosto do mojego domu, tak już mogę powiedzieć że to jest mój dom. To co było w Puck, to zostawiłam daleko za sobą, zaczynam nowy rozdział w życiu.
Szłam powolnym krokiem oglądając wszystko co mnie otacza, jak to dobrze że Chris dzisiaj nie czekał na mnie. Szłam tak zamyślona, a tu nagle.
PAC!
-Kurde patrz gdzie leziesz!- wydarłam się
-Sorry, ja nie chciałam…-poznałam ten głos
-Lili? To ty?
-Klaudia! O…Boże jak to dobrze Cię widzieć, co u Ciebie?
-A, dzięki wszystko spoko, a u Ciebie?
-Również, mieszkam u takich fajnych ludzi. Niedługo urodzi im się dziecko, będę starszą siostrą, a ty u kogo mieszkasz?
-Hm…jak by tu najprościej powiedzieć…? Znasz może, ten no zespół „Tokio Hotel”?
-No, mają całkiem niezłe kawałki.
-No, a tych „słynnych” bliźniaków znasz z widzenia?- kiwnęła głową- to właśnie u nich mieszkam.- koleżanka zrobiła duże oczy i nie wiedziała co powiedzieć.
-Ty, se chyba ze mnie żartujesz?!
-Nie, mówią serio jak chcesz, to wpadnij do mnie jutro tak ok. 14 pasuje?
-A, twoi opiekunowie nie będą źli?
-Nie martw się o opiekunów. Wyjechali i to na dwa tygodnie chociasz Jörg coś wspomniał że jego zespół nagrywa płytę, i wyrusza w trasę koncertową, a co od Simony to nie wiem, ale to spoko babka. To co przyjdziesz jutro do mnie?
-Oki, jeśli moi opiekunowie się zgodzą to o 14 jestem u Ciebie, oki?
-Jasne, czekam- przytaknęłam i poszłam w swoją stronę a Lili w swoją.
***
Szukałam czegoś NORMALNEGO do jedzenia w lodówce, kiedy moim oczom ukazały się owoce i jogurt długo się nie zastanawiałam co, dzisiaj będę konsumować na obiad.
Długo się nie cieszyłam ciszą i spokojem, ponieważ chłopcy wparowali tak gwałtownie że, aż się dziwiłam że dziwi są jeszcze na swoim miejscu.
-Przepraszam….- zagadnęłam do chłopaków- mam pytanie: to jest dom czy obora?
-Dom- odpowiedzieli zgodnie (tym razem bez Georgu i Gustav’a)
-Więc może wchodzie jak do domu, a nie do obory – powedziałam i dalej kończyłam to co zaczęłam, czyli przygotowywanie sałatki.
-To, co dzisiaj jemy na obiad?- zapytał Tom
-Pizza?- odpowedzał pytaniem Bill
-Znowu, mam już dość tej pizzy, niezło sam zamienię się w pizze.
-A, masz jakiś inny pomysł geniuszu?- Tom pokręcił głową
-Przepraszam mogę wtrącić?
-No, co jest?
-Ja wam mogę zrobić obiad, no może nie będzie z ziemniakami i mięsem bo nie zdążę wam przygotować, ale coś tam wam wymyśle.
-Mówisz poważnie?- zapytali równocześnie
-No, skoro mamy mieszkać razem przez rok, a może dłużej zależy, trzeba sobie jakoś pomagać no nie? To co zrobić wam obiad?- odpowiedzieli mi uśmiechem. Dokończyłam szybko swój posiłek i zaczęłam gorączkowo myśleć co ja mam im zrobić na ten cholerny obiad. Stałam tak i myślałam, chyba dobre 5 minut. Gdy wpadł mi do głowy pomysł długo się nie zastanawiałam, poszukałam odpowiednich produktów i zaczęłam robić chłopcom obiad. Po 20 minutach w kuchni można było poczuć zapachy które „rozchodziły” się po całym domu. Nie minęła nawet sekunda, a bliźniacy już byli w kuchni.
-Co, tak ładnie pachnie?- zapytał się Bill, dopiero teraz zoriętowałam się, że czarnulek ma kolczyk w łuku brwiowym i srebrną kuleczkę w języku. Zawsze mi się pobadali faceci z kolczykami^^.
-Obiad.- odpowiedziałam krótko
-Może jakieś, szczegóły?- zapytał Tom, ten też miał kolczyk tylko że na wardze.
‘Kurde dlaczego oni są tacy ładni”- pomyślałam.
-Usiądźcie, zaraz wam włożę- posłusznie wykonali moje polecenie, nałożyłam im po 6 placków (przepis według mojej siostry), przystroiłam sałatą i…-Smacznego życzę.
- Boże…jakie to pyszne- zachwycał się czarnulek- gdzieś ty się, tego nauczyła?
-W domu.
-Suuppper- wtrącił się Tom- a tu możesz podać szczegóły, w jaki sposób się nauczyłaś tak gotować?
-No przeciesz mówię że w domu, tylko że w Polsce-popatrzeli na mnie z sod byka- Jezu, czy wy naprawdę musicie wszystko wiedzieć- kiwnęli głowami- od zawsze kręciło mnie siedzenie w kuchni, kiedy mama coś robiła Klaudia też i tak właśnie się nauczyłam, zadowoleni?- po raz drugi kiwnęli głowami, chociasz widziałam że bliźniacy porozumiewają się wzrokiem, nie wiem o co chodziło, ale Tom zaczął:
-Brat, czy ty myślisz o tym samym co ja?
-Zależy o czym ty myślisz, ale zdaje mi się że tak- popatrzeli na mnie, a potem znów na siebie.
-Czy, to o czym teraz rozmawiacie ma coś wspólnego z zemną?
-No w pewnym sęsie tak- kontynuował Bill
-A, mogę wiedzieć co?
-No, nie wiem czy mogę…
-Słuchaj chcę wiedzieć i już, kumasz?!
-Dobra umówmy się tak, musimy wykonać trzy telefony i jeśli wszystko wypali to w tedy ci powiemy oki?- zapytał się Tom
-Ale, ja chcę wiedzieć teraz, nie później tylko teraz.
-Umówmy się, że o 19 w salonie i wszystko Ci powiemy oki?
-Dobra, niech wam będzie. Idzie już dzwonić, a ja tu posprzątam- poszli, a tak jak powiedziałam tak też zrobiłam. Ten ich wzrok nie dawał mi spokoju, spojrzałam na zegarek była dopiero 17, do umówionej godziny było jeszcze tyle czasu.
‘Co, ja będę przez ten czas robić’- pomyślałam, mój wzrok spoczął na kartce od mamy bliźniaków-‘ Telefon do mojej dyspozycji. Hm…..’
Poszłam do salonu, gdzie znajdował się telefon, chłopaków nie było chyba byli na górze. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Darii.
-Halo- usłyszałam głoś kumpelki
-Daria?
-Klaudia!! Ty…ty jak mogłaś się tak długo, nie dawać znaku życia? Ja tu, se włosy z głowy wyrywam a tu nic!
-Ej…spoko nerwy w konserwy –powedzałam z żartem
-Ale śmieszne, normalnie boki można zrywać- odpowedzał z powagą koleżanka. Tym razem to tak buchnęłam śmiechem, a kumpelka zaraz po mnie.
-Daria, ty nie umiesz być poważna.
-Bo powaga jest dla gburów, a jak mnie znasz to ja nie nienawidzę gburów, a teraz opowiadaj co u ciebie?
-A, nic ciekawego właśnie skończyłam jeść obiad z bliźniakami.
-A kim?
-Słyszałaś kiedyś, zespół Tokio Hotel?
-No, obiło mi się o uszy, i widziałam klip. Gra tam, taki fajny koleś z dredami.- teraz ona mnie załamała, ona i Tom nie, nie….^^
-Chcesz poznać Toma?
-Kogo?
-No tego, zioma z owego zespołu.
-Nie, gadaj znasz go?
-Wiesz, takie moje szczęście że mieszkam pod jednym dachem z nim i jego bratem, i ojczymem i mamą.
-Żartujesz chyba?
-Nie, nie żartuję…serio mówię- gadaliśmy tak ze dwie godziny. Daria się rozgadała, i dzięki temu dowędzałam się że, nudo bez mnie, że nikt nie chce z nią beki kręcić i w ogóle.
Odłożyłam słuchawkę, a w tym samym momęcie, przyszli bliźniacy z Gustav’em i Geor’gem.
-Cześć-zawołali razem
-Siema, siema co tam u was.
-A, jakoś leci- powiedział Gucio- Kto zaczyna?- zapytał
-Ale co?
-No, więc nasz droga Klaudiu- po tych słowach myślałam że parsknę śmiechem ‘droga’^^- ja i mój bart pomyśleliśmy, no że…..
-Czy ktoś może, mu pomóc się wysłowić?
-Więc pomyśleliśmy- przejął rozmowę Tom- że….
***
Więc tak jak obiecałam dodaje nową notkę, ale coś za szybko idzie wam to komętowanie więc zwiekaszam ilość komciów do 10 później się zobaczy.
A teraz zadam wam pytanie, ale odpowedziecie na 100% bez ściemy oki?
Czy naprawdę podoba wam się moje opowiadanie??
Proszę o szczere odpowiedzi jeśli nie to skasuje bloga jeśli tak do dalej będę pisać.
Czekam na odpowedzi^^ POZDRÓWKI DLA WSZYSTKICH.

środa, Maj 26th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

Konkurs

Hej:) Wiem, dziś 16 ale notki nie bedzie:) Niestety sie nie wyrobilam:) Ale mam dla was KONKURS na najlepsze opo o TH!! No więc zgłaszać sie możecie do końca wrzesnia:) Zgłaszacie sie w komentarzu i takie zgłoszenie powinno zawierać:
1.Zgłaszam sie ;>
2.Imie lub ksywke
3.Wiek

I to wszystko:) Zanadto nie musicie sie wysilac:)

Uwaga: Na blogu musi być przynajmniej 5 rozdziałow!!
Wiec w I czesci czytam wszystkie opowiadanka i do II czesci przechodzi tylko połowa zgłoszonych.
Potem oceniam:
-opowiadanie maxpkt
-szablon max10pkt
-avatarek max 5pkt
-ilość linkow, ulubionych max5pkt
-dodatki max5pkt
-klimat max 10pkt

W II czesci możecie głosować na siebie i przekonywać do tego innych. (2głosy i wiecej z tego samego IP-1pkt) Ja podem wszytsko zsumuje i podam wyniki. Jesli bedzie remis, wymysle jeszcze jedna czesc, rozgrywającą kto wygrał:)

Nagrody:
1 miejsce: 100 komci+dyplom+tytuł najlepszego+dodanie do linkow
2 miejsce: 50 komci+dyplom+dodanie do linkow
3 miejsce: 10 komci+dyplom
Wyrożnienie: dyplom

W przypadku małej ilości chętnych konkursu nie organizuje:(

A i prosze o wklejenie tego obrazka na swojego bloga. Blogi bez znaczka nie biorą udziału w konkursie.

wtorek, Maj 25th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

O boze…Bill….!!

~*~W poprzednim odcinku:

-pattrz na droge, a nie sie ogladasz za siebie, w bok i diabli wiedza gdzie jescze…chce zyc:D przezyc w tym miescie wiele wspanialych chwil i pozwiedzac…poznac bardziej te panstwo-czyzby budziła sie we mnie patriotka??:D
-patrze na droge!
-nie patrzysz!!
-patrze o widzisz??
-widze,..jak nie patrzysz…
-a wlasnie…
-UWAZAJ!!…

-o widzisz, jestem dobrym kierowcą…:D-zachwycił sie tata ocierajac rekawem spocone czoło
-ale mało brakowało, bys przejechał staruszke:D
-ale nie rozjechałem…nie jezdze wkoncu jak blondynka
-TATO!!
-co??
-ja jestem blandynka!! kiedy wkoncu przestaniesz mowić ze blondynki sa glupie??
-oj przepraszam…ale takie jest powiedzenie..
-miałes przestac mowic tak od poł roku, albo sie przefarbuje:D
-no dobra, juz nie bede, tylko zero farby…
-dobra dobra…zero głupich blondynek…
-moze byc…

~*~W domu

-Ładny kolor farby kupiliśmy mamo??-wtraciłam przy kolacji
-tak…tylko przy ciemnych kolorach scian sie nie odprezysz…bedziesz zawsze poddenerwowana…
-nie prawda…
-trzeba szybko załatwić sprawy z Twoim pokojem bo za 2 tyg. Boże Narodzenie!
-a no taak, super!!-rozpromieniałam
-dzieki za jedzenie, ale pozwolcie ze pojde na gore i podziele sie wrazeniami z chlopakiem i przyjaciołka
-dobrze zapros ich na swieta!
-co?? moge?????super!-pisnełam ze szczescia
-no, jakos zniose obecnosc tego chlopaka przez 2 tygodnie…
-Arnoldzie!!
-Tato!!
-no co??
Popatrzyłysmy z mama groznie na tate. Głupio sie usmiechnał, a ja nie tracac wiecej czasu poszłam na gore. Przypominajac o mojej prosbie do rodzicow zeszłam pare schodkow nizej wychylajac sie i krzyknełam
-moge skorzystac z waszego łozka i laptopa
-hmm…mozesz-odezwała sie mama
-dobrze tylko nie zepsuj-zasmiał sie tata
-ha ha ha bardzo smieszne-jeknełam pod nosem
-dziex
Uchyliłam drzwi do sypialni i z rozpedu wskoczyłam na wielkie miekkie łozko. Podłozyłam sobie poduszke pod głowe i połozyłam laptopa na kolana. Po 3minutowym uruchomieniu systemu właczylam gg i ICQ z nadzieja:D
Kelly nie było:( Billa tez nie Wyciagnełam telefon z kieszeni i pusciłam strzałke do Billa.
-O za to Kasmus jest…
Napisałam do niego
-Hey, nie uwierzysz co sie wydazyło..:D
-hejka co takiego??
-jestem w Warszaawie
-co??
-no:D Ja tez w to nie wierzyłam..
-ale naprawde??
-no..
-a na ile tutaj przyjechałas??
-oj…na zawsze chyba:(
-super!! To moze skoczymy kiedys na pizze??
-mozemy, ale nie rob sobie wielkich nadziei:D mam chlopaka:D
-ok, postaram sie:D

-czesc skarbie:* bardzo tesknie za toba:(
-O Bill!! Siemka! ja tez:*
-A nikt cie jescze nie poderwał??
-narazie nie:D
-aha to borze…zadnych kolegow;>
-czemu??
-wiesz nie to ze jestem zazdrosny..:D ale no dobra…kolegow mozesz miec, ale nic wiecej:D
-ok ok:D A przyjedziesz do mnie na swieta??
-na swieta? ja nie obchodze swiat:(
-nom!! na 2 tyg. no to co:D to zaczniesz:D
-nom moge, postaram sie:D
-super
-a jak tam dom??
-od biedy moze byc:D Tam w Niemczech było lepiej…:D
-a jak:D
-a co tam u was??
-czyli??
-czyli u Ciebie i Toma, co dzis robiliscie??
-hmm…mielismy probe a pozniej siedziałem w domu a co do Toma przyszła do niego dziewczyna jakas…
-jaka?!?
-chyba Kelly:D
-aaa super:D no chlopak zmadrzał:D
-no:D
Złapałam za komorke i napisałam do Kelly esa : “picuj sie na ICQ ! Natychmiast! pa:*”
Ten Kamil przysłał znowu wiadomosc
-to..no…co…co jutro robisz??
-hmmm praktycznie nic..
-to moze jutro sie spotkamy??
-niewiem, czy moge ci zaufać…
-chodzi ci o to ze moge miec naprawde 40 lat i byc jakims pedofilem??
-hmmm…no:D
-niewiem jak cie od tego odwiesc..
-no dobra raz sie zyje:D
-no to super:) gdzie sie spotkamy??
-niewiem:D nie znam okolicy…wiec mow a ja przyjade taksowka
-moze do pruszynki tam jest dobra pizza
-ok:D a na jakiiej ulicy jest ta pizzeria?
-powiesz ze w srodku centrum to napewno zrozumie i dowiezie cie do własciwej pruszynki
-heh ok ja musze isc, jestem zmeczona…
-ok dobrej nocki dozobaczenia sweety xP
Zrobiłam w statusie N/A

-nie wiesz, moze Kelly jest z Tomem??
-niewiem, chyba tak… Tom sie gdzies szykował…
-aha, ale to nie pewne:(
-no nie:D a wiesz o czym teraz mysle??
- o czym??
- no o tym ze jak zycie moze byc takie okropne, ze jeszcze wczoraj bylismy tak blisko a teraz jestesmy tak daleko:((
-no zycie nas nie oszczedza:D ale wiedz ze zawsze mogło być gorzej…
-wiem, i tak mielismy duzo szczescia:D
-no:D
***
Przez sen usłyszałam dzwonek telefonu. Wstałam zaspana z łozka jeknełam “czego” (ze zdenerwowaniem) i nacinełam na zieloną sluchawke
-wstawaj spiochu!!-usłyszałam radosny głos mojego chłopaka
Bardzo sie zdziwiłam
-yyy z kad wiedziałes ze jescze spałam??
-znam cie??
-no:D a ktora godzina??
-hmmza pietnascie 9
-yy to se pospałam troche:D -głosno ziewnełam
-nie spij tak długo bo Ci dziecko podurzuca….
-heh….o Boże …Bill!!…!!
CDN…

Heh nie zbyt długa notk:D Ale musicie sie tym zadowolic!! Jak juz napewno wiecie blizniacy Kaulitz obchodzili 1 wrzesnia 17 urodzinki:) Wypiłam za nich dwa kieliszki soku :D Nom to na tyle chyba…rozpatrzcie ta sprawe z konkursem:) Jesli wiekszosc sie zgodzi niegługo bede zbierac liste…jakis pierwszych 10 osob:) ale to dopiero w odpowiedniej notce:) Niop i kto jeszcze chce byc informowany prosze wpisywac sie do ksiegi:) Wszystkim wpisanym bardzi dziekuje za czytanie mojego opa i nie tylko tym wpisanym, ale tym co zagladaja tu codziennie z mysla o nowej noci:D Pozdrawiam tych co zawsze:D (oszczednosc czasu:D) papa:*

środa, Maj 19th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone

Długo jeszcze??

~*~W poprzednim odcinku:
Pocałowałam go jeszcze raz, ale tym razem krotko i wybiegłam jak opażona. Już zamykałam drzwi, tato już zapalił samochod a tu jakze donosny i czysty głos Billa…Biegł w naszym kierunku…

Otworzyłam drzwi i podbiegłam do niego. Podziekowałam i włazyłam komorke do kieszeni. Bill pocałował mnie namietnie na oczach moich starych. Nie wiedziałam co pomyslą, jak zareagują…trudno, niech wiedza ze sie kochamy i sprostamy przeciwnosciom losu, chociaz sama w to troszke watpiłam. Przytuliłam go mocno a on szepnął
-juz za Tobą tesknie:*
-ja tez, badz zaraz na ICQ :D
-ok
Usmiechnełam sie i dwoma palcami dotknełam swoich ust a pozniej jego.
-bedziemy w kontakcie-wchodziłam do auta ze łzami w oczach (cała czerwona, rozmazana….taka siebie widze)
Bill machał mi az do zakretu…
-no i zamknął sie rozdział w moim zyciu, zapewne ten najpiekniejszy…ale kto wie co przyniesie jutro-westchnełam..
***
Rodzice przez długi czas sie nie odzywali (przynajmniej ja nie słyszałam…ze sluchawkami w uszach i w myslach gdzie indziej, trudno cos uslyszec:D) Gadałam z Billem i ciagle składalismy sobie jakies deklaracje, obietnice i wymienialismy sie miłymi słowkami. Wspominalismy także o tym co juz przemineło z wiatrem…Gadałam także z Kelly, ale z nia ciagle gadalysmy o tym jak bedzie nam zle bez siebie…Po godzinie Bill musiał isc na probe z chłopakami. Zapewniał ze bedzie za jakies 3 godzinki. Kell tez niedlugo po Billu poszła, bo jechała do centrum z rodzicami (bo nie było mnie:D) Wkoncu przypomniało mi sie ze nie pozegnałam sie z Tomem, Gustavem i Georgiem :( Wysłałam do Toma sms z pozdrowieniami dla wszytskich. Odpisał ze bardzo mu przykro ze wyjechałam i ze bedzie za mną bardzo tesknił, i nie zapomni o mnie i o tym co sie wydarzyło.
***
-a dlaczego tak wogle jedziemy do Polski??
-bo to nasza ojczyzna…i nie chcemy zebys zapomniała o tak pieknym kraju jakim jest te panstwo (lol)
-bla bla bla
-dobrze juz nic nie mowie bo i tak cie to nie interesuje, a zobaczysz jeszcze ci sie tu spodoba!!
-ale tu nie spotkam zadnego znanego zespolu tak jak w Niemczech!!
-a mozesz!!
-a np jaki??
-Hmm..blog27, czy jakos tak-wtracil sie tata
-wes przestan…jakbym je spotkała oplułabym je ;> a tak apropo z kad ty tato wiesz??
-bo widziałam je pare razy w firmie
-pracujesz w firmie fono??
-tak
-to super, a moze mnie wyprumujesz??:D
-ha myslisz ze to tak łątwo??
-nawet bardzo…jak gownie27 sie udało to ja jeszcze bede miała wiecej fanow od nich:D
-heh zartujesz sobie
-z nich zawsze ;> a jaki mamy dom??
-A sama ocenisz za kilka godzin…
-a gdzie moj pokoj??
-ustalilismy ze najlepiej ci bedzie na poddaszu
-super!!
-i masz piekny widok na Wisłe
-o dzieki bardzo, wolalabym miec widok na Loitsche
-ale nie masz, wiec zadowol sie Wisła!!
-nie dziekuje!!
-nie zaczynaj prosze!
-nie zaczynam, wy to wszytsko zaczeliscie…
Naciagnełam powtornie mp3 na uszy i postanowiłam cos zjesc. Wziełam chleb razowy i jogurt naturalny…potem wygryzłam jabłku wszytstkie wnęcznosci i wyrzuciłam za okno ;> (brutalna jestem) a potem postanowiłam sie kimnąc…
***
Stalismy w korkach. Rodzice o czyms dyskutowali, nie wiedziałam o czym bo dopiero wstałam.
-dlugo jescze??-nie uzyskałam odpowiedzi
-DŁUGO JESZCZE??-małe zdenerwowanie xP
-nie jakies 5 godzin, zalezy od sytuacji na drodze…
-narazie nie jest ciekawa
- no narazie nie jest zbyt ciekawie
Właczyłam ICQ, nie było nikogo z kim teraz mogłabym pogadac. Wygrzebałam z reklamowki jogurt. Otworzyłam i piłam. W pewnej chwili zrobił sie dostepny Bill. podskoczyłam. Połowa jogurtu wylądowała na laptopie i siedzeniu
-CHOLERA!!
-nie przeklinaj, co sie stało??
-nic
-aha to dobrze, bo myslalam ze wylalas cos
-nie no cos ty xP
Musiałam jakos usunąc jogurt z laptopa i z siedzenia. Uzyłam do tego chusteczek:D na siedzeniu bylo troszke widac, ale dupa z tym! ;> Laptom dzieki bogu był czysty.
Bill juz sie dobijał;>
-czesc kotku:* jedziesz jeszcze??
-hej:* tak, wlasnie wstałam:D
-aha ty se leniuchujesz a ja pracuje, zazdroszcze ci:*
- a ja ci:D
-czego??
-takiej dziewczyny (samoocena:D)
-heh czasem tez sobie zaazdroszcze:D tobie tez zazdroszcze
-takiego chłopaka??
-nie;> takiej urody
-ohh thanks:*
-:D tesknie za tobą:*
-ja tez
-Tom chodzi wsciekły:D
-o boze, dlaczego??
-bo sie z nim nie pozegnałas :P P
-ojeju zapomniałam, a pozatym nie było jego w domu i wysłałam mu sms
-co? to teraz ja jestem wsciekły:D
-heh…a powiedz Tomowi zeby wkoncu brał sie za Kelly
-ok, Tom mowi ze wezmie sobbie to do serca :D
-no mysle sobie:D
-musze konczyc:((
-dlaczego??;(
-wywiad do RTL a potem…Imprezka!!
-co?? beze mnie?
-no wiesz…zartowałem:D
-osz ty!!
-wiem tak jestem kochanny :D
-a co potem robisz??
-a potem spotkanie z dziewczyna..oczywiscie spotkanie wirtualne i z dziewczyna o imieniu zaczynajacym sie na L…
-przynudzasz;>
-tak sadzisz??
-tak
-to ide na impre
-zartowałam:D
-heh wiem:D
-ok to lec
-niop papapa:*
-papa:* :(
-pa kotku:*
-papa…robaczku!!
-co??
-gosieniczko moja lol:D
-nie daruje zabciu!!
-:D
-larwko
-głupku ty moj
-foch :*(( ide paps:*
-papa:* i nigdy wiecej larwko!!
-a ty robaczku, gosieniczko i głupku
-niech ci bedzie:D
-nio papa:*
-papa gosieniczko:D
***
-wstawaj!! jestesmy na miejscu!!
-co co??-brak zasiegu
-jestemy w domu
-pfff-prychnełam (jak kon) Otworzyłam oczy. Ukazał sie przede mną dosc nie wyrazny obraz tego domu, z powodu zapadniecia ciemnosci juz pare godzin temu.
Ale był wielki:D prawie taki jak ten Billa:D miał chyba ogrod.
-moze byc-jeknełam. podziwiałam go w srodku bo gdybym powiedziała to głosno mama odparla by: ”a nie mowiłam”
Weszłam do srodka. Dom robił wrazenie przytulnego, małego i daleko połozonego od terazniejszosci, ale jednak…pozory mylą. Był wielki i stał prawie w samym sercu Warszawy, przynajmniej tak powiedzieli rodzice:D Obejrzałam mieszkanie, wszytskie pokoje po kolei. Znalazłam schody (ale ze mnie odkrywca:P) Weszłam na gore. przyjemnie sie wchodziło po takich zawijanych. prawie tak fajnie jak tam w Niemczech:D-wspominałam.
Otwierałam po kolei wszystkie drzwi. Pokoj rodzicow, łazienka, jakis pokoj goscinny, a te ostatnie to pewnie do mojego krolestwa:D Duzy przestronny, biały pokoj. Nie był jescze umeblowany. Bardzo podobał mi sie dach tuz nad głową i wielkie okno. Od razu zarbarał sie za zaplanowanie wszytskiego…jakie meble…gdzie jak…
***
-Tato jedziemy po farby??-zapytałam przy sniadaniu
-tak mozemy, ale ekipa bedzie jutro z rana
-ok
-a powiedz jak pierwsza noc w tym domu??
-a nijaka…nie spałam u siebie…tylko u gosci..:D
-oj nie wyglupiaj sie…
-wcale sie nie wygłupiam…
***
hmm…chce miec czerwony pookoj!! Taki czerwony jak krew…jak czerwone roze…i na gorze i na dole taki pasek czarny, dla nastroju
-ok-tato wział z polki wsyztskie potrzebne farby i pedzle
-to szybko zaplac a ja ide do samochodu-przy kasie
-dobrze, łap kluczyki
Dopiero po 10minutach odnalazłam nasz samochod stojacy w 23 rzedzie. Nie zdazyłam jeszcze wsiasc a tata byl juz spowrotem.
-to jak teraz do meblowego??
-jasne! chce taka 3 drzwiową szafe rozsuwaną w kolorze jasnego debu…
-no i co jescze??
-czy czuje w powietrzu ironie??
-chyba tak:P
-aha nie szkodzi, a co do pytania to jescze w takim samym kolorze biorko, duze…komode i polke na tv i na ten inny sprzet i łozko:D
-oj niewiem
-TATO, naczym bede spac??
-no dobra…
-a łozko to takie…wygodne! wysoki materac koniecznie i miekki i zero rozkładania!! i duzy!!
-oj nie wiem czy podołam twoim oczekiwaniom..
-musisz…:D
-no dobra:D spooko luzz
-tato!!
-co>??
-ty masz 40 lat!!
-no i co z tego??
-ci nie wypada
-no dobra:D

Kupilismy wszystko co chciałam ;> (myslicie ze jestem rozpieszczona?? nie…poprostu sie odwdzieczam rodzicom za przeprowadzke:/)
-ja ide do samochodu, daj kluczyki i powiedz ktory rzad bo nie chce znowu obejsc całego parkingu
-11…chyba:D
-(juz wiadomo po kim odziedziczyłam te wszytskie cechy…)
Powrot do ‘domu’ był spełnieniem moich dotychczasowych marzen, bo byłam zmeczona…nie lubie ogladac mebli…. Zorientowałam sie ze sznorowka w bucie mi sie rozwiazała i ciagneła sie. Machałam nogą i patrzyłam uwaznie zeby sie nie zaczepic…w gorszym wypadku upasc ;> a tu nagle bach…!
-uwazaj jak łazisz!-ryknełam oburzona (nowa znajomosc??:D)
-sorki, ty tez uwazaj jak kroczysz…-dopiero wtedy skierowałam oczy na ..wysokiego bruneta z bialej bluzie “NIKE” i w obszernych jeansach. Zwykle bardzo interesują mnie chłopcy, ale teraz jakos mnie do nich nie ciagneło…a pozatym mam Billa ”jeszcze”
-zrobiłas to specjalnie?-zapytał z usmiechem chłopak (wygladał na 17,18lat)
-pff?? odbiło ci??
-nie, napewno zrobiłas to specjalnie…
-chciałbyś-odeszłam od tego natreta
-czekaj! moze dałabys mi na siebie namiary??
-snisz…nara booroowinko!!odeszłam czujac na sobie wzrok chlopaka, jednak gdy sie odwrociłam jego w poblizu juz nie było.

Wreszcie przyszedł tata…z pustymi rekoma…
-a gdzie meble??
-hehe-zasmiał sie tata
-myslalas ze przyniose je w reklamowkach??
-wlasnie tego se spodziewałam…
-no cos ty..jutro dowioza ciezarowka
-aha spoko,a powiedziales zeby uwazali na nie?
-tak
-to dobrze…

-pattrz na droge, a nie sie ogladasz za siebie, w bok i diabli wiedza gdzie jescze…chce zyc:D przezyc w tym miescie wiele wspanialych chwil i pozwiedzac…poznac bardziej te panstwo-czyzby budziła sie we mnie patriotka??:D
-patrze na droge!
-nie patrzysz!!
-patrze o widzisz??
-widze,..jak nie patrzysz…
-a wlasnie…
-UWAZAJ!!…
CDN…

Ważne!!
Jeżeli jeszcze ktoś chce być informowany o nowych notkach to prosze wpisać sie do ksiegi gości i podać albo adres bloga albo gg

środa, Maj 5th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone
Maj 2010
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930