Archive for Maj 26th, 2010

Czy ktoś może, mu pomóc się wysłowić?

Tę notkę dedykuję Kasi,dlatego że jej komęt tak mnie zmobilizował do działa że aż kalwiatura nie nadąża^^. Pozdrawiam:*
***
Po “spacerze”z chłopakami nie wróciłam do szkoły, skierowałam się prosto do mojego domu, tak już mogę powiedzieć że to jest mój dom. To co było w Puck, to zostawiłam daleko za sobą, zaczynam nowy rozdział w życiu.
Szłam powolnym krokiem oglądając wszystko co mnie otacza, jak to dobrze że Chris dzisiaj nie czekał na mnie. Szłam tak zamyślona, a tu nagle.
PAC!
-Kurde patrz gdzie leziesz!- wydarłam się
-Sorry, ja nie chciałam…-poznałam ten głos
-Lili? To ty?
-Klaudia! O…Boże jak to dobrze Cię widzieć, co u Ciebie?
-A, dzięki wszystko spoko, a u Ciebie?
-Również, mieszkam u takich fajnych ludzi. Niedługo urodzi im się dziecko, będę starszą siostrą, a ty u kogo mieszkasz?
-Hm…jak by tu najprościej powiedzieć…? Znasz może, ten no zespół „Tokio Hotel”?
-No, mają całkiem niezłe kawałki.
-No, a tych „słynnych” bliźniaków znasz z widzenia?- kiwnęła głową- to właśnie u nich mieszkam.- koleżanka zrobiła duże oczy i nie wiedziała co powiedzieć.
-Ty, se chyba ze mnie żartujesz?!
-Nie, mówią serio jak chcesz, to wpadnij do mnie jutro tak ok. 14 pasuje?
-A, twoi opiekunowie nie będą źli?
-Nie martw się o opiekunów. Wyjechali i to na dwa tygodnie chociasz Jörg coś wspomniał że jego zespół nagrywa płytę, i wyrusza w trasę koncertową, a co od Simony to nie wiem, ale to spoko babka. To co przyjdziesz jutro do mnie?
-Oki, jeśli moi opiekunowie się zgodzą to o 14 jestem u Ciebie, oki?
-Jasne, czekam- przytaknęłam i poszłam w swoją stronę a Lili w swoją.
***
Szukałam czegoś NORMALNEGO do jedzenia w lodówce, kiedy moim oczom ukazały się owoce i jogurt długo się nie zastanawiałam co, dzisiaj będę konsumować na obiad.
Długo się nie cieszyłam ciszą i spokojem, ponieważ chłopcy wparowali tak gwałtownie że, aż się dziwiłam że dziwi są jeszcze na swoim miejscu.
-Przepraszam….- zagadnęłam do chłopaków- mam pytanie: to jest dom czy obora?
-Dom- odpowiedzieli zgodnie (tym razem bez Georgu i Gustav’a)
-Więc może wchodzie jak do domu, a nie do obory – powedziałam i dalej kończyłam to co zaczęłam, czyli przygotowywanie sałatki.
-To, co dzisiaj jemy na obiad?- zapytał Tom
-Pizza?- odpowedzał pytaniem Bill
-Znowu, mam już dość tej pizzy, niezło sam zamienię się w pizze.
-A, masz jakiś inny pomysł geniuszu?- Tom pokręcił głową
-Przepraszam mogę wtrącić?
-No, co jest?
-Ja wam mogę zrobić obiad, no może nie będzie z ziemniakami i mięsem bo nie zdążę wam przygotować, ale coś tam wam wymyśle.
-Mówisz poważnie?- zapytali równocześnie
-No, skoro mamy mieszkać razem przez rok, a może dłużej zależy, trzeba sobie jakoś pomagać no nie? To co zrobić wam obiad?- odpowiedzieli mi uśmiechem. Dokończyłam szybko swój posiłek i zaczęłam gorączkowo myśleć co ja mam im zrobić na ten cholerny obiad. Stałam tak i myślałam, chyba dobre 5 minut. Gdy wpadł mi do głowy pomysł długo się nie zastanawiałam, poszukałam odpowiednich produktów i zaczęłam robić chłopcom obiad. Po 20 minutach w kuchni można było poczuć zapachy które „rozchodziły” się po całym domu. Nie minęła nawet sekunda, a bliźniacy już byli w kuchni.
-Co, tak ładnie pachnie?- zapytał się Bill, dopiero teraz zoriętowałam się, że czarnulek ma kolczyk w łuku brwiowym i srebrną kuleczkę w języku. Zawsze mi się pobadali faceci z kolczykami^^.
-Obiad.- odpowiedziałam krótko
-Może jakieś, szczegóły?- zapytał Tom, ten też miał kolczyk tylko że na wardze.
‘Kurde dlaczego oni są tacy ładni”- pomyślałam.
-Usiądźcie, zaraz wam włożę- posłusznie wykonali moje polecenie, nałożyłam im po 6 placków (przepis według mojej siostry), przystroiłam sałatą i…-Smacznego życzę.
- Boże…jakie to pyszne- zachwycał się czarnulek- gdzieś ty się, tego nauczyła?
-W domu.
-Suuppper- wtrącił się Tom- a tu możesz podać szczegóły, w jaki sposób się nauczyłaś tak gotować?
-No przeciesz mówię że w domu, tylko że w Polsce-popatrzeli na mnie z sod byka- Jezu, czy wy naprawdę musicie wszystko wiedzieć- kiwnęli głowami- od zawsze kręciło mnie siedzenie w kuchni, kiedy mama coś robiła Klaudia też i tak właśnie się nauczyłam, zadowoleni?- po raz drugi kiwnęli głowami, chociasz widziałam że bliźniacy porozumiewają się wzrokiem, nie wiem o co chodziło, ale Tom zaczął:
-Brat, czy ty myślisz o tym samym co ja?
-Zależy o czym ty myślisz, ale zdaje mi się że tak- popatrzeli na mnie, a potem znów na siebie.
-Czy, to o czym teraz rozmawiacie ma coś wspólnego z zemną?
-No w pewnym sęsie tak- kontynuował Bill
-A, mogę wiedzieć co?
-No, nie wiem czy mogę…
-Słuchaj chcę wiedzieć i już, kumasz?!
-Dobra umówmy się tak, musimy wykonać trzy telefony i jeśli wszystko wypali to w tedy ci powiemy oki?- zapytał się Tom
-Ale, ja chcę wiedzieć teraz, nie później tylko teraz.
-Umówmy się, że o 19 w salonie i wszystko Ci powiemy oki?
-Dobra, niech wam będzie. Idzie już dzwonić, a ja tu posprzątam- poszli, a tak jak powiedziałam tak też zrobiłam. Ten ich wzrok nie dawał mi spokoju, spojrzałam na zegarek była dopiero 17, do umówionej godziny było jeszcze tyle czasu.
‘Co, ja będę przez ten czas robić’- pomyślałam, mój wzrok spoczął na kartce od mamy bliźniaków-‘ Telefon do mojej dyspozycji. Hm…..’
Poszłam do salonu, gdzie znajdował się telefon, chłopaków nie było chyba byli na górze. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Darii.
-Halo- usłyszałam głoś kumpelki
-Daria?
-Klaudia!! Ty…ty jak mogłaś się tak długo, nie dawać znaku życia? Ja tu, se włosy z głowy wyrywam a tu nic!
-Ej…spoko nerwy w konserwy –powedzałam z żartem
-Ale śmieszne, normalnie boki można zrywać- odpowedzał z powagą koleżanka. Tym razem to tak buchnęłam śmiechem, a kumpelka zaraz po mnie.
-Daria, ty nie umiesz być poważna.
-Bo powaga jest dla gburów, a jak mnie znasz to ja nie nienawidzę gburów, a teraz opowiadaj co u ciebie?
-A, nic ciekawego właśnie skończyłam jeść obiad z bliźniakami.
-A kim?
-Słyszałaś kiedyś, zespół Tokio Hotel?
-No, obiło mi się o uszy, i widziałam klip. Gra tam, taki fajny koleś z dredami.- teraz ona mnie załamała, ona i Tom nie, nie….^^
-Chcesz poznać Toma?
-Kogo?
-No tego, zioma z owego zespołu.
-Nie, gadaj znasz go?
-Wiesz, takie moje szczęście że mieszkam pod jednym dachem z nim i jego bratem, i ojczymem i mamą.
-Żartujesz chyba?
-Nie, nie żartuję…serio mówię- gadaliśmy tak ze dwie godziny. Daria się rozgadała, i dzięki temu dowędzałam się że, nudo bez mnie, że nikt nie chce z nią beki kręcić i w ogóle.
Odłożyłam słuchawkę, a w tym samym momęcie, przyszli bliźniacy z Gustav’em i Geor’gem.
-Cześć-zawołali razem
-Siema, siema co tam u was.
-A, jakoś leci- powiedział Gucio- Kto zaczyna?- zapytał
-Ale co?
-No, więc nasz droga Klaudiu- po tych słowach myślałam że parsknę śmiechem ‘droga’^^- ja i mój bart pomyśleliśmy, no że…..
-Czy ktoś może, mu pomóc się wysłowić?
-Więc pomyśleliśmy- przejął rozmowę Tom- że….
***
Więc tak jak obiecałam dodaje nową notkę, ale coś za szybko idzie wam to komętowanie więc zwiekaszam ilość komciów do 10 później się zobaczy.
A teraz zadam wam pytanie, ale odpowedziecie na 100% bez ściemy oki?
Czy naprawdę podoba wam się moje opowiadanie??
Proszę o szczere odpowiedzi jeśli nie to skasuje bloga jeśli tak do dalej będę pisać.
Czekam na odpowedzi^^ POZDRÓWKI DLA WSZYSTKICH.

środa, Maj 26th, 2010 Bez kategorii Komentarze są wyłączone
Maj 2010
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930