nie zamknęłam mieszkania.
~*~W poprzednim odcinku:
Biegłam bo nadał miałam przeczucie ze ktos za mną bignie, ale nie miałam odwagi sie odwrocic…usłyszałam szelest suchych lisci. Wrescie wybiegłam na ulice. Przede mną wyrosł dom Kaulitzow
-wreszcie-odetchnełam
Odziwo furtka byla otwarta. Podbiegłam do drzwi,zastukałam kołatką..Drzwi otworzył bardzo zdziwiony….
Tom…:D (wiedze zdziwione miny na waszych twarzach =>)
-o boze…-wyszeptał
Stałam osłupiała, cała sie trzesłam z przerazenia i zimna
-co sie stało?? wchodz!
-hmm…zle mi
Przedemną ujrzałam wyłaniającą sie z salonu postac długowłosego bruneta
-Lilly ty tutaj??
-yhy-zachwiałam sie na nogach. W głowie zaczeło mi sie krecić.
-dobrze sie czujesz??-Tom
-tak…chyba tak
-Lilly..ja…zle postąpilem…
-chyba tak-usmiechnełam sie
-ale…zblizył sie nieco do mnie. Ja tez podeszłam, myslałam ze zaraz upadne….>
-ciiii nic nie mow…ja wiem… Wział mnie za ręke i patrzył mi prosto w oczy. Rozkoszowałam sie przez chwile jego czekoladowymi teczowkami. Brakowało mi jego ciepła…to zaledwie pare dni a ja czułam sie taka samotna…porzucona…jak smieec…i niepotrzebna nikomu… Czułam sie zmieszana z błotem…wyrwałam rece w jego uscisku i przytuliłam sie pragnąc poczuć jego ciepło…potrzebne jak powietrze..byłam w pelni bezpieczna..
-Lilly ja ciebie….-nie dokonczył z przerazenia. Zjechalam po jego ciele jak po sliskiej gorce…zemdlałam z wyczerpania.
-Tom…co jej ?? Ona zemdlała?????
-chyba tak!! Zanies ją na kanape! Połoz a ja przyniose koce.
-dobra szybko!!
Poczułam nie miłe klepanie po policzkach. Tom probował mnie ocucic…widocznie mu sie to udało…
-yyy co jest??
-zemdlałas…
-dom…-wstałam jak poparzona
-co jest?? co z domem??
-ja…nie zamknełam mieszkania…ktos dzwonił…wybiegłam…
-wlasnie co sie tak naprawde stało??
-a Bill jeszcze jedno…nie wysyłaj mi wiecej takich sms dobrze?? Myslałam ze oszalejje..
-przepraszam…juz napewno nie wysle=> baałem sie o ciebie…strasznie sie bałem…-przytulilismy sie
-no to traz wracamy co sie stalo u ciebie w chacie! mow -ubiegal sie Tom
-no wiec zadzwonil telefon…on mnie znalazł…
-co kto??
-no ten facet, opowiadałam ci…wtedy w szpitalu…
-coo?? z kąd wiesz ze to on??
-dzwonił do mnie, rzuciałam słuchawką i wybiegłam z domu…do was!!…….OMG!
-co takiego??
-nie zamknełam chaty!
-Tom zadzwon po Eda i jedz sprawdzis teren i zamknąc mieszkanie!!
-czemu ja??
-bo tak!
-dobra ale ten jeden raz…
-nom thx
-dziekuje Tomus-posłałam mu buziaka
-Lilly, juz zaczynasz!!
-gdybys ty pojechał to tobie przesłałabym te buziaczki
-ale ja chcem byc z tobą!
-a ja z Tobą-wystawiłam jezyk
-no=>
Tom zadzwonił po kierowce. Po pieciu minutach pojechał juz do mnie z ….mision Impossible => Wrocił po polgodzinie, my w tym czasie wyjaslialismy sobie wszytsko. Usłyszałam to co z kasety. Powrot Toma nie był najprzyjemniejszy…
-wiecie co ja tam znalazłem…
-cooo??-razem
-karteczke?!?
-jaką?? czysta??
-wlasnie nie…
- a co tam jest napisane??
-napewno chcecie wiedziec??
-jescze sie pytasz?!?
-yhy…
-czytaj!
-sama przeczytaj…
-to daj’
podał mi karteczke wyrwaną z notesu. Przeczytałam po cichutku tresc jakze scisłej wiadomosci…”Jeszcze cie dopadne zdziro…nie uciekniesz ode mnie…”
-o nie-wyszeptałam Bill wyrwał mi karteczke i tez przeczytał
-co on chce zrobić??
-nie wiem, ale wiem ze dzis bedziesz spac u nas!
-dzieki chłopaki! nie wiem co ja bym bez was zrobiła
-my tez nie:D Kazdy dostał buziaka w policzek. Tom zniewalająco sie usmiechnął a Bill mocno przytulił.
Było juz bardzo ciemno. Siedziałam na kanapie z kanapkami w reku i ogladałąm w towarzystwie chlopakow serial na RTL “przyjaciele”. To był ulubiony film na tym programie. W pewnym momencie Tom chyba ze znudzenia rzucił we mnie wielką poduchą, tak zaczeła sie…
-WOJNA!! -krzyknął szczesliwy Bill
Zaczelismy sie rzucac, pare razy dostałam mocno..od Toma oczywiscie. Blizniacy sie na siebie nawalali, ja wolałam sie w to nie mieszac, bo wyobrazam sobie sesje jak Bill z Tomem lezą na mnie i okladają mnie puchem =>
-wreszcie tak jak kiedys-wyszczerzył sie Tomus
-ej chlopaki idziemy spac! jutro buda!!
- a co tam buda…raz mozna nie isc-Bill
-a ja bude mam w dupie!!-Tom
- ja tez:D-dodałam => usmiechnieta
-ale bedzie jak nie zdam-zmartwiłam sie
-to bedziesz powtarzac kalse razem ze mną => -wyszrzeczył sie Bill
-i to miało byc pocieszenie?
-tak:D
Tom poszedł po chrupki. Wrocił z 6 puszkami red bulla i chipsami pod pacha
-dostawa-krzyknał usmiechniety
-nie gadaj tyle tylko dawaj! -ponaglił go brat poczym zabralismy sie wszyscy do otwarcia napoi i chipsow. Przełączylismy na vive bo nasz serial dobiegł konca. wlasnie leciał teledysk czarnych (czyt.Black Eyed Peas) moja ulubiona piosenka w ich wykonaniu “pump it” Zeskoczyłam z kanapy i zaczełam wariowac, tanczyc jak Fergie
-łał kobieto gdzie ty sie nauczyłas tak tanczyc??-zapytał z niedowierzeniem Tom
-jestem pod wielkim wrazeniem!! -poinformował Bill
Zaczal sie moment, gdzie kazdego odpycha. Tom specjalnie odleciał gdy go odepchnełam, Bill takze. Po piosence zaczelismy gnic. Nastepnie zaczal sie klip frog27′uh la la la’ Na zwrotkach gadalismy a na refrenie spiewałam ‘uh la la la ale debilki i love you billus” chlopcy dołaczyli do mnie. PO piosence mielismy z nich polewke
-jeszcze od ziemi nie wyrosły a juz zaczely fałszowac w show biznesie!
-noo
Tom sie krzywił gdy widział zeby Alki. Chichotalismy z Billem gdy go widzielismy.
-wole zjesc kilogram cytryn niz patrzec na nią przez chwile
-Bill…
-tak?
-fajną masz wizytowke
-gdzzie??
-na majtkach
-aa haha fajne co nie:D
-nooo
Po paru chodzinach smiechow i zabawy wsunelismy sie do lozek. Niby miedzy mną a Billem było tak samo, ale cos sie zmieniło…oddalilismy sie od siebie. Nie było tego czegos… co w zwiazku jest bardzo potrzebne…moze chemia? moze namietnosc? moze zaufanie i oddanie?? niewiem. Nie spalilismy razem…nawet nie poprosił…Bill spal u Toma na kanapie a ja u niego. Tuz przed spaniem zachciało mi sie grac w scrable. Podzieliłam sie tymi checiami z chlopakami i oni tez nie mieli nic przeciwko. Miałam dobre literki. Ułozyłam z nich po niem. ’schrei’ (tłum.krzyk) ‘traum’ (tłum.marzenie) po polsku ’strach’ ‘tesknie’ a po ang. ‘dream’ (tlum.sen) i sky (tlum.niebo) Ułozone przeze mnie słowa były odzwierciedleniem moich uczuc. Bill z Tomem głowili sie nad tymi polskimi słowami. prosili, błagali, ale nie powiedziałam im. Wkoncu sie nam znudziło. Postanowilismy sie polozyc. Była juz wkoncu 2 nad ranem. Bill szybko wyleciał z pokoju, nawet sie nie pozegnał…ale Tom za to pocałował mnie w policzek i powiedział ‘dobranoc’. Poszałam jeszcze do łazienki zmyc makijaz. Tam sie rozkleiłam. Zaczełam sie uzalac nad moim losem, jaka jestem beznadziejna i jak starsznie bolą te rany…Bill nawet nie zwrocił na nie uwagi:(( A mi było tak ciezko, a jeszcze w dodatku czesto łapał za moje nadgarski a ja niechcac ujawniac prawdy cierpiałam w ciszy. Chciało mi sie krzyknąc, wybiec w pewnym moemncie…na poczatku było dobrze, a teraz znowu jest zle…gorzej niz było wczesniej…Wrociłam do lozka. Tam skropliłam jescze swoje smutki poczym zasnełam…
Znow obudzona przez koszmar wyleciałam z łozka. Nie pamietałam snu…Nie chciałam do niego wracac…spojrzałam w okno by zapomniec, słyszałam gdzies ze to skutkuje… Zasnąc juz nie mogłam. Pomyslałam moze Tom nie spi…lub Bill ale teraz wolalabym wskoczyc do lozka Toma i mu sie wyzalic, przytulic… on doradziłby cos…nie zawsze jest smieszny…czasem umie zachowac powage… Znalazłam jakies klapki. Zapewne były Billa ;> Wyszłam z pokoju. Szłam do blizniakow. Przy drzwiach usłyszałam szepty…Wiem ze to nie ładnie, ale podsłuchiwałam ich. To co usłyszałam bardzo mnie zdziwiło…tak jak to…ze nie spali…CDN =>
~*W nastepnym odcinku:
-o czym rozmawiali blizniacy
-co wydarzy sie w lazience w domu Kaulitzow
-czy rodzice Lilly dadzą jej pieniądze
-kogo pozna Lilly
-kim bedzie ta osoba
tego i jeszcze wiecej dowiecie sie czytajac nasteoną czesc opowiadania:)) Zapraszam na blog z ocenkami!! Zgłaszajcie sie! www.n-a-s-z-e-o-c-e-n-k-i.mylog.pl i panownie na mojego bloga o mnie www.moje-zycie–moj-swiat.mylog.pl i tam tez dawajcie komenty!! Pozdrawiam Salwi z christin-tom-bill, Andzie z story-about-tom-und-ich i Natalke z story-about-laura-und-tom i Bu$ka dla wszytskich czytających:)) Jak wszytskich nie poinormuje to bardzo przepraszam:)) A i tak na marginesie!! Informuje tylko tych co zgłosili sie do ksiegi gosci!! Nadal mozeciie sie zapisywac! Niedługo zrobie liste
)
Dziędobry panienko
Hejah!! Jak zacząć?? Wiec witam => Notka dosyc krotka:(( Ale niestety starałam sie => Jak obiecałam 2 w 1
Ale wyczułam swietne zakonczenie=>Mam nadzieje że sie cieszycie:) Bo ja bardzo ;> Wczoraj i dzis z Qmpelami bawiłysmy sie na pizama party u mnie;> Dzis dlatego ze siedziałysmy do 3 nad ranem a zaczelysmy o 18;> Kto bedzie chciał dowiedziec sie jak było to na samym koncu noci troszke o tym napisze:)) UWAGA! Ten kto chciałby byc informowany o newsach niech sie wpisze do ksiegi gosci bo juz nie wiem kogo mam infrmowac xP Niewpisanych nie informuje!! A teraz nocia!
~*~W poprzednim odcinku:
-jestes prawdziwym przyjacielem=>>
-wiem =D bedzie ci to potrzebne, gdy uslyszysz co Bill ma do powiedzenia…
-on tu przyjdzie?!?
-nie, nagrałem to co mowil gdy zapytałem dlaczego zerwał z tobą
-to super!! puszczaj
-to słuchaj
Tom włączył tasme z nagraniem
-no słucham
-no juz właczam słuchaj uwaznie!
Tasma z nagraniem:
{-Bill dlaczego zerwałes z Lilly??
- a co ciebie to obchodzi?!? Mozemy zaczynać!!??
-nie, dopoki mi nie powiesz!!
-to dzis proby nie bedzie!!
-no powiedz pierdzielu!!
-zamknij dupe smierdzielu!!
-powiesz mi wkoncu??
-naprawde chcesz wiedzieć?
-noo
-po co?? przeciez ty niewiesz co czuje
-jestesmy bracmy…mi mozesz powiedziec! sprobuje zrozumiec, pomoc…
-naprawde??
-no gadaj zesz!
-hmm…wiesz stary….bo…ja nie chcem zeby Lill ktos pobił….
-ale nic sie takiego narazie nie stało
-ale stac sie moze!! Juz ‘fanki’ zaczynają ją…nas atakowac…nie mamy spokoju razem na ulicy, a ona niedługo tym bardziej…zaczną jej grozić….i wkoncu przejdą do czynow…
-ale ona sobie nie radzi!
-ale tak bedzie dla niej lepiej…
-oj chyba raczej nie…
-byłes u niej??
-nom, dzisiaj.. jest przybita….przez ciebie brała i piła!!
-co??
-ale to nie wszytsko!! Przez ciebie i twoje głupie obawy podjarała reke…zapalniczką!! A potem podcinała drugą!
-Co!?!
-to co słyszysz!!
-nie to nie moze byc prawda! jak ona mogła…
-tak jak mogłes ty…
-jestem bezzznadziejny!!! umiem tylko….-TRZASK}
-tutaj kopnął moją gitare-powiedział smutno
-rozwalił ją doszczetnie…- ;(
-przykro mi! Ale czyli mu jeszcze troche zalezy??
-Obawiam sie ze….nie troche =>
-tak myslisz?
-jestem pewny! To moj brat…blizniak xP
-ale to nie wszytsko słuchaj dalej!
{-powiedz jej to!
-ale jak?
-niewiem, ja jej moge powiedziec!
-nie ty nie! ja jej powiem..w piątek w szkole
-spoko
-dzieki
-nmzc}
-teraz były załosne sceny…-zasmiał sie Tom
-no co ty…przecieaz jestescie ludzmi-heh
-niby tak- ;P
Troszke sie rozpromieniłam i rozweseliłam, posmielismy sie z Tomem, wypilismy herbatke i sobie poszedł.
Ja tez postanowiłam pojsc po jakies zakupy. Wziełam prysznic. Optoczyłam sie recznikiem i poszłam sie ubrac. Miałam dziwne wrazenie, ze ktos siedzi w salonie lub w kuchni. Szybko sie ubrałam w zwykłe jeasny i bluze z kapturem a na to bezrekawnik. Wysuszyłam włosy i zrobiłam wysoko kucyka. Lekko pomalowałam rzesy i usta błyszczykiem. Byłam jakas poddenerwowana…znowu. Troche sie bałam, wiec szybko wyszłam zamknełam dom i pospiesznym krokiem ruszyłam w strone supermarketu.
Weszłam do osiedlowego sklepu, ale tam nic nie było wiec postanowiłam wstąpić do centrum. Kupiłam bilet i wsiadłam do busa.
Spojrzałam w gore. Widniał tam super duzy napis: SuperSam
-Ale ktos mądry musiał wymyslic tą nazwe…i to jak sie natrudził-burknełam. Ciągle nachodziło mnie to dziwne uczucie… W samochodzie gdy sie obracałam kazdy był zajety sobą…albo czytał gazete albo gadał przez komorke…ale facet w czaernym plaszczu mnie zastanowił….Zobaczyłam go takze w SuperSamie…Czarnu długi plaszcz….kapelusz i ciemne wielkie okulary-to zmuszało do myslenia…ale o czym?? Kto to wogle był…Spotkałam w sklepie kolezanke z klasy obeszłysmy sklep i zrobiłysmy razem zakupy. Pogadałysmy troche, potem sie pozegnałysmy. Wrociłam do domu tym samym pojazdem.
Zrobiłam kanapki i ciągle czułam to samo…zaczełam sie bac…zadzwoniłam do Toma (z domowego) zapisał mi swoj numer na karteczce bo moja koma juz sie nie włączyła…;( smutne xP
-pi pi pi halo?-usłyszałam głos w słuchawce ale nie Toma, tylko Billa
-yyyy-nie wiedziałam co powiedziec, przełknełam sline…wyłączyłam sie =>
Po pięciu minutach znow zadzwoniłam ale znow odebrał Bill…ale tym razem szybko powiedział, jakby sie spieszył..
-Lilly?? To ty?? Odezwij sie ! Nie rozłączaj! Ja wytłumacze!
-zatkało mnie znowu odłozyłam sluchawke
Z kąd do cholery wiedział ze to ja? No moze kiedyz tam do niegoo dzwoniłam z domowego, ale jak sie dodzwoniłam do Billa a nie do Toma? Moze on specjalnie? Ham! => a moze z dobrą checią? Dobry jest => ale ja sie boje…moze powinnam zadzwonic…no trudno, do Billa…dzwonie!!
Dryn Dryn-telefon
-halo?
-dziedobry panienko
-hmm..dziedobry kim pan jest?
-nie pamietasz?? To przykre! A szpital?? Wiedz ze cie obserwuje…Czyzbys dzwoniła na policje??
-nieee…-rzuciłam słuchawką. W salonie i korytarzu zawiesiłam wszedzie zasłony narzuciłam butyu nie wiąrząc i wybiegłam z domu…zapominając o wszystkim… Cienka lina okresla stan mego istnienia…
Biegłam ile miałam sił w nogach. Wielokrotnie upadałam z nadmiernej szybkosci. Rozdarły mi sie spodnie na kolanie. Bałam sie okropnie. W mgnieniu oka postanowiłam ze pobiegne do blizniakow, bo biegłam w tym kierunku i chyba najblizej mnie mieszkają. Nie ogladałam sie za siebie,ani nie zwracałam uwagi na jakiekolwiek korzenie i gałezie.Po paru nastepnych upadkach miałam podarte spodnie i kolana krwawily. Najgorzej jednak było z twarzą…cała podrapana przez mijające gałezie drzew lisciastych. We wsłosach patyki i ostatnie liscie z drzew. W butach woda.Makijaż zapewne popłynal, bo plakałam. Biegłam bo nadał miałam przeczucie ze ktos za mną bignie, ale nie miałam odwagi sie odwrocic…usłyszałam szelest suchych lisci. Wrescie wybiegłam na ulice. Przede mną wyrosł dom Kaulitzow
-wreszcie-odetchnełam
Odziwo furtka byla otwarta. Podbiegłam do drzwi,zastukałam kołatką..Drzwi otworzył bardzo zdziwiony….CDN =>
W nasteonym odcinku:
-Kto otworzył drzwi, jak zareagował…
-co zrobi Tom
-czy wszystko sie ułozy
-o czym gadali chłopcy w nocy…
No wiec jak juz napisałam impreza pizamowa zaczeła sie o 18.00 Wczesniej poszłysmy kupic jakies smakołyki. o 19 zasiadłysmy oglądać horror “Jeepers Cripers2″(niewiem jak sie pisze)-”Smakosz2″ bo o 21 był mecz Niemcy-Portugalia. Troche sie posmiałysmy, posikałysmy w majtki i pogryzłysmy stoł xP Super !! Zdązylysmy na mecz! Niestety Niemcy wygrali:(( 3:1
(
Ale git
Potem poduszki, zabawa i krzyczenie z balkonu!! Było super. Nastepnie zasiadłysmy do nastepnego filmu, takze horroru:) “Gothika” Fajny był=> potem grałysmy w kulki oglądając przy tym programy muzyczne. O 3 połozyłysmy sie spac, kłociłysmy sie o miejsce poduszki itp. Chodziłysmy na balkon jesczez dla prtzechodniow swiecic latarką w oczy
no a potem juz zasnełysmy:)) Było superancko!!!!!!! Pozdrawiam wszystkich komentujących!!!!!!!!!!
Komentujcie!!!!!!!!!! :*:*:*
On z nią?
Hej:* niespodzianka => znalazłam troche czasu na napisanie noci:)) Dluga no nie:D Przy muzyce naprawde lepiej idzie=>> Cio tam sluchac?? ja w poniedzialek mialam urodzinki ale nic specjalnego sie nie wydarzylo xP Nocie przewiduje na za tydzien
moze wczesniej, moze pozniej:)) Nie wiem jakie plany bedą xP A jak tam mijają wam wakacje?? No koncze bo nie mam co ciekawego pisac! A jeszcze jedno! Dziękuję wszytskim wiernym czytelnikom:)) Nie bede konczyc pisac dla was!! Pozdrawiam Agatke Andzie Ule Natalke i zycze wszystkim udanych wakacji:)) A i tak zastanawiam sie czy byscie nie chcieli moje foto:P Jak cos to pisać w komciu xP PozdrOO
~*W poprzednim odcinku:
Znowu sms
Odebrałam i doznałam szoku termicznego…. Przeczytałam 3 razy tą samą wiadomość. W oczach miałam łzy. Rozkleiłam sie na dobre. Zaczełam płakać, rzuciałam komorką, rozpadła sie na tysiąc czesci. Wziełam z szafy kurtkę i wyrwałam jak z procy. Ubrałam sie i na wychodnym krzyknełam
-ide do Kell zapomniałam czegos, zaraz bede…-musiałam cos wymyslic, nie powiedziałabym, ze nie mam gdzie isc…
Treść sms:…
Treść sms: “Moje uczucie do Ciebie wygasło…Juz Cię nie kocham i chce zebys o mnie tez zapomniała… Nie spotykajmy się już…nie dzwon, nie pisz…Nie kocham Cie…wybacz mi…”
-Jak to przecież…to co mi powtarzał ciagle…kłamał? To czemu był zazdrosny? nie wierze mu…ja go kocham…-biłam sie z myslami. Biegłam szybko, padał deszcz, było zimno…Potknełam sie, upadłam. Lezałam jak dluga na trawniku, moje ubranie było przemoczone i brudne, rozbiłam łokcie. Zaszłam do kiosku. Kupiłam zapalniczkę. Skierowałam sie w strone parku. Tam usiadłam. Wyciagnelam z kieszeni zapalniczkę.
-kurwa jak boli-darłam sie. Zaczełam przepalać nadgarstek ogniem (nigdy tego nie probujcie!)
Potem czułam tylko ulgę. Reke miałam osmaloną i gorącą. Wyciagnełam ją przed siebie zeby ją ochłodzic deszczem. Zaczełam sie zastanawiać jak mozna znienawidzić osobę ktora sie tak kochało-i nadal kocha w tak krotkim czasie?!? Czułam mieszane uczucia…starch, gniew, smutek, tesknota… W jednej chwili uswiadomilam ze to jest koniec…przeciez on sie ze mną pozegnal…powiedzial ‘zegnaj’ jak dobrze pamietam…Nie potrafiłam sobie poradzić z bezczynnoscią. Wstałam i z takim impentem rzucilam zapalniczką ze az ‘wybuchła’. Pobiegłam do Kell-tylko w niej znajde teraz wsparcie…
Zapukałam kołatką w mosięzne drzwi. W nich ukazała sie mama Kell
-dzie…dobrywieczor, przepraszam za najscie…jest Kelly??
-tak jest, wejdz
-dziekuje
Pani Rachel zaprowadzila mnie do pokoju corki, zapytala czy chce cos do picia, pomachałam przecząco głową, poczym odeszła. kell przyszła po chwili.
-Czesc-krzyknela radosnie, szybko jej mina zrzedła.
-co jest kochanie? nie płacz ! Niewazne co to jest nie jest warte ani jednej twojej łzy!
-Bill…nie jest wart?
-co? chodzi o Billa?? co jest?
-zerwał ze mną-rzuciłam sie w ramiona przyjaciolce i wybuchłam płaczem
-jak?
-napisał mi sms
-nie płacz…wszytsko bedzie ok
-co?? On mnie nie kocha!! A ja nie moge bez niego żyć…:((
-wiem…ale to nie mozliwe ze sie tak szybko odkochał…ktos musiał go do tego namowic…lub cos innego sie wydarzylo o czym my nie wiemy…nie placz
-niewiem…ale ja juz musze isc…rodzice bedą sie martwic i musze to wszytsko przemyslec…
-odprowadzic cie?
-nie, dam sobie rade…
-napewno??
-jasne-wymuszony usmiech
-ok, jak chcesz
-przyjdziesz jutro do mnie??
-tak, napewno
-dzikei-przytulilysmy sie, odprowadziła mnie do wyjscia
-jestem-krzyknelam bez zadnego entuzjazmu i szybko pobiegłam do pokoju zeby rodzice nie zdazyli mnie ‘zaatakowac’ . Udało sie. Nie miałam wiecej sily…Zasnełam..z nadzieją ze jutro sie nie obudze…
***
A jednak…obudziłam sie…przeklinam dzien w ktorym sie urodzilam…Patrze na zegarek…cholera 3 nad ranem :/
Jeszcze było ciemno.Postarałam sie włączyc kome. Klapka wisiała na ostatnim wlosku =>>
-musze sobie kupic nowy telefon-pomyslalam, ale jeszcze na ostatku ten działał. Dwie wiadomosci…jedna od Kelly druga od…Billa. Wiadomosci jeszcze ze wczoraj…
1 tresc: Sorry Lilluś ale nie moge jutro do Ciebie przyjsc…jade z rodzicami do babci:/ musze :/
(przykro mi ..
2 tresc: Mam nadzieje ze szybko o mnie zapomnisz, ale nie mysl sobie ze nic dla mnie nie znaczylas…
Znowu sie rozbeczałam i wkoncu zasnelam…w bolu…
Tym razem obudziła mnie mama
-coreczko wstawaj
-cholera!! czego???
-nie unos sie tak…jedziemy z tatem do Polski, w poniedzialek bedziemy
-dobra jedz!
-tylko nie zapomnij o szkole
-dobra nara-po cichu (bylam strasznie zdenerwowana)
-a po co tam jedziecie??
-a zalatwic sprawy…niespodzianka
-aha to czesc tylko zostawcie mi pieniadze…=>
-dobrze, bedą w kuchni
-dobra pa
-no pa
Mama mnie ucałowała :/ pozegnalam sie z tatą i pojechali…Po godzinie wylegiwania sie poszłam do pokoju Mary (jeszcze nic tam nie ruszano) Zaglądnełam do jej plecaka. W najmniejszej przegrodce znalazłam w małej torebeczce zioła i lófkę. Zeszłam na doł. Moje nerwz puscilz… Wyieam y barzku najmocniejszy alkohol i zaczełam pic…z gwinta. Gdy juz mi sie wkrecilo w glowie mysli mialam nieczyste siegnełam po torebeczke…zaczełam brac….pobiegłamdo wc. Zwymiotowałam. w torebeczce były jeszcze 2 kolorowe cukierki…
-jak niewinnie wygladają-powiedzialam pol przytomna. Wsadziłam do geby…były bez smaku…dopiero pozniej skapowałam sie ze to pewnie ecstasy… polozylam sie na kanape i siegnełam po pilot…nie mogłam go dostac…Cała sie trzesłam…w głowie mialam cos czego nie da sie opisac…straciłam nad sobą kontrole….
Otworzyłam oczy…ciemnosc….nie kontaktowałam, ruszyc sie takze nie dałam rady…został mi sen…
-Lilly!! Lilly!! Obudz sie!!-zbudził mnie znajomy glos, ktos mnie natarczywie szturchał. Otworzyłam oczy…
-musze do wc-pisnełam nie zwracając uwagi na postac stojącą nade mną
Wziął mnie za reke i optoczyła za swoją szyje. Doczłapalismy sie do kibla. Otworzyłam i z impentem bleeee…. Zwymiotowałam. Spusciłam wode i umyłam rece, przepłukałam buzie. Ledwie stałam na nogach
-CO?? To Ty??
-Tak, chciałem porozmawiać…
-o czym?
-co ci sie stalo?
-a nic takiego, to wszytsko przez…
-przez Billa? -dokonczyl
-yyy..nie przez to ze wyjechali rodzice-skłamałam
-ta jasne patrz bo uwierze…
-no dobra, moze Bill ma cos wspolnego, ale to prze ze mnie….:((
-prosze cie, nie zrzucaj winy na siebie…ale co sie tak naprawde zdarzyło?? Bill chodzi od wczoraj struty, nic nie chce robic, nic nie mowi, nie je, ciagle sie czepia, wiec pomyslalem ze ty cos wiesz…
-tak…chyba tak..Tom, chodzmy do salonu
-ok
-chcesz wiedziec o co chodzi??
-no jasne
Wziełam komorke i rzuciłam Tomowi
-czytaj sms
-ee
-nie krepuj sie…
Po przeczytaniu Tom otworzył szeroko jape
-on tak ci napisał??
-jak widzisz…:((
-to nie prawda, ze cie nie kocha! miejsca nie moze sobie od wczoraj znalezc…
-mozesz mi dac komorkę?
-tak jasne
Wyciagnełam reke siegając po telefon
-ej….a co to jest :/??
-hmm..wiesz….
-co ty sobie do cholery zrobiłas??
-wiesz, to tylko tak…
Dotknął rany
-Ałaa!!
-sory, czym to zrobilas??
-…
-no czym??
-yy…zapalniczką…
-ty jestes chora?? Chodz musicie porozmawiać!! Wyjaśnic wszytsko sobie!!
-NIE!
-nie pozwole zebys sie ranila przez tego downa!!
-co mnie to obchodzi?? Ide spać ! A jaki dzis dzien?? Ktory dzis??-miałam ostrego kaca
-dzis chyba sobota..
-co?? przespałam 1 cały dzien…
-duzo pilas??
Pkazałam na stolik gdzie stały dwie puste litrowki czystej jedna po koniaku, winie i tequili.
-ulala i do tego cpalas??
-troche…:)
-co ty bys beze mnie zrobila??
-niewiem =>
-widac ze kochasz Billa całym sercem…
-co to ma za znaczenie jak on juz mnie nie?!?
-no co ty. Wmowił ci to zeby było ci latwiej, pewnie o com mu chodzi…-ale i tak nigdzie nie ide!! Zrobimy jeszcze po kieliszku??
-co ty bredzisz, chodz sie polozysz…
Wział mnie na rece i zaniosl do mojego pokoju. Polozył do lozka i pocalował w policzek
-Tom…
-tak?
-ja pamietam…
-ci… -przyłozył mi palec do ust
-ja tez, ale to moj brat
-ale ja juz dla niego nic nie znacze…
-nie napewno tak nie jest, wierz mi..
-naprawde??
-tak
-to zrobmy to!!
-co?!?
Idz spać… przyjde jutro…tylko juz nic nie bierz…
-dobra nara jak nie chcesz to spadowa
odwrociłam sie na drugi bok . Nie mogłam zasnąc to wziełam tabletki od bolu głowy i nasenne.
***
Otworzyłam oczy…znajdowałam sie na bardzo znanej mi polanie. Ptaki swiergotały. Spojrzałam przed siebie. Znow doznałam szoku…Bill całował sie z…. Kell! Siedzieli tam, gdzie ja z Billem na pierwszej randce…
-BILL!! KELL!!-krzyknełam budząc sie z wrzaskiem. Cała byłam oblana potem…przestraszona…
-Kelly z nim?? a jak to prawda??-myslalam głosno. Przeciez pojechała do babci…nie mogła do mnie przyjsc…a jak ona sie potajemnie z nim spotyka??
( Spoglądnełam na zegarek…11.15
-Uhuuhu to sobie pospałam…
Sciskał mnie brzuch z głodu a glowa od trunkow…Zeszłam na doł i zrobiłam sobie nalesniki z sosem klonowym (było juz wszytsko przyszykowane przez mame) Przy okazji wysypałam cukier i zbiłam w salonie wazon ze sztucznymi kwiatami. Postanowiłam ze zadzwonie do Kell…
-pi pi pi pi-nie odbierała
telefon do Billa z zastrzezonego oczywiscie=>
Nie odbierał…na mysl zaczeło mi sie nasuwac-a jak spedzili ze sobą noc? ja nie chciałam to oni to wykorzystali… Znowu rzuciłam komorą(=>) trafiłam w zegar nascienny ktory spadł z wielkim hukiem. Zdemolowałam mieszkanie doszczetnie…
Zeszłam na dol do lazienki. Złapałam za zyletke zaczełam kaleczyc prawą reke bo na lewej nie mialam juz miejsca.. 2 płynne ruchy i krew lała sie strumieniem. Potok krwi zlewał sie u ujsciu z moimi łzami, ktore wypalaly moje serce… Usłyszałam pukanie do drzwi. Nawet sie nie ruszyłam. Drzwi skrzypnely-czyli ktos wszedl… przestraszylam sie troche…Otworzył drzwi za ktorymi siedziałam ja trzymając sie za reke. Stał w nich zdezorientowany Tom!
-o matko-szepnął Szybko wziął mnie na rece i gdzies niosl xP
-Tom pomoz mi umrzec w spokoju…zostaw mnie!!
-nie pozwole!! Gdzie masz bandaze??
Polozył mnie na kanapie. zdjął ‘bluzke’ => i przyłozył do mojej reki
-downie pobruidzisz!!
-no i dupa ;>
-trzymaj ide po bandaz
-w kuchni na polce chyba….
-ok jest-krzyknąl. Wrocił i opatrzył mi reke. Najpierw przemył wodą utlenioną pozniej zabandazował. ale wczesniej przykładał chusteczki zeby zatamowac
-Tom?? Czemui?? wolalam…
-nic nie wolalas, dobrze ze przyszlem na czas:D popelnienie samobojstwa to tchorzostwo…
-moje serce popelnilo juz samobojstwo, teraz czas na mnie…
-wcale nie!! Wiem o co chodzilo Billowi!! Gadałem z nim…
-tak? i co?
-poczekaj powiem ci tylko zmyję te plamy w lazience i korytarzu…
-nie trzeba…
-trzeba-poszedl i rzeczywiscie umyl:D Posprzątał rozsypany cukier. Wytarł wode i zamiotł pozostałosci po wazonie
-jestes prawdziwym przyjacielem=>>
-wiem =D bedzie ci to potrzebne, gdy uslyszysz co Bill ma do powiedzenia…
-on tu przyjdzie?!?
-nie, nagrałem to co mowil gdy zapytałem dlaczego zerwał z tobą
-to super!! puszczaj
-to słuchaj
Tom włączył tasme z nagraniem
CDN =>>
~*W nastepnym odcinku:
-o to tak naprawde chodzi Billowi
-do kogo zadzwoni Lilly
-kto zadzwoni do Lill
Dzisiejsza notka jest podwojna, w zeszycie mialam dwa oddzielne:)) Ale krotka wydawala sie to połączyła, jesli pod tą nocią bedzie duzo komci to znowu polącze, jesli nie, bedzie krotsza o 3 kartki xP Uwielbiam szantazowac xP Sorki ale mi duzą przyjemnosc robią mile i wiele komciow od czytelnikow xP Pozdro:** =>
Zaczełam sie dusić
Hej kochani :* Bardzo was przepraszam za to ze dopiero dziś dodaje tą notke, ze nie komentuje i ze poprzednia notka byla bardzo krotka. A to wynika z tego: Bardzo mało czasu, wielkie problemy z windowsem potem z netem, dwaj bracia-ktorzy wiecznie siedzą na kompie i zajecia dodatkowe -np tance :> I doszlo jeszcze jedno…bal=> a o tym w skrocie opowiem wam moze na koncu noci =) A najwiekszy problem to haslo… niechciało mi wejsc … wysylalam pare razy na email. Zmienialam juz pare razy… ale juz doprowadzilam do porządku. Wiem zaniedbałam bloga…Ale teraz postaram sie pisac systematycznie i dlugo:> Mam nadzieje ze spodoba wam sie to:) A i do komciow poprawiacie sie troszke :> Wielkie dzieki:) Milo mi bardzo jak komus podoba sie to co robie, a w koncu robie to co lubie, inaczej bym tego nie robila:P Pozdro dla wszytskich czytających!!
~*~
W poprzednim odcinku
Zdjął bluzkę
-mogę?-zapytał
Pokiwałąm głową Rozpiął i zsunął ze mnie bluzkę. Pierwszy raz nasze ciała się spotkały tak blisko. Na gorze mialam już tylko stanik. Zaczął mnie całować po szyi i coraz niżej. Było tak przyjemnie jak nigdy jeszcze nie było… Rozkoszowaliśmy się naszym (do połowy) gołym ciałem. Był taki cieply…
Bill staczał się coraz nizej, rozpiął mi już spodnie…
-Bill… to za szybko…
-co? przeciez my sie kochamy…
-ale ja jeszcze nie jestem gotowa na tak wielki krok…
-a no tak…mialas mi dac znak..
-no wlasnie…
-ale bylo tak fajnie…
-to fajnie, ale jak bede gotowa bedzie jeszcze fajniej:P
-no…-wyjąkal od niechcenia
Zjedlismy koreczki
-ej…Kell mi cos wspominała ze grasz na gitarze…
-ojeju ale gaduła!
-nom…zagrasz mi cos?
-no jasne:D
-naprawde?!?
-NIE!:D
-oooooo no wesss
-niech ci bedzie, ide po sprzet
Zeszlam na doł i wziełam z salonu (bo tam ostatnio gralam) kupe zelastwa (to byla gitara elektryczna) wciagnelam i zaczelam podlaczac kabelki. Nastroiłam i zaczelam grac melodie ”rette mich”. Bill połozył sie i słuchał z zaciekawieniem wkoncu zaczal cichutko spiewac. Na poczatku nie wychodziło mi dobrze, ale sie wprawiłam.
-dobra, koniec tego dobrego…
-jak ty pieknie grasz, tak jakk Tom
-rozsmieszyles mnie wiesz? Tom gra wieki a ja zaledwie 4 lata
-no to co ale masz talent i grasz slicznie! Jestes wprost idealem…
-dobra zamknij dupe…hehe np jakie?:D
-no: gitara, spiew, taniec….całowanie, pyskowanie takze:D -zasmial sie. -urok osobisty, wyglad, charakter…mozna tak wymieniac bez konca
-gdzies slyszalam ze idealy są nudne…
-haha to najgłupsza rzecz ktora slyszalem!
-o juz wiem…chyba trolka…
-a poczekaj… ta jedna z tego dennego zespolu b27?
-no chyba tak… z gowna 27…
-heh no no to ja juz musze leciec…
- o juz? tak sybko?
-jeszcze mam jakies lekcje
-a no tak, zapomniałam jutro szkola! przeciez czwartek jutro…
-no na ktorą masz?
-8.50
-aha to przyjde po ciebie:D
-a ty tez nasz na 9?
-no chyba tak:D a w piatek?
-10.20 a ty?
-9.30
-szkoda
-cos sie wymysli!
-no to pa do jutera!
-pa kochanie:*
Pocałowal mnie na pozegnanie, uscisnelismy sie i odprowadziłam go do drzwi. Jakos pozniej nie chcialo mi sie nic robic tylko sie wykąpałam i zasiadłam do kompa. Odczytałam poczte. Juz pare dziewczyn do mnie pisze:D Mialam taką polewke z niektorych. Znowu odezwal sie ten Kasmus =D (LOL) ale nie mialam ochoty z nim gadac. Chciał moje foto, to mu je wysłałam:D On mi takze. Był bardzo ladny.Styl Toma, dlugie wielkie spodnie, bluza-worek do kolan. Powiedział ze moja ksywka (sweety girl) nie klamie i ze jestem naprawde sloodka. Wreszcie udało mi sie go spławić. Wylaczylam kompa, słałam łozko i szykowałam sie spac
Hello Moto-rozległ sie głosny dzwiek w pokoju-sms Odczytuję tresc: Dobranoc kochanie:*:*:* spij słodko:* Kocham Cie=*
-ah ten Bill-westchnelam Odpisałam mu: I love you so much:* see you!! I need you:D
Po otrzymaniu raportu poszałam spac.
*Nazajutrz*
-wstawaj Lill!-tato tykał mnie palcem po ramieniu
-zaraz poczekaj 5 minut…-zakryłam sie po glowe kądrą
-teraz! Juz 8!!
-a tam… COO? o kurka nie wyrobie sie!!
-no to szybko sniadanie juz czeka
-dzieki jestes kochany-wstałam pocałowałam tate w policzek i slamazarnie zeszłam po schodach. Przygotował cos nowego. Bardzo mi smakowało, lubie pikantne rzeczy…. Po sniadaniu poslzam sie umyc uczesac umalowac i na koncu sie ubrac:P
Ding dong-rozległ sie dzwonek do drzwi
Tato otworzył i chyba gadał dopoki nie zeszłam.
-hejka-krzyknełam jeszcze z gory
-czesc, jak sie spalo??
-krotko:((
-nom, podzielam twoje zdanie…Tom wczoraj porwał mi bluzke:(-zasmucił sie Bill
-jaką?
-no znaczy to nie byla calkiem bluzka…siateczka…
-heh dobry jest! a dlaczego??
-bo chcialem dzis w niej isc do szkoly…:>
-no i dobrze-pomyslalam
-a szkoda, fajna byla
-troszke skłamałam:P
-to chodz idziemy do szkoly, spoznimy sie!
*W szatni*
-chodz juz na gore musze do toalety…
-ok, to chodz bo zaraz lekcja, poczekaj chwilkę tylko zlapie Toma, wlasnie idzie…
-ok to przyjdziesz, ja ide
-ok
Poszłam na gore do kibla. Był zamkniety z powodu prostego-odnawiali go. Na pierwszym pietrze dziewczyny spisywały prace domowe, nie chciałam im przeszkadzac… Poszłam na drugie pietro. Wlazłam do srodka, całe szczescie ze nikogo nie bylo =>. Zamknełam kabinę w ktorej spokojnie zaspokoiłam potrzeby. Zadzwonil dzwonek. Nałozyłam gatki, chce juz wychodzić i…. nie moge! Zacieło sie. Pcham, kopie i zdzieram gardło. Po pieciu minutach poczułam nieprzyjemny zapach spalenizny…potem zobaczyłam dym. Domyslilam sie ze cos sie pali (ale jestem inteligentna) Włączył sie alarm. Zaczełam sie dusić. Na zewnątrz słyszałam wrzaski. Wszyscy pewnie uciekali a ja tu zostane i sie spale, cholera jasna!! Darłam sie ale nikt nie słyszał. Zrobiło mi sie gorąco.
-ratunku!! Jestem tutaj !! Niech ktos mnie uwolni! ratunku!! Pomocy!!-wydzierałam sie ale nikt nie usłyszał, albo nie chciał tego słyszec… Powoli zsunełam sie po sciance z wykonczenia. Usłuszałam jakies walenie…film sie urwał…zemdlałam…
Obudziłam sie w jakims małym pomieszczeniu. Ktos trzymał mnie za ręke, po dlugim wpatrywaniu sie w tą osobe, uswiadomiłam sobie ze to nikt inny tylko… Bill
-jak sie czujesz??-zapytał z troską w głosie
-gdzie ja jestem? Co ja tu robie??
-jestes w karetce, nasza szkola sie palila, drugie pietro pamietasz??
-nie…
-a jak to sie stało ze akurat poszlas na samą gore do kibla??
-nie wiem, nie pamietam…
-aha a ja cie szukalem… nie zdązyłem przeszukac ostatnieo pietra…zapalilo sie, wszytskich wyganiali…
-to jak mnie znalazles??
-to nie ja…-zasmucil sie
-a kto?
-jakis chlopak, zauwazyłem cie jak wychodził ze szkoly z tobą na rekach
-aha, a gdzie jest ten chlopak??
-on stoi na zewnatrz, chyba
-chodz juz z tąd
- a dobrze sie czujesz??
-tak
-mozemy juz isc-zapytal Bill doktora
-a nie jest ci slabo?-zapytal mnie doktor
-nie
-a nie kreci ci sie w glowie?
-nie..chyba nie
-no to ruszajcie
-a jak pan mysli, przychodzic jutro do szkoly?
-nie chyba nie-zasmial sie
-aha dziekuje, dowidzenia
-dowidzenia
Wyszlismy. Przed szkoła stał tłum gapiow.
-Chris-krzyknął Bill
Odwrocił sie wysoki brunet, poczym ruszył w naszą strone
-czesc jestem Chris
-Hej Lilly dzieki za pomoc:)
-nie ma za co, a jak sie czujesz??
-yy.. spoko jest:))
-to dobrze:P
-to moze skoczymy na lody?
-dobry pomysł
-czemu nie:P
-no to chodzcie do ”Saffi” tam podają najlepsze lody i gofry!
-nom
Ruszylismy w stronę kawiarni. Była dosc nie daleko. Przy okazji dowiedzielismy sie cos o nim. Jest z USA, niedawno sie tu przeprowadził. Jest w naszym wieku. Totalnie przeciwny wszytskim moim zasadom: Lubi sie uczyć i chodzic do sQl. Nie lubi kuchni włoskiej tylko babcine obiadki:P Ma bardzo mało znajomych bo jak to mowi ciągle czyta. Jednak lubi to co ja lubie najbardziej- konie. Uwielbiam jazde konną. Dopiero wtedy przekonałam sie jak mało wiem o koniach…
Zamowiliśmy lody truskawkowe z bitą smietaną chociaz byla juz wczesna zima:P POtem jesczez po herbacie z cynamonem ktora nas rozgrzała
-ej co robicie jutro?
-hmm… ja bym poszla na jakies zakupy
- ja moge isc z Tobą-zaproponował
-nie dzikei, ide z przyjaciolką
-aha a pozniej?
-musze sie pouczyc, bo zaniedbałam szkole-wykrecałam sie
-moge z tobą-natret!!
-bedziemy sie uczyc razem…-wtrącil sie Bill
-aha… ok
-to ja juz bede lecial-Chris
-nom my tez
Pozegnalismy sie. Bill odprowadził mnie do domu.
-wanna come in?? -zasmiałam sie
-nie, nie bede przeszkadzal, a tak propo mam probe z chlopakami…
-aha szkoda…dzieki ze mnie odprowadziles
-nmzc…przeciez jestesmy….
-co?
-nie juz nic
-a spotkamy sie jutro?
-niewiem, zadzwonie…
-ok, jak chcesz
-no to zegnaj
-yy pa misieQ :*
Podszedł pocałował mnie odwrocił sie i poszedł…a ja weszłam do domu
-co tak krotko??-zapytał zdziwiony tata
-a bo nie bylo…historii sztuki, w-fu i wos-u
-aha, co ci nauczyciele sobie myslą…
-niewiem
-chcesz cos jesc?
-nie… ide do siebie
Pobiegłam na gore. Zamknełam drzwi od pokoju na klucz i zaczełam sie na serio uczyc =P Zaniedbałam szkole-to fakt. Odrobiłam lekcje. Była godzina 14. Poswieciłam połtorej godziny na ksiązki-za duzo =D Teraz usiadłam do kompa. Nie otwierałam ICQ tylko sprawdziłam dwie poczty i gg. Zajrzałam na moją strone i moich kolezanek. Gadałam z kumpelami z Polski z ktorymi jeszcze utrzymuje kontakt. Chodzilam z nimi do podstawowki. jedna napisała mi ze moj dawny ex z przed 4 lat chce ze mną pogadac podała mi jego numer gg i powiedziala zebym sie odezwala. Zapisałam go ale nie dałam znaku zycia… po co? Było juz grubo po 16, słuchałam muzyki i pisałam piosnke. Nie wychodziło mi nic, a nawet nie miałam pomysłu na temat… Dostałam sms od Kelly tresc: ‘Hej:) Nie powinnam ci tego mowic, ale słyszałam rozmowe Toma z Billem, bo akurat bylam u Toma jak przyszedl Bill i chcial z nim pomowić. Twoj kochany powiedział ze do siebie chyba nie pasujecie…i chce cos z tym zrobić…tylko jeszcze nie wie co…’
-co?!? jak to nie pasujemy?-przeszło mi przez mysl
-pewnie chodzi mu o konie…moze powinnam skonczyc z nimi… Zeszłam na dol. Mamy jescze nie było. Z kuchni dobiegał przyjemny zapach. Zapach pieczonego miesa. Usiadłam przed tv i ogladałam film na RTL Wreszcie przyszła mama. Było po 18. Przywitałysmy sie i tata ogłosił ze kolacja bedzie za 5 min. Byłąm juz głodna…jednak doczekałam sie posilku. Zjadłam ze smakiem, pogadalismy troche, a potem podziekowałam i pobiegłam na gore. Zagłebiłam sie w ciekawej lekturze. Znowu sms
Odebrałam i doznałam szoku termicznego…. Przeczytałam 3 razy tą samą wiadomość. W oczach miałam łzy. Rozkleiłam sie na dobre. Zaczełam płakać, rzuciałam komorką, rozpadła sie na tysiąc czesci. Wziełam z szafy kurtkę i wyrwałam jak z procy. Ubrałam sie i na wychodnym krzyknełam
-ide do Kell zapomniałam czegos, zaraz bede…-musiałam cos wymyslic, nie powiedziałabym, ze nie mam gdzie isc…
Treść sms:… CDN =>
Heh uwielbiam konczyc w takich momentach=D Przykro mi:))
~**~W nastepnym odcinku:
-tresc sms:D
-gdzie poszła Lill
-co zrobiła…
-gdzie pojadą rodzice Lill
-dlaczego Lill zrobi taką straszną rzecz…
I przypominam!! Gdy bedzie malo komentarzy to nastepna czesc bedzie ostatnią… Bo mam wrazenie ze nikogo za bardzo nie obchodzą losy Lill… i nikt tego nie czyta…a ja trace swoj jakze cenny czas xP n pisanie tego na blogu.
a Tak propo mam nadzieje ze podobała sie wam ta czesc:)) I nie zasneliscie przy jej czytaniu:P Pozdrawiam:) O i jescze niespodzianka xP wstawie kilka fotek:)) pieknego Billa i Toma
)
Do tych fotek mam totalną słabość!! =D
Najpierw Bill:
1
-te zdjecie to normalnie jest totalny odlot!!! Rozpływam sie!! xP
2
3
-piekny autograf…za taki oddalabym wszytsko=>
4
-sliczne!!
5
-rozplywam sie
6
-to jest dobre:D Ah jaki on sliczny jak sie umiecha…
7
-i jak mozna go nie kochac?? xP
8
-juz nie mam pomysłu na komentarze … piekna fota:D
9
-male zdjecie, ale za to tak piekne-perfekt!!
10
-to zapewne skan z jakiejs niem. gazety:D
Teraz Tom:D
1
-sliczne!!
2
-cudoo!!!
3
On jest naprawde sliczny!! Jak go nie kochac??
4
-cukiereczek
5
-tego całusa Tom sle do mnie i mo moich friends-Andzi i Uli :*
6
-rozpływam sie jak czekolada w 40 stopniowym upale:D
7
-jak pieknie i sczerze patrzy:*
8
piekna fota, zapewnie z rozdania nagord ECHO ale troshke przerobiona =>
9
male zdjecie Toma, tak samo jak Billa:D Ale sloddki! ![]()
10
co to za glupia dziewczyna??
Te fotki to moje przeprosiny za to jak długo nie pisałam i ze poprzednia notka byla starsznie krotka:)) Razem 20 fotek:D Postaralam sie!! To i wy tez sie postarajcie xP POzdrOO !! a i jescze jedno!! glosujecie na mnie
on sie całuje?
Hej:* Bardzo się ciesze ze czekacie na kolejne rozdziały. Bardzo mi jest milo czytac mile komentarze, a pod tą notką jest szczególnie duzo tych milutkich. Bardzo dziękuję Agatce za tak liczne komcie:* Pobiliśmy rekord
Notka byłaby wczoraj, ale niestety problemy z netem:/ A teraz i tak ‘zmachał’ się kabel zyba od kolorow bo wszytsko widze w rozowych kolorach, a uwierzcie…to dobija…ale postanowiłam ze dzis napisze nocie Jestem wam to winna:P Mam nadzieje ze będzie wiecej komciow
Okey, nie będę zanudzać tylko może pochwale się 6 z w-fu na koniec:D Przez nią będę miala czerwony pasek (ledwie):D Jeszcze musze się z przyrody, polskiego, angielskiego poduczyc i jutro poprawiam:P Trzymajcie kciuki, ale najgorsze jest to ze baba z przyry niechce mi poprawic, bo zle się zachowywałam na lekcjach i wcale mnie nie obchodzilo… (troche w tym prawdy)
Ale miałam kłopoty z dostępem do mojego konta…chyba ktos zmienil haslo… już chciałam plakać, robic nowego bloga i wszytsko kopiować od początku (wszytsko dla was):D ale jakos weszłam:P Wyslalam haslo emailem:D No to teraz rozdział (ten wydaje mi się ciekawy, duzo się dzieje i smieszne scenki, mam nadzieje ze wam tez się spodoba)
~*~
W poprzednim odcinku:
Gdy dobiegliśmy do parku powolnym truchtem, Bill stanął z takim lolem jak jeszcze nikt nie widział:D
Już przy otwieraniu puszki zzedła mu mina:D My leżałyśmy na ławkach, tarzając się po nich, otoz, gdy biegł trząsł puszką, a tam tworzył się istny ‘dynamit’ I połowa coli wyprysła na jego piekną buske
Rzuciłam mu chusteczki.
-dlatego chciałam żebyś kupil chusteczki
-o ty zdziro!!
-oo ty gnoju! Nie daruje!!
-ej patrzcie!! To Tom? Co on robi??- powiedział pokazując palcem na ławke za ulicą…
-To Tom?
-No Tom!
-Serio?
-ale jaja…
-on… on się całuje? Zapytała z rozpaczą Kell
-chyba tak! Ide do niego- Bill
-ej strary-chwycił za ramie Toma
-co jest?
-oj sorry, pomyliłem cie z kims…powiedział zakłopotany Bill
-ok. nie ma sprawy
-a tak przy okazji dasz mi autograf –dziewczyna ‘Toma’
-ok. Wyciągnęła z torby zeszyt i długopis. Bill podpisał się i wrocił do nas.
-to nie Tom
-cale szczescie!
-ok. spoko biegajmy!
-ojej …wracajmy już
-no mi tez odechcialo się wiegac
-no to chodzmy do mnie!-zaproponowałam
-nie ja już nie mogę…odprowadzicie mnie??
-ok.
Ruszyliśmy powoli w stronę domu Kell. Po drodze spotkaliśmy Franka wracającego ze szkoly
-Czesc Lilly –spojrzał na mnie promiennie, Billa i Kelly przeleciał zimnym spojrzeniem
-o hej- uśmiechnęłam się
-mogę cie na chwile porwac?
-yy jasne…poczekajcie chwilkę-odeszlam z Frankiem kilka metrow dalej
-ej Kelly kto to jest?- Bill
-spokojnie, jej kolega z klasy…-Kell
-nie jestem spokojny! Wlasnie zabiera mi dziewczyne!
-nie martw się, nic ich nie laczy poza szkolną ławką…
-ojeju jak on mnie denerwuje…jak on się na nią patrzy…
-przestan
-co chcesz?
-o wiesz co, jutro jest kartkowka…przyszykujesz sciągi?
-ok., tylko to chcesz?
-jeszcze chce się ciebie cos zapytac..jesli mogę…
-jasne pytaj
-kto to jest??
-Bill…mój chłopak…
-chłopak?!? –widocznie się zasmucił
-ej co jest?
-no wiesz… bo ja…bo ty… no… podobasz mi się, od dosyc dawna…
-CO?? Wstrząsnęło mnie gdy to usłyszałam…
-ze co?
-no wiesz! JA Cie Kocham!!
-to czemu ciągle to ukrywałes.??
-no bo nie byłem pewien…
-i mowisz mi to teraz?? Kiedy wiesz, ze to już nie ma większego znaczenia?
-dla mnie ma
-ale dla mnie nie…CZESC!!-krzyknelam to i poszlam
-czesc –usiadł na pobliskiej ławce
Wrociłam do chłopaka i przyjaciółki
-Lill jestes moją dziewczyną?
-no tak!
-to pocałuj mnie!
-teraz?
-no tak, pokaz ze mnie kochasz….
-kocham cie!
-to pocałuj proszę!!
-potrzebujesz takich dowodow żeby być pewnym??
-tak!
No dobra przybliżyłam się do niego, Bill mocno mnie objąl w pasie, ja oplotłam swoje rece na jego szyi, przysunęłam głowe , troszke przechyliłam i pocałowałam. Spojrzałam przez sekundę na Franka, patrzył się widocznie na nas bo zerwał się i pobiegł, ale mnie to nie obchodziło…Teraz byłam w objeciu Billa. Nie można było określić słowami co wtedy czułam. Oderwaliśmy się, Bill jeszcze lekko mnie musnął.
-kochasz mnie…widze to po twoich oczach!
-tak?? To dobrze:D a ty mnie?
Bill już chciał znowu całowac
-Chwila! Dobra pozniej mi to udowodnisz!
-oo! Brzmi ciekawie:D
-heh nie wyobrażaj sobie za duzo…
-wcale nie wyobrażam!
-sorki Kell, ale musiałam mu dawac jakies glupie dowody, bo biedak nie wierzył:d
-rozumiem…ale milo się na was patrzy:D
-no dobra, chodzmy-ponaglał Bill
Przy domu Kell
-dzieki za odprowadzenie
-nie ma za co:*
-a ciuchy, to oddam ci przy okazji:D
-nom, nie ma sprawy
-nom, to do jutra
-no hej!
-narQa!!
Zamknęła drzwi. Ruszyliśmy w strone powrotną
-chodzmy teraz do mnie!
-tam Ci będę mogl udowodnić moją milosc do ciebie??
-no chyba tak….juz się boje –szepnełam z uśmiechem
Trzymaliśmy się za reca jak para. Podbiegła do nas gromadka fanek
-czesc Bill dasz nam autografy??-usmiechnela się ‘slodko’ jedna
-wiecie co dziewczyny….
Podniecone jak nigdy, ze Bill powiedział do nich słowko odparły
-taaak?!?
-nie teraz jestem zajety!
Ich wzrok skierował się na mnie
Wsciekły się jak nigdy. Wyglądały jak szatany!!
-a czym?? Tą dziwką??-krzyknela jedna
Poruszyło mnie to, przeszyło mnie nieprzyjemne uczucie…ktos taki nazwał mnie dziwką… Nie straciłam jednak głowy! Bill już chciał cos zrobic, ale go uszczypnęłam nadal trzymając jego reke. Zabolało mnie to, ale nie zamierzałam brudzić sobie rąk. Przeleciałam ją wzrokiem od dołu do gory i zaczełam wojne…wojne słowną… i uśmiechnęłam się ironicznie.
-rozumiem ze chciałaś się przedstawic i zaimponowac Billowi, ale nie wyszlo ci… zle zaczęłaś…
Zrobiła się czerwona jak burak. Koleżanki z tyłu kakrywały rekoma usta żeby powtrzymac smiech
-nie! Chciałam się zapytac Billa dlaczego pokazuję się na miescie z taką dziwką
-nigdzie się nie pokazuje z dziwką, bo z tobą ani nie chodzi, ani nawet nie zna…
-co chcesz mi wmówić…
-sorki ze ci przerwe, ale nic nie chce ci wmawiać bo na takie sprawy nie mam czasu, tylko uświadomić ci, ze jestes zerem..
-uważaj do kogo się zwracasz-wtrącila dziewczyna obok
- i uwazaj co mowisz-powiedziała dzieczyna po lewicy
-wy mi nie radzcie tylko zabierajcie dupy w kroki i zjeżdżajcie z tąd! A mowie jak chce i widze do kogo….do jakiejs grubej…niskiej i brzydkiej jak koszamr dziewczyny, która prubuje być pyskata….
-wiesz ze to jest miss najlepszego gimnazjum z tym miescie!!-powiadomiła mnie jedna z bandy
-aha wlasnie widze… może jest piekna…ale nocą typowy postrach dnia…piękność nocą! Zegnam panie…
-czekaj nie skonczyłam z Tobą-już szykowała piąchy (pięsci)
-ale ja skończyłam
Wyminęliśmy je i szliśmy dalej
-ale…brak mi słow-Bill
-hheh to ją bardziej zabolało niż jakikolwiek wymach z pięsci:D
-nie wątpie… a z kąd znasz te powiedzenie ‘postrach dnia, piękność nocą’
-jak byłam mała, Mary tak o mnie mówiła…koleżankom…
-aa niezłe:D Już chciałem jej przyłożyć
-ja tez, ale mogloby to się dla nas zle skończyć…ale jak mogla tak o mnie powiedziec? Powoli się rozklejałam
-nie martw się! Zazdrość!! Nikt tak nie mysli, a szczególnie ja!
Wróciliśmy do domu po 15
-cze już jesteśmy!
-to dobrze, zjecie cos??
-tak! Jesteśmy bardzo glodni! Co zrobisz będzie nam smakowało!
-dobrze, to zrobie koreczki ok.?
-Oł Jeah! –krzyknelam
-zaraz będą
-ok. my idziemy na gore
Zdjęłam frotki i rozpuściłam włosy. Poszłam do łazienki zmienic ubranie, bo te było za gorące. Nałożyłam rybaczki z jeansu i rozpinaną bluzkę z krotkim rekawem.
Wrociłam do niego zamykając drzwi za sobą.
-Ehm.. no dobra to teraz pokaz jak mnie kochasz
-oo to rozumiem:D
Szybko mnie złapał rzucił nas na łozko zaczał całowac, tak jak jeszcze nigdy. Było tak delikatnie a zarazem ostro. Nie było można tego określić. Całował na perfect. Tak się zaangażował, Az ciarki przeszły mnie po plecach. W pewnej chwili zapukała mama. Szybko się rozdzieliliśmy, ale nadal leżeliśmy na łozku. Mama weszła i położyła talerz na stol. Widac ze się bardzo speszyla. Gdy wyszła Bill przekręcił zamek na klucz. Zaśmialiśmy się i zaczęliśmy znowu się całować. Zdjął bluzkę
-mogę?-zapytał
Pokiwałąm głową Rozpiął i zsunął ze mnie bluzkę. Pierwszy raz nasze ciała się spotkały tak blisko. Na gorze mialam już tylko stanik. Zaczął mnie całować po szyi i coraz niżej. Było tak przyjemnie jak nigdy jeszcze nie było… Rozkoszowaliśmy się naszym (do połowy) gołym ciałem. Był taki cieply…
Bill staczał się coraz nizej, rozpiął mi już spodnie…CDN
~!~
W nastepnym odcinku:
*co zajdzie miedzy Lilly a Billem
*Co stanie się na przerwie w szkole…
*Kim będzie Chris , co takiego zrobil…
*Czy Lilly się nawróciła (szkoła)
*Co powiedział Bill dla Toma
Na razie na tyle Mam nadzieje ze się wam podoba Pozdrawiam Andzię, Agatę, Natalkę, Ulkę, Agusię i wszystkich którzy czytają i komentują mojego bloga:P
*********************
Aha i jeszcze wyjaśnienie dla K. banan to w innym znaczeniu wielki uśmiech (od ucha do uchaa) ze szczyptą Lola ![]()
*********************
Obaj jakby na trzy , cztery pocałowali mnie w…. policzek
***W poprzednim odcinku*****
Poszłam do pokoju Toma
-Tom?-powiedziałam grubo żeby bylo jakby to mówił Bill
-wejdź Bill
-Czesć Tom
-co ty tu robisz?
-chcialam cie przeprosic,pzrepraszam
-jasne nie ma sprawy ,ale to ja powienienem cie pzreprosic
-dobra nie ma sprawy, przyjaciele?
-przyjaciele-usmiechnelismy sie
nagle wszedł Bill
-jak miło was posłuchać-zrobił przesłodzoną minę
-coo??podsłuchiwałes, a masz !-walniełam go poduszką i tak zaczela sie wojna na poduszki.Jest mi lżej że pogodziłam sie z Tomem:)
**************************
Oczywiście bitwe wygrałam ja
Poszłam do domu i napisałam sms do Karoline :
-”Dziś o 19,wpadasz?”
-”no jasne,zajde po ciebie”
Poprosiłam mame o kase i poszłam do sklepu.W końcu to impra dla wszytskich , musze cos kupić.Kupiłam alkochol(no a co innewgo JA mogłam kupić
)Po drodze spotkałam Marcina.
-o hey.Marcin mam nadzieje ze nie gniewasz sie na mnie , co ??>
-jasne ze nie, no oc ty.Dobra musze już spadać jade do cioci
-ok pa
Schowałam % pod bluzei ruszyłam do domu
-Fiu udało sie-mówiłam wchodząc do pokoju i wsadzając do szafy mój zakup.Gdy nadeszła 18 przyszła do mnie kraoline i szykowałyśmy sie na impre, za 40 wyszłyśmy.Przywitałysmy sie z gośćmi, nawet spoko ludzie
Rozstawiłyśmy piwa , puściłyśmy muze i zaczęłyśmy tańczyć a inni wzieli z nas przykład.Zatańczyłam z wszystkimi , włącznie z dziewczynami
Byłam kompletnie pijana ,Tom pociągnął mnie za ręke i zaprowadził do jego pokoju.Rzucił na łózko i zaczął całować po szyi, do niczego nie doszło bo od pokoju wszedł Bill.
-oo czesc..oo.o..no bardzo ładnie Tom, do pokoju , no i razem z Laurą
-O hej Karoline, co porabiasz??-powiedziałam,choc nie iwme czy można to było określic zwykłym “powiedziałam”
-Karoline?-odpowiedział zdezorientowany Bill
-No i co kurwa taki zdziwiony??
Wszyscy, nawet nietrzezwi wybuchnęli śmiechem.
-nie śmiać sie-uciszałam-w kinie nie mozna sie śmiać bo nas wywala !!
-no wlasnie ida smerfy, glosniej !!
-Tom, nie mam na cibeie siły-Karoline-to ty biegasz a nie smerfy
-a no -patrzył sie Tom z rozdziawioną gębą w “ekran” którym tak naprawde była ściana ![]()
Przez dobrych pare minut wpatrywaliśmy się oprócz Billa w nieistniejący ekran i udzielały się nam wszystkim emocje
Bill wszedł i ozbaczył nas w tym stanie co zostawił
-gdy człowiek wypije potrafi byc totalnym downem, hrrr..
Impreza trwała jescze bardzo długo,nocowałyśmy u bliźniaków.Ja i Karoline w pokoju Billa a reszta w dużym.Gdy sie obudziłam i czułam sie jakby ktoś walił w moją głowę młotkiem.
-ale boli mnie łeb,kurwa co ja robiłam?
Zeszłam na dół i zobaczyłam Billa oglądającego TV
-o wstałaś już ??wczoraj to se popiłaś ![]()
- matko nawet nie wiesz jak pęka mi łeb, naprawde było aż tak źle??
-no,lepiej idz do mojego pokoju i poogladaj tam telewizor:D
Zaczęłam sie śmiać ale tak szczerze to nie wiedziałam o co chodzi
-ale ty nie masz w swoim pokoju tv
-tak dziwne wczoraj uwazalas ze miałem ![]()
Juz skapowałam,wczoraj musialam coś robić z “telewizorem”.Ale byłam narąbana.
-Oż ty !-wzięłam poduszke z kanapy i rzuciłam nią energicznie w Billa.Wyglądał słodko jak mu się tak cudnie poczochrały włosy ![]()
-ej a to za co ?-cala kanapka z ketchupem poleciala u na twarz bo wlasnei ja trzymal jak go walnęłam ![]()
-za to ze sie smiałes z pijanego człowieka-wystawiłam mu język ![]()
Bill otworzył ketchup i polał go na mnie.
-o ty cholero-wrzasnęłam i pobiegłam do kuchni po majonez :>
Tak sie biliśmy ze później wyglądaliśmy dokładnie jak hot-dogi :>Gdy nagle otworzył drzwi Tom
-ee a wam co..?,nie no Bill od początku wiedziałem ze nie umiesz robić kanapek , ale zeby aż tak ?wyglądacie jak parówy hehe
-oooo …dzikei Tom , tobie też nie brakuje ciała-rzuciałm w niego majonezem, chociaz kazda z nas wie , ze Tom to tak na serio pod tymi iwelkimi koszulkami i spodniami … anorektyk
:D
-ee..uwaz.. pierzesz,ewidentnie pierzesz!
-Ta jasne,patrz bo -usmiechnelam sie
-no wlasnei zraz zobazcysz
-Sciśnij łydki
-zamknij dupe
-mop ![]()
-parówa z fryzurą jak wiewiorka
-dobra żadnych wiecej wyzwisk , a jezeli chcesz sie Tom dołaczyc to poprostu biegnij po musztarde
-Bill
Tom wziął nogi za pas i za chwilke widziałam już go z musztarda
Po bójce oczywiscie poszliśmy do łazienki , Bill jak to zwykle wepchał sie pierwszy , uchh.. :>
-ej no Bill, damy pierszeństwo-Ja
-no , a jest tu jakaś dama, jak tak to zapraszam bo niezauwazyłem..-powiedział sarkastycznie
-uch.. masz w pierdziel Bill !!-zaczełam wrzeszczeć
*******Po godzinie*****
Ty gościu albo wyłazisz albo bedziesz miał sporo siniaków na tyłku-Tom
-Zamknij swoją konską morde!
-sam masz konską morde!
-a ty konska dupe-Bill
-Ta chciałbyś!
-ja przynajmniej nie nosze na sobie worka
-stop-wrzasnelam,bo zaczeli mnei juz wkurzać-mnie sie podoba styl Toma-Tom puscił buraka
-nikt z was nie ma końskiej mordy ani dupy, no chyba ze juz mowimy o tolce ;D Nasza trójka wybuchnęła śmiechem
-wlaśnie a propo Tolki,kiedy zaczyna sie wasza trasa?-zapytałam
-a skąd ty o tym wiesz?
-Moze zacznijmy od tego czemu wy mi nie powiedzieliscie , a ja sie dopiero doczytalam w necie!
-eee…no ..bo..-jąkał się Tom-tyle…spraw na łbie
-Jakie np.imprezki takie jak ta??-zapytałam zdenerwowana
Wtedy wyszedł Bill
-Nie bedziemy tu obwijać w aksamit
-chyba bawełne-poprawiłam bliźniaka
-jedna chwała!
-ej to moje powiedzonko!-ja
-uch..czy pozwolisz mi wreszcie odkończyc??
-jasne ..siedze juz cicho-zrobiłam maślane oczka
-nie powiedzieliśmy ci , bo zapomnielismy
-hę,co takiego?o mnie ?
-no tak-dopowiedział Tom
-dobra rozumiem jestem nie ważna-odwróciłam się i udawałam zezłoszczoną i czekałam jak zareaguja ![]()
-ej no nie złość się-Tom
-sorka-dodał Bill i obaj jakby na trzy , cztery pocałowali mnie w…. policzek oczywiści(toz nie w tyłek
)Bill w lewy a Tom prawy :>
-No dobra już niejestem zła
-No to chodźmy budzić restze
Weszlismy do salonu i obaczylismy totalne pobojowisko
-z tym nie bedzie łatwo-powiedział Bill
Nowy teledysk th
Dzis nie dodam notki tylko nowy teledysk th !!! Kto jesscze nie widzial to mam nadzijee zre bedzie wdzieczny
Dzieki za TYLKO 17 komów . Ludzie postarajcie sie !! No dobze to teraz teledysk do Der letzte tag
jasne
“Przyjaciele-zapytałam jasne-odpowiedział”
Dzis znalazlam troche czasu na napsianie nowej noci.Mam nadizjee ze docenicie ją dużą ilością komentów.No to zaczynamy:
W poprzednim odcinku:
Przysla do mnie mama…razem z tatą?!Udawałam zadowoloną.Okazało sie , ze podczas mojej nieobecnosci wprowadził sie do nas mój “cudowny” tato,ale siara.
-o hej mamo i ..tato,jaka miła niespodzianka.
-wiem!właśnie chciałem ci ją zrobić!-zabłyśnął
o jezu nie zesraj sie i tak wiem ze ci nie zależy
-Miło mi ze sie cieszysz-powiedziała mama
Chyba sie pogodzili razem z ojcem,przynajmniej oni.W szpitalu odstałam sms od Billa ze nie pogodził sie z Tomem i nie ma zamiaru.Ja bynajmniej nie chciałam ich skłocić,powiedziałam prawdę.Zadbam o to by sie pogodzili,ale najpierw ja musze sie pogodzic z Tomem…
************************************************************
Wychodząc ze szpitala myslalam nad tym, now iecie nad tym żeby pogodzić się z Toemm.No i w końcu zdecydowałam że pierwsza wyciągne do niego rękę.Po powrocie do domu nawet sie nie rozpakowywałam,tylko przywitalam sie z pieskiem,moim kochanym Neronkie,tak dawno już go noie widziałam.
-mamo,ja wychodzę!
-dobrze kochanie,tylko zaraz racaj , musisz w końcu zjeść prawdziwy domowy obiad
-ok-posłałam jej swój uśmiech ![]()
Tak więc wyruszyłam do domu Kaulitzów.Gdy nagle zobaczyłam jak Tom znów wyrywa nową laske w swoim ogrodzie,napatoczyła sie kurde jakaś:)
-acha,to tak się bawimy!-pomyślałam podeszłam i ..
-słuchaj słońce-zaczęłam-nie warto sie nim przejmować,bo…to mój chłopak,no już, już spadaj!!
Dziewczyna chyba zrozumiała aluzję no i zaczęła “spadać”,a ja miałam niezłą polewkę.
-o co ci chodzi?-zapytał zdenerwowany
-co ty taki nerwowy,uspokój się!-z wielkiem bananem na twarzy
:)
-spłoszyłaś ją !!
-a co wolałbyś się z nia zabawić??
Tom przez chwile zamilkł i w końcu coś z siebie wydusił
-odczep sie-powiedział cichutko i zaczął się zbliżać ku domowi
-no jasne kochasiu,co tylko zapragniesz-zaczęłam go przedżeźniać(nie znam szczerze mówiąc ortografi tego slowa
)-goń się leszczu!!
Tom wystawił mi fucka o nie , nie będziesz mi pokazywał takich rzeczy(Przecież sama je pokazujesz:D)Tak więc z moich przeprosin nici.Pójdę do Billa
-Bill?-zapukałam i weszłam do pokoju
Okazało się że Bill ma pokój tam gdzie Tom , a Tom tam gdzie Bill.
-czego ty ode mnie chcesz?
-gówna!pomyliłam pokoje
-no to się wynoś-rzucił we mnie dzbankiem który stał na jego małym stoliczku naszczęście szybko wyszłam
-PALANT!!
Pobiegłam do pokoju Billa z takim bulwersem że aż strach ![]()
-co to był za huk?-zapytał Bill
-Tom..
-znowu zaczynasz te swoje zagadki?
-tom mnie nie nawidzi,no w sumei to nie nowina bo ja go też
-to nie prawda , on bardz..
-NIE!!on mnie nei nawidzi wiem co mówię,rzucił we mnie dzbankiem
-CO???!!!!,stalo ci sie cos??pokaż , nie krwawisz
-nie naszczęście zdązyłam wyjść
-o nie już ja z nim pogadam, koniec tego!
Bill popchnął mnie żeby wyjść aż upadłam na łóżko(nie za szybko pchasz sie do jego łóżka
?)
-no to se poleże-powiedzialam słysząc kłótnie Billa i Toma
Po jakis 10 minutach(oj cos tam za długo byłeś:D)Bill wrócił do pokoju i zaprosił nmnie na imprę(impra po imprze już zaczynam wymiękać:D) pewnie myslał że w takiej chwili z Tomem trudno nam będzie razem sie poruszac na imprze w ostrej kłotni.
-No nie wiem musze sie zastanowić
-daj spokój ,bedzie fajnie
-no ok
tylko Bill mam jedną prośbę..
-słucham?
-nie zapraszaj żadnej Kate
-ok, nie ma sprawy dla ciebie wszystko Lari ![]()
-Co??co ty powiedziałeś
-yyy..Lari?
-czytałeś??
-co?
-mój pamiętnik!!
-niee!!
-taak!!
-no dobra tam troche zajżałem raz
-oż ty czopie !!
-ej no bez takich,ziooom ![]()
-no dobra wybaczam , ale jak jescze raz sie dowiem o takim incydencie to dostaniesz po mordzie ![]()
-juz sie boje ![]()
-a powinieneś
:D
Zaraz Bill odprowadził mnie do drzwi pozegnałam sie tylko i ruszyłam do mojego domu.W progu zastałam tatę
-czesc tato
-no hej córeczko
-pojde do swojego pokoju
-ok ziom
-eee..tato,nie zapominaj się masz 40 na karku -co to miało być “ok ziom”??od kiedy on czegos takiego używa
-no dobzre myślałem że tą bedzie zabawne
-ja spadam do pokoju
No to tak:
1)zaprosić Karoline,Bill pewnei wiedział że mam zamiar ją zaprosić
2)Pogodzić sie z Tomem ,aby impra miała jakiś sens
3)zjeść coś,bo zaras sie zesram z głodu(doprawdy??nikt jeszcze sie nie zesrał z głodu
)
4)nauczyć tatę poprawnej wymowy 40-latka
5)wyjść z psem na spacer,bo prosi,prosiak jeden ![]()
OOOO Karoline jest na gg,szybko do niej napisze
-hej slonce
-oo hej Laura
-sluchaj przyszlabys na imprę??
-no jasne,a co ty sie tak szybko pocieszasz?
-a tak jakos,ta impra u Kaulitzów
-nie nie Laura spox,ostra jestes ![]()
-ThX
-a o ktorej?
-nie wiem napisze ci esa, ok ??
-jasne spox
-zwalam bo cholernie chce mi sie jesc
-jasne papap , żryj sobie jestes stanowczo za chyda
:D:)
-ha ha bardzo śmieszne,ppapa :*
A no i jescze:
6)spytać sie Billa o której impra
Odeszłam od kompa i zeszłam na dół wróciłam chyba troszke za późno.. mama z tatą oglądali telewizję
-mamuś,muminku,mamiczku??
-Lauro,wiesz ze nie mam w tej chwili pieniedzy
-ale nie mi nie chodzi o to
-o jej co sie stalo,nie chodzi ci o kieszonkowe-uśmiechnęła sie razem z tatą
-ha ha , nastepna posoba sie ze mnie zgrywa?chodzi mi czy zosatlo cos jeszcze z tego co ugotowałas
-jasne,siadaj do stolu, zraz ci naloże
O kurde jesczze nigdy tak sie nie najadlam i nie …poplamilam,kurczak pieczony cala brudna
-Dzieki mamo
-smakowalo?
-no jasne..bylo pyszne:)
Po udanym obiadku udałam sie poleżeć
W sumie pwoinnam to spalić ale..teraz nalezy sie mi troszke leniuchowania:)Tak se myślałam i myślałam czy ta kłótnia ma w ogole jakis sens.W koncu po długim myśleniu doszłam do wniosku że pwoinnam go przeprosic.Tom jest tym typem faceta który nie przeprosi pierwszy za chiny ludowe
Ruszyłam wiec ponownie do domu Kaulitzów,otworzyła mi pani kaulitz
-o dziendobry, ty jestes penwie Laura,zaparaszam pokoj Toma jest tam gdzie Billa, a Billa tam gdzie Toma(o jezu jaka rozmowna nawet nie zdążyłam powiedzieć dziendobry:D)
-yyy..dziękuje
~~W DOMU~~
-Tom mi wiele o tobie opowiadał,że jesteś fajna,ładna no i miła i że bardzo ciebie kocha, ojej wygadałam sie miaąłm tego nie mówic
-naprawdę?
-tak kochanie,no to ja cie zostawiam,czy moze chcesz pić,a moze jesć,nie no dobrze dam ci winogronowego skoku,czy moze zwyklej wody?(jezus maria,co za gadatliwość)
-nie dzikeuje ja tylko na chwileczke
-no dobrze,to baw sie u nas miło
-dzikuję
Poszłam do pokoju Toma
-Tom?-powiedziałam grubo żeby bylo jakby to mówił Bill
-wejdź Bill
-Czesć Tom
-co ty tu robisz?
-chcialam cie przeprosic,pzrepraszam
-jasne nie ma sprawy ,ale to ja powienienem cie pzreprosic
-dobra nie ma sprawy, przyjaciele?
-przyjaciele-usmiechnelismy sie
nagle wszedł Bill
-jak miło was posłuchać-zrobił przesłodzoną minę
-coo??podsłuchiwałes, a masz !-walniełam go poduszką i tak zaczela sie wojna na poduszki.Jest mi lżej że pogodziłam sie z Tomem:)
C.D.N
Dzięki za wszytskie komcie,chociaż szczerze mówiac nie było ich duzo.Nie pwoiadomie dużo osób,bo nie mam czasu.Kto będzie pamiętał o tym blogu to napewno wejdzie.Jeżeli chcecie być informowani o notkach to wpiszcie sie do księgi gośći, bo jeżelki tego nie zrobicie nie będziecie informowani.Nie odpowiadam też na komentarze typu”fajne opo wpadnij do mnie.Nie lubie takich komentów i w koncu musi być jakiś ład na tym blogu.No to by było na tyle, pozdrowienia i juz to zyczyłam ale miłych wakacji
Zapomniałabym,sorka ze dodaje to dopiero jak juz pare ludzi weszłlo i skomentowało ale sobie przypomniałam co miałam tu wstawić oto co chciałam wstawic :
i tak wiem , ze ci nie zależy
“O jezu nie zesraj sie i tak wiem , ze ci nie zależy”
Hey:*Dziękuje za wszystkie komentarze,naprawde jesteście kochani! A teraz musze wam powiedzieć, że niestety nie powiadomie was wszystkich o nowej notce ,poniewż nie mam w ogole czasu.Naszczęście niedługo już wakacje,ja wyjeżdzam do babci ,codzienne wypady nad rzeke.Nie zdąze wszystkich powiadomić,ponieważ na Boże Ciało zmarł mój brat-Rafał.Dzis jade do Olstyna a w poniedziałek będzie pogrzeb.Miał tylko 14 lat:(No to teraz daje nową notke
W poprzednim odcinku:
No słucham miales mi co swaznego do powiedzenia
-wiem ze cie Kate obraziła i strasznie cie za to przepraszam
-cos jeszcze ?
-Masz pierścionek bo chyba ci wypadl-udawal glupiego(jakby taki nie byl
)
-nie chce go ani ciebie
Szybko pobieglam w strone porzejscia nawet nie zauwazylam ze jest czerwone swaitlo.Słyszałam za sobą głos Toma , który mnie wołał.Gdy nagle sie odwróciłam i….
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam sie juz w szpitalu.Nademna stała mama rozmawiająca z Tomem…
Postanowiłam sie nie odzywać i posłuchac o co chodzi.Tom opowiadał mamie co się stało no i bardzo przepraszał.Mama nie była na niego zła , ale weim że w głebi duszy martwiła się o mnie i to bardzo.Wtedy postanowiłam cos dodać
-Hej-powiedziałam , ale nikt nie usłyszał-Hej-powiedziałam z duzym naciskiem-HEY!!!-krzyknęłam
-O kochanie obudziłaś się-powiedziała mama(ale spostrzegawcza tak mamusiu 10 minut temu
)
-cześć Laura-powiedział Tom
Nie wiem czy miałam sie cieszzyc ze w końcu się do siebie odzywamy, czy raczej miałam sie smucić.
-to moze ja zapytam lekarza jaki masz obrazenia a wy sobie pogadajcie-powiedziała mama(nie mamo co ty robisz ja nie chce z nim zostać!!Plis!!)
Dupa, poszła.Przez długi czas z Tomem sie nie odzywaliśmy do siebie.
-przepraszam
-za co ?
-no bo to prze ze mnie sie wydarzyło
-co prawda to prawda,wybaczam ci, ale nie licz na to , ze nie jestem zła
-nie ma sprawy,ale ze mnie debil
-NOOOO!!!
-sądze , ze narazie nie powinnismy się spotykać, no wiesz tak jak chłopak i dziewczyna.
-ok, szanuje to , ale mam nadzieje , że potem zmienisz zdanie
-nad tym to ja jeszcze się zastanowie
-a co tam gadała baba
-najbardziej to sie przyczepiła od matmy,oczywiście tylko gadała”Jestemoburzona jej słownictwem i zachowaniem,teraz pewnie wagaruje”
-ok.,ja będe leciał
ja nic nie odpowiedziałam już ledwo z Tomem wstrzymywaliśmy śmiech za tego debila,tak dla powagi sytuacji:DZaraz do mojego pokoju wszedł Bill.
-Hej, jak tam sie czujesz?-zapytał
-może być, ale wszystko mnie boli
-to zrozumiałe w końcu rąbnął w ciebie samochód
-no tak ![]()
-nie wiem czy chcesz o tym gadać, ale jak to się stało?
Zapadła cisza
-rozumiem,nie chcesz mówić nie mów
-Tom…-nie potrafiłam wydusić z siebi tego co się stało
-Co Tom?
-zdradził…
-Coo?Sorka musze wyjść i z kimś porozmawiać
Już nie zdążyłam go zatrzymać,usłyszałam ich kłótnie
-Ta jeszcze tylko tego mi brakowało…
Naszczęście bliźniacy ksero:D(BLIŹNIACY KSERO POCHODZĄ Z OPOWIADANIA WWW.MOW-MI-LILI.MYLOG.PL WPADAJCIE I CZYTAJCIE BARDZO SUPEROWSKIE OPO)nie przyszli juz do mojego pokoju.Ale zaraz, przecież to co mi sie przytrafiło właśnie mi sie śniło(ale se zrymowałam)O co tu chodzi?Czyżbym miała..nie to niemożliwe-pomyślałam
Wtedy usłyszałam szarpanie za klamkę, kurde ten pokój w ogóle jakiś spieprzony,cały czas sie zacina do cholery.
-Panno Shekler mam dobrą wiadomość,wychodzisz za tydzień!-powiedział sztucznie uśmiechnięty lekarz
-to nie jest dobra wiadomość-szepnęłam
-Słucham?
-nie nie nic,bardzo dziękuje
-ależ nie ma za co
Doktor wyszedł i znów zostałam sama dopóki nie wparował mój dawny chłopak,no tak przecież Tom też już jest moim ex.
-hej, słyszałem od twojej mamy o wypadku
-no hej,czuje sie juz lepiej jakbys chciał zapytać
-słuchaj,ja mam do ciebie sprawę
-jaką?
-no bo…
-no gadaj wreszcie-czy byłabys moją dziewczyną,znów?
Szczeka totalnie mi opadła.Marcin chyba widział ze nie zadał dobrego pytania.
-Marcin,eee..nie wiesz jak potoczyły sie moje wcześniejsze losy..
-więc?
-niee..
-rozumiem nie chcesz,nie musisz to twoja decyzja
Zaraz wyszedł , oczywiście że nie chce potym co zrobił mi Tom.W Polsce gdy go rzucałam to miał dziwną minę.No ale cóż tak potoczyły się losy.Mam nadziej że tylko go po raz kolejny nie zraniłam.Ten tydzień ciągnął się jak kilometrowa żuma do gucia(jak to kiedys przejęzyczył się mój wujek i już tak zostało:D)Nie wiem czemu przez ten czas nawet Bill do mnie nie przyszedł,przychodziły tylko mama i karoline.Wkońcu nadszedł upragniony dzień,dzień mojego wypisu.Przysla do mnie mama…razem z tatą?!Udawałam zadowoloną.Okazało sie , ze podczas mojej nieobecnosci wprowadził sie do nas mój “cudowny” tato,ale siara.
-o hej mamo i ..tato,jaka miła niespodzianka.
-wiem!właśnie chciałem ci ją zrobić!-zabłyśnął
o jezu nie zesraj sie i tak wiem ze ci nie zależy
-Miło mi ze sie cieszysz-powiedziała mama
Chyba sie pogodzili razem z ojcem,przynajmniej oni.W szpitalu odstałam sms od Billa ze nie pogodził sie z Tomem i nie ma zamiaru.Ja bynajmniej nie chciałam ich skłocić,powiedziałam prawdę.Zadbam o to by sie pogodzili,ale najpierw ja musze sie pogodzic z Tomem…
obudziłam sie w szpitalu
“obudziłam sie w szpitalu.nademna stała mama rozmawiająca z Tomem”
No i dzisiaj juz dodaje opo.Sorry ze z takim opoznieniem ale ..duzo spraw na glowie a teraz jestem chora i moglam napsiac.A o to opo :
Wtedy zobaczyłam Toma całującego się z tą idiotką Kate.Byłby wszystko dobrze gdyby nie to że Tom mnie zauważył.
-Laura!To nie tak , ja ci wszystko wytłumacze!
-Nie dzięki, już wszystko wiem.
Tom złapał mnie za rękę.
-Ale to ona zaczęła
-To trzeba było przestać!wiedziałam że z nią kręcisz!
-Ale naprawde powtarzam ci to nie tak !
-A jak?Jesteśmy ze sobą od paru godzin,a ty juz mnie zdradzasz , już ci sie znudziłam?-mówiac to ryknelam placzem(ale beksa)
-A tu masz dowod ze nie chce cie juz nigdy widziec-rzuciłam mu pierscionek w twarz i pobiegłam do domu.Cały czas myślałam ze to tylko sly sen.Bieglam tylko przed siebie chcialam przez malutka chwile zostac sama.Gdy przyszlam do domu bo zrozumialam ze dalsza wloczega nie ma sensu mamy nie bylo w domu zjadlam tylko cos i poszlam do pokoju.Wtedy przypomnialam sobie o sms od MZarcina.Wiedziałam ze ten sms moze mnie dobic ale moze tez poprawic humorek, dobra lub zla wiadomosc.Mimo to zaryzykowalam i odczytalam wiadomosc”słuchaj przyjeżdzam za pare dni do niemczech.Może nie hccesz mnie widzieć, ale odpisz, gdzie mieszkasz?”Sądze ze ta widomosc poprawila mi jumor, przywiezie mi nowinki ze szkoly i w ogole.natychmiast odpisalam “mieszkam na Hausberga 12.Jak bedziesz mial czas to wpadnij:D”Położyłam się na łózku , zaczytalam w lekturze i zasnelam.Snilo mi sie ze wstalam i dostalam sms od Toma , tresci dokladnie nie widzialam tylo do razu wybieglam na ulice do knajpy gdzie sie pierwszy razz spotkalismy.Tom mnie przepraszał gdy nagle sie wróciłam się od niego i wtedy potracil mnie samochod.tom proobowal mnie ratowac al ebylo juz za pozno, umarlam.Obudzilam sie cala zlana potem w tym dusznym, niebieskim pokoju.Była dopiero 19 wiec weszłam na komputer.Dostałam na ICQ wiadomosc od karoline.”Słuchaj co sie stało że tak szybko wybiegłaś ?” “miałam małą kłótnię z Tomem”-natychmiast odpisałam “to zapraszam do mnie:D” “ok.zaraz bede”.Sądziłam ze nie ma mamy i ze sie wymkne ale jak zwykle sie pomylilam.
-Lauro, a ty gdzie ?
-Błagam moge isc do Karoline?!
-No dobrze biegniej tylko nie siedz dlugo
-jestes wspaniala
-wiem:D(zawsze wiedzilam ze rodzina schekler jest strasznie skromna)
Szlam do Karoline przez deszcz , naszczescie nie mieszkalysmy daleko.Wtedy zoabczylam jaks dziewczyne stojaca przed domem blizniakow.Byla tam tez wieksza grupka ale jak zaczal padac deszcz to wszystkie pouciekaly.Twarda ta babka jest:D Natychmiast podeszłam do niej ,a co ma stac skoro zaden z nich i tak nie wyjdzi epredko.Karoline widocznie wyszla bo zauwazyla moja nieobecnosc a be ze mnie ot ona bawic si enie umie (jak zabawowa jestem)Podeszłam do tej dziewczyny bliżej i zagadałam
-Hej
-Dziendobry?
-Nie znas zmnie , chcialam ci tylko powiedziec zebys nie czekala bo maja teraz impre i nie sadze zeby wyszli(chyba ze po procenty)
-acha, dzie… ale zaraz skad ty to wiesz?
-bo ucieklam z tej imprezy
-acha…co?ucieklas z impry kaulitzow , kobieto o czym ty gadasz?(ale szybko kapujaca)
-znam osobiscie caly zespol
-o jezzzu aaaaaaaaaaaa , ale ci zazdroszcze
-no ale wracajc do tej sprawy moglabnys isc do chaty bo coraz bardziej zaczyna padać
-teraz nie moge , zgubilam gdzies klucze, mojej mamy jeszcze nie ma w domu a ja mieszkam dosyć daleko
-no to zapraszam do mojej przyjaciolki mieszka tam-wskazalam palcem na dom Karoline-idziesz ze mną
-Co?nie ja nie chce sie wpraszac
-alez nie wpraszasz ise , karoline napewno chetnie cie pozna
-moze lepiej nie
-Jezu jaka ty jestes uparta,nie masz nic do gadania idziesz ze mna
-no dobra-powiedziala z rezygnacja w glosie
-jestem Laura a ty ?
-ja Lily
-ładnie
no chodz nie tracmy juz czasu
pociagnelam ja za reke a Karoline wszystko wytlumaczylam gdzie ja znalazlam.karoline sie ucieszyla , ona to uwielbia poznawac ludzi:D Usidlysmy w pokoju Karoline tylko ze tym razem we trzy
-wiesz co Karoline-zaczelam rozmowe-przyjechal do niemiec Marcin
-E tamz Marcinem , gadaj co sie stalo na imprezie
opowiadalam jej wszystko , a wlasciwie im ze szzcegolami ale sprawilo mi ot troche bolu.W końcu Toma naprawde kochalam.
-zaraz zaraz-wyrwala Lily-czy ja dobzre zrozumilam Tom byl twoim chlopakiem?(ale szybko kapujaca)
-no tak uzylas dobrego czasu
-ale mialas szzcescie
-moze imialam ale nie dzis
-no bo wiesz tyle dziewczyn chcialoby byc na twoim miejscu.
Odnosilam wrazenie ze lily nie wiedziala jak sie teraz czuje ale mi wspolczula.Te slowa, pocalunki i pierscionek dla niego nic nie znaczyly ?Po spojrzeniu na zegarekstwierdzilysmy ze musimy juz isc (ale jestesmy blyskotliwe)W sumie Lily miala troche dalej nic ja.Pożegnalysmy sie i rozeszlysmy do domów.Po domu chodzilam strapiona i przygnebiona az w koncu mama nie wytrzymala i zytala
-cos sie stalo coreczko ?
-nie mamo wszystko jest w porzadku
-nie oklamuj mnie zawsze kiedy klamiesz chodza ci nozdrza
-nie prawda-popatrzylam w lustro i wzielam bytle jakei klamstwo, nozdrza sie poruszyly cholera to prawda.Natychmiast zasłoniłam sobie nos.
-no odbzre powiem ci o co chodzi
Opowiedzialam dla mam,y cała histoie wreczenia pierscionka az po zdrade.Mama miala troche skwaszona mine, moze byla zla ze jej nic nie powiedzialam.
-jestes zla?
-nie oczywiscei ze nie
-no i widzisz , co ja mamz robic ?
-po jakims czasie przebacz mu
-to znaczy po jakim ?
-widzisz córeczko to juz sama musisz wiedziec.Człowiek sam wie jaką droge wybiera i czy jest dobra lub zla dla niego samego.Gdy wybierasz droge moze byc tak samo zła jak dobra i tak samo dobra jak zła-mowiac to mama poderwala sie z kanapy.
Troche zastanowila mnie ta wypowiedz , nie wiedzialam co o tym myslec ‘Gdy wybierasz drogę moze byc tak samo zla jak odbra lub tak saamo dobra jak zła”To mialo sens tylko z ja ne umialam go odczytac.Poszłam do swego pokoju i długo nad tym myslac zasnelam.Obudzialm sie w poniedzialkowy ranek.Myslalam zeby nie pojsc na lekcje ale za porada mamy stwierdzilam ze nie ma sie po co ukrywac.Mama potwierdzila ze lepiej by bylo zebysmy soebi wszystko wyjasnili.Tak wiec tego dnia od skzoly szlam sama.nie bylam zbytnio do tego przyzwyczajona.W myśleniu dosżłam do skzoły(jakie ja przemyślenia mam)Przez cały dzien starałam sie omijac Toma.Dwie pierwsze lekcje mielismy w oddzielnych grupach.Jednka trzecia lekcja nadchodzila coraz szybciej.Oczywiscie nie usiadlam z Tomem , no bo nie dałabym rtadyz nim siedziec ale przypadła mi jesszce gorsza osoba a była nią …Kate.Mieliśmy właśnie połączone dwie klasy tylko ze bill gdzies zniknął.Całą lekcje wysmiewala sie ze mnei a bo to jestem taka a bo to Tom mnie nie hcciał bo jestem brzydka i w og óle wyglądam jak krowa(nie no takiej opini to sie nie spodziewalam , czy ktos jeszcze tu tak uwaza?hallo?)W koncu nie wytrzmalam i krzyknelam
-Zamknij morde ty dziwko!!
Wtedy zauwazylam ze cala klasa si ena mnie patrzy i prawie wszyscy sie smieja(no nie dziwie im sie
)
-o..-tylko to zdolala z siebie wydusic Kate , z “wdziękiem” przytknela reke do ust i udawala wielce obrazoną.
-Lauro natychmaist do dyrektora!-ze tez musialo to sie na matmie stac
-Nigdzie nie ide!
-Natychmiast do dyrektora !
Wybieglam szybko z kalsy, Tom biegł za mną
-Laura poczekaj !
-nie mamy o czym rozmawiac
-owszem mamy
-moze CI sie tak wydaje. Biegłam dalej az tom przestał biec za mną no bo w koncu na lekcje musiał wrócić.Wiedzialam ze moja mam zostanie wezwana do skzoły.Gdy wróciłam do domu wcale sie nie myliłam mama juz odkładała słuchawkę.
-Juz wszytsko wiesz?
-Tak, ale chciałabym to jeszcze raz usłyszec od ciebie
Opowiedziaąlm wszytsko dla mamy
-nie powinnas tak robic
-wiem lae maialm juz jej po dziurkiw nosie
-wytlumacze wszystko twojej pani
-mamo..tylko nie moow jej o tomie,prosze
-oczywiscie ze nie
-ThX
Oglądalam TV i spojrzalam na zegarek , bylo juz po lekcjach.Wtedy dostalam esa od Toma “przyjdź do kawiarenki gdzie sie poznaliśmy , bardzo cie prosze”Mimo ze mnie zranil chcialam sie dowiedziec o co teraz mu chodzi.Nic mu nie odpisywalam tylko załozylam kurtke i poszlam .Tam juz z dalkeo zauwazylam Toma.
-No słucham miales mi co swaznego do powiedzenia
-wiem ze cie Kate obraziła i strasznie cie za to przepraszam
-cos jeszcze ?
-Masz pierścionek bo chyba ci wypadl-udawal glupiego(jakby taki nie byl
)
-nie chce go ani ciebie
Szybko pobieglam w strone porzejscia nawet nie zauwazylam ze jest czerwone swaitlo.Słyszałam za sobą głos Toma , który mnie wołał.Gdy nagle sie odwróciłam i….
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam sie juz w szpitalu.Nademna stała mama rozmawiająca z Tomem…
C.D.N
mam nadzieje ze opo sie podoba?Jeśli macie jakies uwagi albo cos to pisać wkomentach.A skoro juz mowa o komentzrach to szczerze dziekuje za wszystkie.Pozdrawiam:)
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « cze | ||||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | ||||
